Nowy numer 30/2021 Archiwum

My dalej go słuchamy

Mówią o sobie, że są wotum wdzięczności za pontyfikat papieża Polaka i że chcą bronić wartości nie siłą, a modlitwą.

Kiedy Jan Paweł II przyjeżdżał do Polski, jego głos był głosem ojca doradzającego dzieciom, który mówił nam, w jakim kierunku powinniśmy zmierzać – mówi Andrzej Panasiuk, wielki rycerz chorągwi warmińskiej Zakonu Rycerzy Jana Pawła II. Wspomina pielgrzymkę papieża na Warmię i Mszę św. w Olsztynie.

– Wiedziałem, że będę stać daleko, więc pożyczyłem od wujka lornetkę. Cały czas towarzyszyła mi myśl, że choć są nas tu tysiące, papież patrzy na mnie. „Andrzeju, co ty będziesz robić w tym swoim życiu?” – zdawał się pytać – wspomina. Po Eucharystii wracał pociągiem do Kętrzyna. Każdy dzielił się wtedy swoimi przeżyciami. – Z perspektywy czasu wiem, że to spotkanie miało ogromny wpływ na moje życie, a Jan Paweł II poprzez swoją naukę ukształtował mnie, towarzyszył mojej drodze duchowej – dodaje pan Andrzej.

Reguła z Lidzbarka

Wszystko zaczęło się w Lidzbarku Warmińskim. – Po śmierci papieża zastanawialiśmy się, co dalej... Przecież zostawił po sobie mocną naukę. Czy jest realizowana? Zastanawialiśmy się, co możemy zrobić, żeby wypełnić jego testament. Stawiamy pomniki, malujemy portrety, ale to mało. Podczas rozmów z przyjaciółmi z Warszawy postanowiliśmy, że powołamy wspólnotę w formie bractwa. Ktoś rzucił: „Lepiej rycerze!”. Kogo? Przecież chcemy żyć według nauki wielkiego Polaka, naśladować go. Niech to będzie Zakon Rycerzy Jana Pawła II. W Lidzbarku Warmińskim była pisana jego reguła – wspomina pan Andrzej. W kwietniu 2011 r. odbyło się przy parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła pierwsze spotkanie chorągwi warmińskiej. W tym czasie podobne odbyło się również w Warszawie, na Pradze, w parafii katedralnej św. Floriana i św. Michała Archanioła. Reguła zakonu została zatwierdzona rok później przez abp. Henryka Hosera.

– Na początku było nas trzech, teraz jest nas jedenastu. W całej Polsce zakon liczy około tysiąca rycerzy. Są również chorągwie na Ukrainie i w Kanadzie. Powstają w Paryżu i w Hiszpanii – wymienia komandor warmiński i generalny szpitalnik zakonu Roman Sobolewski. Podkreśla, że rycerze dążą do świętości, stają w obronie wartości chrześcijańskich i życia, dbają o miłość do ojczyzny, wspierają duchowieństwo i promują duchowość mężczyzn – wszystko w oparciu o naukę św. Jana Pawła II. – Jesteśmy wotum wdzięczności za jego pontyfikat. Czujemy wsparcie naszego wielkiego patrona. Niesiemy dobro, podejmujemy rycerskie akcje miłosierdzia – wymienia pan Roman.

To odwaga

Grzegorz Słowik pochodzi z Jonkowa. – Mieszkałem przy kościele, byłem ministrantem, chodziłem na pielgrzymki. Dziś mieszkam z rodziną w Lidzbarku. Angażujemy się w życie Kościoła i Andrzej zaproponował: „Grzesiek, wstąp do rycerzy”. To wstąpiłem – uśmiecha się. – Papież pozostawił encykliki, przemyślenia i naukę. My dalej go słuchamy, poznajemy teksty, rozważamy je życiem. On pokazywał i mówił, że można swoim życiem świadczyć o Jezusie, nie trzeba się tego wstydzić. Męskość to także wzięcie w rękę różańca, uklęknięcie z rodziną, ukazanie wagi modlitwy i wartości – podkreśla pan Grzegorz.

Dlatego rycerze, choć pochodzą z różnych środowisk i mają różne zawody, uważają, że „codzienne życie to walka”. – Walka dobra ze złem, walka z brakiem czasu, walka ze słabościami. W rycerstwie głównym orężem jest różaniec – dodaje pan Andrzej. – Jako rycerze walczymy o każdy dzień, by był dobry. Walczymy o wiarę – to walka duchowa. Wiemy, że droga wyznaczona przez papieża Polaka nie jest łatwa. Obrona wartości modlitwą zamiast siłą – to odwaga – podkreśla.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama