Nowy numer 30/2021 Archiwum

Tylko trzeba go do siebie zaprosić...

– To patron piękna życia rodzinnego opartego na zaufaniu i zawierzeniu Panu Bogu – mówi ks. Andrzej Nowak.

Miejscowość została założona w 1569 r. przez kard. Stanisława Hozjusza i od jego imienia nazwano ją Stanisławowem. Z czasem nazwa ta ulegała przekształceniom i dziś brzmi Stanclewo. Staraniem proboszcza kościoła farnego w Biskupcu ks. Edwarda Herrmanna uzyskano zgodę na budowę kościoła. Mieszkańcy wsi zakupili 3 włóki ziemi, na których wybudowano plebanię z tymczasowym kościołem. Parafia św. Józefa Oblubieńca została erygowana 22 lutego 1910 roku. – Przez jej teren prowadzi granica Warmii i Mazur. W miejscu jej przebiegu leży głaz, przy którym stoi krzyż z napisami: „Warmia” na lewym ramieniu i „Mazury” – na prawym – zgodnie z położeniem tych krain. Obecnie obejmuje siedem miejscowości – wyjaśnia ks. proboszcz Andrzej Nowak.

Czy potrafimy przyjąć te łaski?

W każdej parafii, której patronuje św. Józef, ogłoszenie w Kościele przez papieża Franciszka Roku św. Józefa jest zachętą do wnikliwszego spojrzenia na życie i postawę Oblubieńca Maryi. Jak uważa proboszcz, św. Józef może być świadectwem dla nas w wielu aspektach naszego życia, jednak w dzisiejszych czasach kluczowe wydają się rodzina i ojcostwo. – Święty Józef przyprowadzał małego Jezusa do świątyni. To najlepszy przykład dla ojców, że trzeba przyprowadzać swoje dzieci do świątyń, gdzie we wspólnocie trwa się na modlitwie, we wspólnocie wsłuchuje w słowo Boże – opowiada.

Ksiądz Andrzej przypomina, że w Ewangelii czytamy, iż Pan Jezus był synem cieśli. – Czyli człowieka pracy, modlitwy i odpowiedzialności za rodzinę. Święty Józef oddziałuje na życie rodzinne, tylko trzeba go do siebie zaprosić – uważa ks. Nowak. – Rok naszego patrona to czas szczególnych łask dla parafii. Łaski spływają, tylko czy my potrafimy je przyjąć i zauważyć? – zastanawia się. – Święty Józef czuwa nad nami. On nie wszystko wiedział, jednak powierzał się Bogu z pełnym zaufaniem, żeby On rozświetlił ciemności serca – mówi proboszcz.

W obronie czystości

Za wstawiennictwem św. Józefa proboszcz prosi o beatyfikację służebnicy Bożej Małgorzaty Wiewiorry, z grona męczenników warmińskich, którzy zginęli za wiarę podczas II wojny światowej. – Urodziła się w Stanclewie. Tu przyjęła chrzest św. i I Komunię św. –  wyjaśnia ks. Andrzej. Dzięki dobremu wychowaniu i przykładowi rodziców codziennie odmawiała Różaniec, w każdą niedzielę uczestniczyła we Mszy św. 30 stycznia 1945 r. do Stanclewa wkroczyli żołnierze Armii Czerwonej. Podobnie jak wszędzie, poszukiwali młodych kobiet i dziewcząt. 9 marca 1945 r. przyjechali do domu Wiewiorrów.

Małgorzata, broniąc swojej czystości, uciekała przed nimi przez las do sąsiada. Została śmiertelnie postrzelona i zbiorowo zgwałcona. Rodzina początkowo nie wiedziała, co się z nią stało, lecz gdy długo nie wracała do domu, rozpoczęto poszukiwania. Po pewnym czasie młodsze rodzeństwo znalazło jej ciało w lesie. Została pochowana przy rodzinnym domu. – Uważana jest za męczennicę w obronie cnoty czystości. Istnieje przekonanie, że prośby zanoszone do Boga za jej wstawiennictwem są wysłuchiwane – wyjaśnia ks. Andrzej Nowak.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama