Nowy numer 29/2021 Archiwum

Rok propedeutyczny "Hosianum". Czas podsumowania

- Życie w małej wspólnocie seminaryjnej daje lepsze możliwości poznania samych kandydatów do kapłaństwa, ich motywacji czy oczekiwań - mówi ks. Radosław Czerwiński.

Rok temu rozpoczęto organizowanie domu formacji seminaryjnej dla roku propedeutycznego. Po raz pierwszy ten czas był przeżywany przez alumnów diecezji warmińskiej i elbląskiej w Klebarku Wielkim. Z początkiem wakacji przyszła chwila na podsumowanie.

– Chyba największym zaskoczeniem było to, że ten dom w Klebarku Wielkim w ogóle powstał. Była przecież pandemia, co chwilę pojawiały się jakieś problemy. Jednak dzięki zaangażowaniu przełożonych, pracowników seminaryjnych i mieszkańców Klebarka udało się przygotować miejsce formacji. I to była pierwsza lekcja zaufania Panu Bogu, która potem wielokrotnie przydawała się w ciągu roku. Nauczyliśmy się, że ostatecznie będzie tak, jak Bóg chce – mówi ks. Radosław Czerwiński, prefekt roku propedeutycznego.

Podkreśla, że wyzwaniem było spełnienie założeń formacyjnych. – Należy zaznaczyć, że ten dodatkowy rok to nie są jakieś kolonie czy obóz, których głównym celem jest to, by klerycy miło spędzili czas. Ten początkowy okres ma swoje cele, założenia i dynamikę. Niebezpieczeństwem jest myślenie, że nie ma sensu wydłużać czasu spędzonego w seminarium, skoro brakuje powołań. Przecież mamy świadomość, że należy stawiać na jakość, a nie ilość – wyjaśnia ks. Radosław.

– Najważniejszym aspektem roku propedeutycznego dla mnie była formacja ludzka i funkcjonowanie we wspólnocie. To tutaj nauczyłem się żyć ze współbraćmi w zgodzie, a przede wszystkim patrzeć na drugiego człowieka z miłością. Brzmi to banalnie, ale proszę mi wierzyć, że wcale takie nie jest – mówi al. Aleksander Karpiński. – Akceptować człowieka ze wszystkimi jego wadami, zranieniami, kompleksami i problemami nauczyłem się dopiero tutaj, w seminarium – dodaje.

– Moje patrzenie na formację znacznie się zmieniło. Z początku myślałem, że to przełożeni mają nas jakoś formować, ale zobaczyłem, że to ja sam powinienem nabrać dobrych nawyków i zmienić seminaryjne „muszę” na „chcę”, bo wiem, że potem będę za to wdzięczny – mówi al. Mateusz Królak.

Od nowego roku akademickiego rozpocznie się formacja już w gmachach seminariów duchownych. Aleksander będzie kontynuował swoją drogę formacji w Elblągu, a Mateusz w Olsztynie.


Więcej o świadectwie alumnów o roku propedeutycznym w „Posłańcu Warmińskim” nr 26/2021.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama