Nowy numer 38/2021 Archiwum

Modlitwa i konkretna pomoc

– Wiele osób zostało poszkodowanych przez nawałnice. Nie możemy być obojętni wobec tych ludzkich dramatów – mówi ks. Michał Tunkiewcz.

Gwałtowne burze, które w ostatnim czasie przeszły przez Polskę, Niemcy, Holandię i Belgię, wywoływały powodzie, doprowadziły do zniszczenia wielu domów, a co najgorsze – odebrały życie wielu ludziom. – Każdy ludzki dramat jest momentem, w którym powinniśmy jako wspólnota Kościoła zjednoczyć się w modlitwie i pomocy poszkodowanym – mówi ks. kan. Michał Tunkiewicz, wikariusz biskupi ds. duszpasterstwa ogólnego.

Podwójna odpowiedź

Parafie archidiecezji warmińskiej odpowiedziały na apel przewodniczącego Episkopatu Polski i włączyły się w ogólnopolską akcję Dnia Solidarności z Poszkodowanymi w Powodziach i Nawałnicach w Europie, który miał miejsce 25 lipca. Wówczas w parafiach modlono się za poszkodowanych i zorganizowano zbiórki pieniędzy na pomoc materialną.

– Wakacje kojarzą nam się z czasem wypoczynku od codziennej pracy i trudności. W tym roku nawałnice odebrały wielu osobom nie tylko ten czas, ale i nierzadko cały dobytek. Nie możemy być obojętni wobec tych ludzkich dramatów – podkreśla ks. Michał, dodając, że każdy w ramach swoich możliwości powinien włączyć się w realną, konkretną pomoc poszkodowanym. – Chcemy przez ten dzień okazać naszą solidarność z tymi, którzy ucierpieli na skutek żywiołów. Nasza odpowiedź ma dwa wymiary. Pierwszym jest modlitwa, a drugim – pomoc materialna – dodaje.

Pomoc, która jednoczy

Żywioł nie ominął także naszego regionu. Od 14 do 17 lipca nad centralną i zachodnią częścią województwa przeszedł dynamiczny front burzowy. W związku z tym w ciągu pierwszych dwóch dni ewakuowano obozy harcerskie – w Siemianach 80 osób z 24. Szczepu im. Obrońców Westerplatte z Torunia trafiło do świetlicy w Jerzwałdzie, a z Zawadów 100 harcerzy przeniesiono do szkoły w Janowie. Ewakuowano również obóz harcerski w Bujakach, w którym brało udział 140 harcerzy – trafili do szkoły w Łynie, a uczestnicy 100-osobowego obozu harcerzy ze Szczepu 13307 WDHiZ z Warszawy i Wołomina w Kurkach – do kościoła. W kolejne dwa dni przeniesiono obóz liczący 68 osób z okolic Białki do szkoły w Łukcie, 95 osób z Nowego Dworu – do szkoły w Nowym Dworze oraz 212 osób z Rybicalu – do szkoły w Rynie.

– Transport zapewniły Straż Pożarna, Lasy Państwowe i wojsko. Wojewoda przekazał koce, śpiwory, worki do pakowania i maseczki, a pobyt w szkołach zapewnili samorządowcy – wymienia Krzysztof Guzek, rzecznik prasowy wojewody warmińsko-mazurskiego. Niestety, nie wszystkie obozy mogły wrócić później tam, skąd je ewakuowano. Jeden z nich został przeniesiony do ośrodka harcerskiego w Ząbiach. – Wszystko z powodu rozjeżdżonej drogi dojazdowej – wyjaśnia hm. Małgorzata Siergiej, przewodnicząca ZHR Obwodu Warmińsko-Mazurskiego. – Rozczarowanie dzieci było bardzo duże. Wiadomo, że przygotowanie miejsca obozowego jest piękną przygodą. Na szczęście udało nam się znaleźć inne miejsce i dzieci jeszcze jakiś czas spędzą na obozie – dodaje. Podkreśla, że współpraca ze służbami odbywała się bardzo sprawnie.

– Nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkich anomalii pogodowych i dlatego jesteśmy przygotowani na ewakuację. Współpraca ze strażą pożarną i innymi służbami przebiegała w tych trudnych momentach bez zarzutu – dodaje. W szczytowym momencie nawałnic bez prądu pozostawało ponad 3,3 tys. mieszkańców naszego regionu. Na szczęście dzięki różnym służbom udało się opanować sytuację w wielu miejscach. – To były przykłady wielostronnej i bardzo sprawnej współpracy – harcerzy, strażaków, leśników, policjantów, żołnierzy, samorządowców i służb wojewody – uważa Krzysztof Guzek.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama