Nowy numer 25/2022 Archiwum

Zakończyła swoją pielgrzymkę

Ufamy, że może teraz oglądać Boga twarzą w twarz – mówił o. Szczepan Szpyra SVD.

W parafii św. Arnolda w Olsztynie odbyły się uroczystości pogrzebowe zmarłej 27 kwietnia Anny Mackowicz.

Uczyła dobrego życia

Anna Mackowicz urodziła się 18 maja 1933 r. Z Olsztynem była związana od 1968 r. Nauczycielka, polonistka, metodyk, prezes Olsztyńskiego Oddziału Towarzystwa Literackiego im. Adama Mickiewicza; przewodniczyła również Komisji Dydaktycznej przy Komitecie Nauk o Literaturze PAN. Bardzo aktywnie angażowała się w życie społeczne – była m.in. radną pierwszej i trzeciej kadencji olsztyńskiej Rady Miasta – oraz w życie Kościoła warmińskiego: przez dwie kadencje pełniła funkcję prezesa Parafialnego Oddziału Akcji Katolickiej działającego przy parafii św. Józefa.

Wraz z mężem Rochem, z którym przeżyła w małżeństwie ponad 66 lat, pracowała w składzie Komisji Synodalnych Pierwszego Synodu Archidiecezji Warmińskiej. Działali również oboje na rzecz parafii (najpierw św. Józefa, potem św. Arnolda) oraz Warmińskiego Seminarium Duchownego Metropolii Warmińskiej „Hosianum”. – Mama była wielką osobowością i mimo utraconego dzieciństwa, wczesnego osierocenia, stworzyła ze swoim mężem piękną rodzinę, doczekała się ośmiorga wnucząt i sześciorga prawnucząt. Postawiła nam – dzieciom – wysoką poprzeczkę, jeśli chodzi o wzór życia. Jej wiara w Boga była silna i dojrzała, nie brakowało w niej również wątpliwości czy stawianych pytań. Konsekwentnie wpajała nam zasady życia chrześcijańskiego i razem z ojcem uczyła nas porządnego życia – mówiła podczas pogrzebu córka Maria.

Towarzysz w drodze

Uroczystościom pogrzebowym przewodniczył o. Szczepan Szpyra SVD, proboszcz parafii św. Arnolda. – W pięknym i pełnym radości okresie paschalnym stajemy u boku trumny naszej drogiej siostry Anny. Chcemy dziś podziękować za jej piękne i długie, choć też niełatwe życie. Śmierć dotyka prędzej czy później każdego z nas, a jednocześnie bardzo nas zaskakuje. Tak się dzieje dlatego, że nie do śmierci został stworzony człowiek, a do życia. Dlatego nasza natura, która nosi w sobie zapis wieczności, buntuje się, gdy odchodzi od nas ktoś bliski, naszym przeznaczeniem jest bowiem życie – mówił w homilii.

Przypomniał, że podobnie jak uczniowie idący do Emaus, również i my zatrzymujemy się często na etapie śmierci, na utracie bliskiej osoby, na planach, które się nie zrealizowały. – Ich droga to droga każdego z nas. O człowieku często mówimy, że to homo viator, podróżnik, pielgrzym. W życiu zazwyczaj mamy jakiś krótki cel naszej wędrówki, nasze Emaus, jednak musimy mieć również świadomość celu ostatecznego – przypomniał o. Szczepan.

– Jak często – tak jak uczniowie – nie dostrzegamy, nie rozpoznajemy Chrystusa, który idzie obok nas, uważnie słucha, cierpliwie przyjmuje wymówki, wyjaśnia nam pisma, a na – zdawałoby się – końcu naszej wędrówki „On okazuje, jakoby miał iść dalej”, i zaprasza nas do tego samego. Świętej pamięci Anna dotarła do kresu swojego pielgrzymowania i ufamy, że znalazła się w ramionach kochającego Ojca. Możemy powiedzieć, że ona jest w lepszej sytuacji, my bowiem nadal pielgrzymujemy. Niech na tej drodze prowadzi nas obietnica, że śmierć zostanie zniszczona, a Bóg otrze wszelką łzę – mówił kapłan.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama