Nowy numer 40/2022 Archiwum

Odkryć horyzont

Festiwal Muzyki Pięknej pozwolił słuchaczom obcować z wykonaniami klasycznymi.

Wubiegłym roku grupa młodych ludzi zorganizowała Festiwal Muzyki Pięknej w Bisztynku po raz pierwszy. – Jestem bardzo zaskoczony tak pozytywnym odbiorem naszej inicjatywy. Wiele obaw towarzyszyło mi aż do samego koncertu finałowego, który, jak się okazało, był początkiem czegoś nowego. Wszystko, co budziło moje wątpliwości, poszło w niepamięć, gdy przed Bramą Lidzbarską w Bisztynku zobaczyłem wielu chętnych do uczestnictwa w Pikniku Muzyki Pięknej, a później pełen kościół ludzi na koncercie – wspomina Damian Giczewski, dyrektor FMP.

Serdeczność

Festiwal przyciągnął nie tylko mieszkańców Bisztynka, wielu widzów przyjechało także spoza miejscowości. Organizatorzy, dostrzegając dobre plony zeszłorocznych koncertów, postanowili kontynuować przedsięwzięcie. Celem wydarzenia było przybliżenie uczestnikom muzyki klasycznej. – Owoce można dostrzec zarówno po stronie wykonawców, jak i słuchaczy. Artyści byli zaskoczeni, że w tak małym miasteczku podczas koncertu można spotkać wiele osób niezwykle zainteresowanych sztuką wysoką, doceniających wartość muzyki. Czuli serdeczność słuchaczy i autentyczną chęć współuczestniczenia w wyjątkowym wydarzeniu. Publiczność naszego koncertu, o czym wielokrotnie słyszałam po wydarzeniu, była bardzo wdzięczna za to, że mogła posłuchać u siebie trochę innej muzyki niż ta, której na co dzień doświadczamy w środkach masowego przekazu – mówi Sylwia Janiak-Kobylińska, dyrektor artystyczny FMP. Zaznacza, że udało im się po części odczarować tę muzykę, którą niektórzy nazywają poważną czy klasyczną. – My celowo określamy ją przymiotnikiem „piękna” i chyba to słowo najbardziej oddaje jej istotę – dodaje.

Jak zaznaczają organizatorzy, to, co zadziało się w ubiegłym roku, to w dużej części zasługa lokalnej społeczności. – Cały czas nas, organizatorów, ludzie dopingowali w działaniach na rzecz powstania Festiwalu Muzyki Pięknej, co nie było sprawą prostą. Jednak wiem, że po tym, co się już wydarzyło, wszyscy – nawet ci, którzy mówili, że nie warto robić koncertów w takich małym miasteczkach, bo tutaj ludzie i tak nie przyjdą – przekonali się, że warto, że potrzeba i że to nie tylko świetna okazja do promowania wartościowej muzyki, ale i pretekst do pokazywania światu takich urokliwych miejsc jak Bisztynek – wyjaśnia Damian Giczewski.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy