Nowy numer 5/2023 Archiwum

Szukać owiec, które poginęły

– Trzeba nam, jak uczniom w Wieczerniku, usłyszeć ponownie: „Pokój wam!”. Na nowo potrzebujemy rzucić się w ramiona miłosiernego Ojca, poczuć powiew Ducha Świętego – mówił rekolekcjonista.

Księża z diecezji uczestniczyli w adwentowym dniu skupienia. Poprowadził je biskup nominat Waldemar Musioł, wieloletni dyrektor Wydziału Duszpasterskiego Kurii Diecezjalnej w Opolu. – Rozpoczynając czas Adwentu, nie sposób wejść w nowy rok kościelny bez zdiagnozowania kondycji własnego serca. Usłyszane słowo Boże zaprasza nas do Wieczernika. Niech pomoże nam spojrzeć na minione wydarzenia oraz w przyszłość – mówił.

Wróćmy do Wieczernika

W pierwszej konferencji wymienił trzy impulsy, nawiązując do fragmentów Pisma Świętego mówiących o obecności uczniów w Wieczerniku. Pierwszy impuls: „Ty dasz mi pokój serca, o Panie mój”. – Apostołom po zmartwychwstaniu towarzyszył lęk. Po rozstaniu z Jezusem po wniebowstąpieniu uczniom wraca niepokój i z nim udają się do Wieczernika. Kapłaństwo to nie szczepionka przeciwko człowieczeństwu. Mamy jako kapłani prawo lękać się: o zdrowie innych i swoje, o pokój w kontekście trwającej wojny, o zasadność naszych duszpasterskich wysiłków, patrząc na odejścia od wiary – wymieniał, zaznaczając, że ważną sprawą jest to, do kogo z tym pójdziemy. – Trzeba nam, jak uczniom w Wieczerniku, usłyszeć na nowo: „Pokój wam!”. Potrzebujemy rzucić się w ramiona miłosiernego Ojca, poczuć powiew Ducha Świętego. Gdy zdiagnozujesz swoje lęki i grzechy, zastanów się, komu ufasz i komu dajesz się prowadzić – podpowiadał.

Drugim impulsem były słowa: „Jak dobrze i miło, gdy bracia mieszkają razem, bo tam udziela Pan błogosławieństwa”. – Łączą one dwa wydarzenia z Wieczernika. Uczniowie podzielają tam swój niepokój, czekają wypełnienia się obietnicy. W ostatnich latach wymienialiśmy często słowa: „dystans”, „separacja”, „samoizolacja”, „kwarantanna”. Wiemy, że na tym ucierpiały duszpasterstwo oraz nasze kapłańskie relacje. Dar powołania to dar indywidualny i intymny. Jednak to, co wiąże się z tym darem – czasem ból, niepewność – powinno być przeżywane we wspólnocie kapłańskiej – tłumaczył biskup nominat.

Czy wierzę w Kościół?

Jako ostatni wymienił: „Szukać owiec, które poginęły”. – Dzierżąc w dłoniach władzę odpuszczania grzechów, jesteśmy szafarzami Bożego miłosierdzia. Powyższe wezwanie Jezusa powinniśmy czytać w szerszym kontekście. Spoglądając w niepewną przyszłość, może trzeba bardziej niż dotychczas pytać siebie, na ile jestem gotów być najpierw lustrem, w którym inni zobaczą twarz Boga. Nie tylko w konfesjonale, ale w szkole, kancelarii, zakrystii czy w urzędzie – dodał.

Podczas drugiej konferencji przybliżył temat rozpoczynającego się roku duszpasterskiego, którego hasło brzmi: „Wierzę w Kościół Chrystusowy”. – Zapraszam do postawienia sobie w sercu pytania, czy wierzę w Kościół. Dość powszechnie sprowadza się Kościół do wymiaru horyzontalnego czy instytucjonalnego. To powoduje, że wierni i my przeżywamy kryzys patrzenia na Kościół i zapominamy, że on jest wart wiary. Zanim rozpoczniemy pozytywną apologię o Kościele i podejmiemy trudną próbę odbudowania jego autorytetu, najpierw musimy wzbudzić naszą wiarę w niego – zachęcał ks. Waldemar.

Odniósł się do postaci św. Józefa jako przykładu do naśladowania w kapłańskim życiu. Odwołał się do trzech wezwań tekstu do św. Józefa na podstawie papieskiego listu „Patris corde”: „św. Józefie, patronie pokrzyżowanych planów i lekarzy niezdrowych ambicji; św. Józefie, nauczycielu nieerotycznej miłości; św. Józefie, sojuszniku przybrudzonych mankietów i odcisków na kapłańskich dłoniach”... – Z pomocą św. Józefa mamy pielęgnować w sobie wiele postaw. Na jego wzór bądźmy nie tylko nauczycielami, ale świadkami Jezusa przez cierpliwe szlifowanie naszej kapłańskiej tożsamości – dodał.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy