Przypomina mi się metafora, którą często tata przytaczał, zasłyszana chyba jeszcze gdzieś na sowieckiej Białorusi. Życie przypomina korytarz, przez który przechodzi się, trzymając łyżkę oliwy w ręku. Należy przeżyć je tak, żeby sedna życia, tej oliwy, jak najmniej rozlać i zgubić, a jednocześnie wkoło jak najwięcej jej zobaczyć. Tata doszedł do końca tego korytarza. Jestem przekonany, że żadnej kropli oliwy nie zgubił. I to jest coś – mówił Stefan Ruchlewicz, syn zmarłego.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








