W dniu przekazania dyplomów papieskich, cesarskich i królewskich przez konserwatora można było je wszystkie obejrzeć. Czysty pergamin, na nim piękne pismo i uczepione sznurkami artystyczne pieczęcie.
- Wyglądają, jakby je wystawiono wczoraj, a nie wieki temu. Na pewno to dzień bardzo ważny dla mnie, jako dyrektora, ale przede wszystkim dla archiwum, bo dyrektorzy odchodzą, a archiwum zostaje; zbiory powinny trwać przez kolejne pokolenia. Mamy dokumenty, które mają prawie 800 lat i liczymy, że one przynajmniej tyle czasu jeszcze przetrwają. By tak było, musimy dbać o nie, co staramy się czynić - mówi ks. prof. Andrzej Kopiczko, dyrektor Archiwum Archidiecezji Warmińskiej.
Prace konserwatorskie przeprowadziła Mirela Kaszuba, konserwator papieru i skóry. - To była dla mnie niezwykła podróż w czasie. Autografy cesarzy, papieży i królów. Piękne kaligrafowane pismo. Trwałość pergaminu. Bardzo piękne pieczęcie. Kiedy patrzy się na ulotność współczesnych rzeczy, na bylejakość, nietrwałość, to obcując z takimi pamiątkami historii ma się świadomość, że po nas naprawdę niewiele zostanie - mówi Mirela. - Jestem szczęśliwa, że pracowałam przy tych dokumentach - dodaje.
Przekazane jej pół roku temu archiwalia były w różnym stanie. - Jeden dyplom składał się z dokumentu papierowego i pergaminowego. Część dokumentu papierowego, gdzie akurat był tekst, była silnie zniszczona. Musiałam go rozprostowywać i bardzo uważać, żeby nie unieczytelnić jeszcze bardziej tekstu. Papier był bardzo osłabiony. Jeszcze chyba nie miałam do czynienia z aż tak mocno rozpulchnionym papierem. To było dla mnie ogromne wyzwanie. Ale też część dokumentu pergaminowego, który był z nim połączony, również był zniszczony. Był połączony z pieczęcią metalową w puszce metalowej, która była tak silnie zdeformowana, że miałam duży problem, żeby otworzyć wieko. Potem musiałam delikatnie tę deformację zniwelować. I to było bardzo trudne, ponieważ ten metal był dość kruchy - przybliża konserwator.
- To była dla mnie niezwykła podróż w czasie. Autografy cesarzy, papieży i królów. Piękne kaligrafowane pismo. Trwałość pergaminu. Bardzo piękne pieczęcie - zauważa Mirela.
Krzysztof Kozłowski /Foto Gość
- Nieraz serce zaczyna mi szybciej bić, bo jest przecież lęk, by nie popełnić błędu. Także, wbrew pozorom, czasem ta praca jest bardzo ekscytująca - uśmiecha się Mirela. Podkreśla, że bardzo ważna jest umiejętność skupienia się na wykonywanej pracy, by się nie spieszyć. - I przede wszystkim trzeba mieć bardzo uporządkowaną pracę. Mam już opracowany schemat działania i się go trzymam. I widzę, że to najlepiej wychodzi - dodaje.
Spogląda na leżące na ławkach dyplomy i dokumenty. Za chwilę trafią one ponownie do pomieszczeń, gdzie składowane są archiwa. - Wierzę, że teraz przetrwają tu spokojnie przez kolejne wieki - uśmiecha się Mirela.
- Widzimy tutaj przepiękne dyplomy królewskie. Później zobaczymy dyplomy papieskie i cesarskie, no i jeden dyplom turecki. To jest niewątpliwie coś niezwykłego, czego normalnie w archiwach państwowych nie zawsze możemy spotkać - mówi ks. Andrzej Kopiczko, podchodząc do pierwszego stołu. - Mamy szczęście, że archiwum diecezji warmińskiej od 1243 roku istnieje nieprzerwanie. Zawsze miało stabilną lokalizację, chociaż nie zawsze były warunki odpowiednie do przechowywania archiwaliów. Zwłaszcza wojny powodowały, że część zbiorów ulegała albo rozproszeniu, albo częściowej destrukcji. Mimo różnych losów, dziś możemy cieszyć się tymi pięknymi dyplomami - nie kryje zadowolenia ks. Kopiczko.
Wszystkie stoły czytelni zajęte są przywiezionymi z konserwacji dokumentami. - One wcześniej były złożone w kostkę, umieszczone w kopertach i nawet nie było widać, jak są piękne i wartościowe. Dziś, oprócz tego, że cieszą oko, to też niosą ze sobą określone przesłanie, określoną treść, stwarzają nowe fakty prawne - przybliża dyrektor.
Najstarszy dokument, jeżeli chodzi o królów polskich, pochodzi z 1479 roku i został wystawiony przez króla Kazimierza Jagiellończyka. Mówi o trudnych relacjach na Warmii w XV wieku. - Pamiętamy, była wojna trzynastoletnia, później była wojna popia. Po pokoju toruńskim drugim, kiedy Warmia została włączona do Polski, bp Mikołaj Tungen współpracował z zakonem krzyżackim. Później musiał przeprosić za to króla. Jak podają opisy, padł do stóp jego i prosił o przebaczenie. Tu mamy dokument, w którym król podpisuje akt ugody i przyjmuje do łaski biskupa warmińskiego Mikołaja. Historycy podają, że ów akt przeprosin miał miejsce 15 lipca 1479 r., a widzimy, że dokument został wystawiony troszeczkę później, 21 lipca - opisuje ks. Kopiczko.
Pierwszy dyplom (na zdjęciu) został wystawiony przez króla Kazimierza, jako akt ugody i przyjęcia biskupa Mikołaja do łaski przez króla.
Krzysztof Kozłowski /Foto Gość
Aż siedem dyplomów pochodzi z kancelarii króla Zygmunta I Starego. Wszystkie mają dołączone przepiękne woskowe pieczęci umieszczone w czarkach. - To jest woskowa pieczęć z piękną tarczą, z orłem w środku i herbami poszczególnych ziem, które należały wówczas do Królestwa Polskiego. To ważny dokument dla Warmii, ponieważ mówi o włączeniu Tolkmicka i okolic do ziem biskupa i kapituły - przybliża dyrektor.
Wskazuje jeszcze na dyplom z autografem króla Zygmunta Augusta, który dotyczy kanonika fromborskiego Aleksandra Scultetiego. - Okazuje się, że Aleksander, taki duch trochę niespokojny, miał problemy z kapitułą, z rezydencją, w pewnym sensie z zachowaniem doktryny katolickiej. Był często kierowany na banicję. Tutaj mamy dekret króla Zygmunta przeciwko kanonikowi warmińskiemu Aleksandrowi . Mamy tu podpis króla: „Zygmuntus Augustus Rex” - wskazuje na autograf.
Kolejne dwa dokumenty podpisane są przez króla Stefana Batorego. Jeden z nich to tzw. gwarancje królewskie, które były wystawiane przy zmianie biskupów, w których królowie potwierdzali przywileje i prawa Kościoła warmińskiego, zobowiązując się do wzięcia Warmii w wieczystą ochronę. Co ciekawe wśród odnowionych dyplomów pięć z nich, to takie gwarancje wystawione jeszcze przez króla Zygmunta III Wazę, Jana Kazimierza i Augusta III Sasa, który w 1746 r. pisał: „Król składa przyrzeczenie, że Kościół warmiński kapitułę i poddanych otoczy pełną opieką, co zaś Warmię zobowiązał się chronić, utrzymywać, zasłaniać przed niebezpieczeństwami i bronić”.
W sumie poddano konserwacji 15 dyplomów królewskich. Starsze posiadają piękne pieczęci woskowe. Tu pieczęć króla Zygmunta I Starego.
Krzysztof Kozłowski /Foto Gość
Wśród dokumentów poddanych konserwacji znalazły się cztery dyplomy papieskie, w tym najstarszy pochodzący z 1329 r., który dotyczy budowy katedry we Fromborku i odpustów, które papież Jan XXII przyznał katedrze.
Kolejne dyplomy to pisma cesarzy niemieckich Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. - Niestety, nie mamy pieczęci tych złotych bulli. Zostały oderwane albo w czasie II wojny światowej, albo tuż po jej zakończeniu. Jeszcze historycy warmińscy sprzed wojny pisali o tych pieczęciach. Znamy ich dokładne opisy, także wiemy, jak one wyglądały. Niestety, teraz zostały tylko sznurki, do których te pieczęci były umocowane - zauważa ks. Andrzej.
Podkreśla, że dokumenty cesarskie były destruktami. - W zasadzie trudno nawet je było wziąć do ręki, bo były już takie kruche. Są sporządzone na pergaminie, czyli na skórze. A teraz po konserwacji wyglądają prawie jak nowe - nie kryje zadowolenia dyrektor. Pewną ciekawostką jest dyplom napisany w języku arabskim. - To list sułtana tureckiego Amurata III do Stefana Batorego. Mamy tu znak identyfikujący sułtanów, czyli tak zwaną tugrę - wskazuje ks. Kopiczko.
List sułtana tureckiego Amurata III do króla Stefana Batorego z widoczną tugrą.
Krzysztof Kozłowski /Foto Gość
Archiwum Archidiecezji Warmińskiej istnieje nieprzerwanie od 1243 r. Przez stulecia w każdym pokoleniu znajdował się „strażnik”, który dbał o to, aby dokumenty nie zaginęły i były w jak najlepszym stanie. To niezwykły ciąg historii, postawy heroicznej, bo przecież na Warmii były liczne wojny. - W każdym stuleciu byli kustosze przy Warmińskiej Kapitule Katedralnej, którzy o to dbali. Były specjalne pomieszczenia do tego dedykowane, żeby takie dokumenty przechowywać. Dziś naszym zadaniem jest też te dokumenty chronić, konserwować i przekazywać kolejnym pokoleniom. Liczymy, że także po nas ci, którzy przyjdą, będą mogli cieszyć się tymi dokumentami, czytać ich treść. Mamy nadzieję, że przez kolejne stulecia te dokumenty będą służyły młodzieży i dorosłym, ale przede wszystkim do celów naukowych - mówi ks. Kopiczko. - To cudowne uczucie, kiedy serce ci szybciej zaczyna bić, bo wiesz, że nowe treści w archiwaliach odkryłeś - uśmiecha się dyrektor.
Podchodzi do najstarszego dyplomy papieskiego z 1329 r. Pokazuje ołowianą pieczęć dołączoną do dokumentu. - Niezniszczona, jakby była dopiero odlana. Ona była oczywiście trochę zmatowiała, pokryta kurzem. Po odczyszczeniu odzyskała swój pierwotny blask. I to jest nasze zadanie, zadanie „strażników” historii, by ona mogła żyć przez kolejne stulecia - uśmiecha się ks. Andrzej Kopiczko.
Projekt konserwacji dokumentów został dofinansowany przez Naczelnego Dyrektora Archiwów Państwowych.
Dyplom papieski pochodzący z 1329 r., który dotyczy budowy katedry we Fromborku i odpustów, które papież Jan XXII przyznał katedrze.
Krzysztof Kozłowski /Foto Gość








