Jeżeli chodzi zaś o zwyczaje obrzędowe związane z Bożym Narodzeniem i przełomem roku starego i nowego, to wiedzę czerpiemy przede wszystkim z opowieści spisanych przez dawnych mieszkańców Warmii. Czasami są one drukowane w prasie niemieckiej i polskiej. Mamy też dość dużo danych związanych z liturgią tego okresu, bo przecież święta Bożego Narodzenia to nie tylko świętowanie w domu, ale też i w świątyniach - mówi ks. prof. Andrzej Kopiczko, dyrektor archiwum.
Z zachowanych porządków nabożeństw można ustalić, jak przebiegała liturgia Bożego Narodzenia, ale też i Adwentu. - Podawano w nich nawet wykazy kolęd, które będą śpiewane. Oczywiście najbogatsza liturgia była w katedrze fromborskiej - wyjaśnia dyrektor. - Myślę, że nie ma aż tak skrupulatnych opisów obrzędowości ludowej, zważywszy na fakt, że czasem się ona różniła nawet w sąsiadujących wioskach. Ale pewne główne treści można z tego wysnuć i warto je przypomnieć - uśmiecha się ks. Kopiczko.
Warto wspomnieć tu okres Adwentu. - Na Warmii też były roraty i też gromadzono się przed rokiem 1945 w świątyniach wcześnie rano, by sprawować tę Mszę Świętą. Co więcej, były bractwa roratnie, których teraz nie ma. One uświetniały liturgię. Członkowie bractwa śpiewali w czasie Mszy św. roratniej, stąd też pochodzi ich nazwa. Istniały prawie przy każdym kościele w miastach, ale też i przy niektórych wiejskich parafiach - wyjaśnia.
- I taka ciekawostka, że ostatnio, gdy przeglądałem spis zbioru archiwalnego pozostawionego przez Bractwo Świętej Cecylii z Barczewa, znalazłem tam nie tylko pieśni związane z Bożym Narodzeniem, ale także z Adwentem. Co więcej, spis pieśni śpiewanych przy szopce betlejemskiej - dzieli się informacją ks. Kopiczko.
Na Warmii wieniec adwentowy pojawił się dopiero na początku XX wieku. - Duży wpływ miały tradycje niemieckie, bo wiemy, że po włączeniu Warmii do Prus i do państwa niemieckiego, ich tradycje coraz częściej były przejmowane. Wcześniej praktykowany był zwyczaj trąbienia, oznajmiania przy pomocy trąbienia o tym, że narodziny Chrystusa są bliskie. Trębacz wchodził do wioski i trąbił, za co oczywiście otrzymywał datki. Ten zwyczaj odnotowany w niektórych miejscowościach na Warmii, na początku XX wieku zaniknął - opowiada dyrektor.
Choinka na Warmii pojawiła się w XIX wieku. Z rana w Wigilię gospodarz szedł do lasu, żeby wyciąć drzewko, które po południu strojono w domach. - Nie było ozdób gotowych, które można było kupić w sklepie. Były one naturalne, ale z pewnością pięknem nie ustępowały dzisiejszym ozdobom. Wcześniej, gdy nie było jeszcze tradycji choinki, stawiano w izbach snopy zboża. Warmia była krainą rolniczą, stąd wiemy, że były obowiązki związane z oporządzeniem w gospodarstwie, co trzeba było zrobić przed spożywaniem wieczornej wieczerzy. Wierzono, co i dzisiaj często na wsi jest powtarzane, że tego dnia zwierzęta mówią ludzkim głosem. Jeżeli chodzi o samą kolację, było troszeczkę inaczej, niż my ją znamy z naszej polskiej tradycji. Nie zachowywano postu, chociaż musimy rozróżnić ludność polskojęzyczną z tradycjami, które przyniosła z ziem polskich, od ludności niemieckiej. Mamy przekazy, że Polacy post zachowywali, natomiast w rodzinach niemieckich spożywano także potrawy mięsne i nie było symboliki, którą my znamy, choćby dzielenia się opłatkiem. Mamy informacje, że wśród ludności polskiej ten zwyczaj był praktykowany - mówi ks. Andrzej.
Jeśli Wigilia, to i muszą być podarki. - Dochodzimy do tej części po kolacji, na którą czekano. W drogę po chałupach ruszał szemel ze swoimi sługami. Ze śpiewem kolęd i życzeniami grupa wędrowała po wsi, nawiedzając gospodarstwa. Dzieci bały się, ale z niecierpliwością czekały na szemla, bo dawał prezenty. Najpierw było słychać w sieni dźwięk dzwonka. Szemel ze sługami wpadali do izby, on tańczył, a sługa odpytywał z pacierza.
- Dochodzimy do momentu dla wierzących szczególnie ważnego, czyli do pasterki, którą dziś celebrujemy o północy. Na Warmii ten zwyczaj był różny. Raczej tę główną Mszę Świętą sprowadzano rano o godzinie piątej lub szóstej, ale mamy też informacje pisane o tym, że były sprawowane o północy. Zależało to trochę od tradycji lokalnych, ale i od możliwości proboszcza - wyjaśnia ks. Kopiczko.
Na Warmii bardzo popularne były szopki betlejemskie. Ustawiano je w kościołach i przy nich odprawiano nabożeństwa, tzw. Krippenandachty. - Odbywał się prawie w każdym kościele. Czasami nawet zapraszano na nie, ogłaszając w gazetach. Znajdujemy informacje o nich w ogłoszeniach parafialnych. Śpiewano kolędy, a przy tej okazji ksiądz, czy ktoś ze starszych opowiadał historie związane z narodzeniem Chrystusa. W szopce były figurki przedstawiające Świętą Rodzinę, pasterzy i zwierzęta, które zazwyczaj wykonywali z drewna lokalni ludowi artyści. Mamy w prasie dawnej trochę zdjęć tych szopek. Najważniejsze i największe szopki były w tych kościołach obsługiwanych przez franciszkanów, czyli Stoczku Klasztornym i w Olsztynie na Zatorzu. W zasadzie zostawiano scenami całe prezbiterium od podłogi po sufitu i te szopki były ogromne - wyjaśnia ks. Andrzej Kopiczko.
Drugi dzień świąt to w Kościele wspomnienie św. Szczepana. - Na wsiach znany był zwyczaj święcenia owsa. W zasadzie w każdym kościele ten zwyczaj praktykowano. Przynoszono owies do kościoła w torbach lub koszach, stawiano na stopniach ołtarza albo w prezbiterium, gdzie był poświęcany. Był też zwyczaj rzucania owsem na przychodzących. Trzeba dodać, że na Warmii Boże Narodzenie świętowano przez trzy dni, bo jeszcze i wspomnienie św. Jana Ewangelisty było dniem uroczystym ze zwyczajem święcenia wina - mówi dyrektor.
Obecnie Boże Narodzenie zapowiada wizytę duszpasterską księży w domach. Na Warmii praktykowano ją nieco inaczej. Kolęda odbywała się zawsze po zakończeniu prac polowych, czyli nie po Bożym Narodzeniu, ale w październiku i listopadzie. Nie ukrywam, że może troszeczkę i księżom na tym zależało, bo mogli otrzymać hojniejsze dary od rolników, którzy byli dopiero co po zakończeniu prac w polu.
Z Bożym Narodzeniem nierozerwalnie od wieków wiążą się kolędy. - W naszych zbiorach mamy sporo kolęd. Mamy kolędy, czy ich przedruki już od XVII wieku. Posiadamy zbiór rękopiśmiennych zapisów, jak i drukowanych śpiewników. O liturgii bożonarodzeniowej mówią również mszały i rytuały. I też mamy wiekowe ich egzemplarze, choćby mszał z XV wieku. Najstarszy zachowany rytuał pochodzi z lat 70. XVI stulecia. Mamy też brewiarz z XV wieku. Jeżeli chodzi o śpiewniki XIX-wieczne i XX-wieczne, to ich mamy dość dużo - podkreśla ks. Andrzej Kopiczko.








