Setki mieszkańców Reszla pożegnały śp. ks. Dyzmę Wyrostka, wieloletniego proboszcza parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła. - Dziękujemy za twoją troskę o piękno liturgii i śpiewu, które tak bardzo leżały tobie na sercu. Kochany księże prałacie, pozostaniesz w naszej pamięci jako oddany pasterz, człowiek żywej wiary, człowiek wielkiego serca - podkreślał ks. Wojsław Czupryński.
Na długo przed Eucharystią kościół wypełnił się wiernymi, którzy przyszli pożegnać śp. ks. Dyzmę Wyrostka. W atmosferze zadumy, zanurzeni w modlitwie różańcowej, wstawiali się za kapłanem, który przez 38 lat służył im jako duszpasterz, w tym przez 27 lat jako proboszcz.
- Ksiądz prałat Dyzma Wyrostek był człowiekiem niezwykle ciepłym, pogodnym i serdecznym. Nigdy nie pozostawiał potrzebujących bez pomocy. Zawsze znajdował czas na rozmowę, modlitwę i dobre słowo. Umiał być blisko ludzi zarówno w chwilach radości, jak i w momentach największego bólu - wspominał Karol Światłowski.
- Trudno jest mi dziś mówić o nim w czasie przeszłym, że „był”, a nie „jest”. Jest obecny w mojej pamięci, w modlitwie, w muzyce rozbrzmiewającej w reszelskim kościele, w życzliwości, której nas uczył. Pozostanie dla mnie przede wszystkim świadkiem wiary, który swoją postawą uczył, jak żyć z Bogiem, ludźmi i dla ludzi. Będzie brakowało jego słów: „Karolciu, synu umiłowany”, którymi zawsze mnie witał - mówił Karol.
Słowa pożegnania śp. ks. Dyzmy Wyrostka
Po modlitwie różańcowej był czas na mowy pożegnalne. W imieniu rodziny zmarłego kapłana wspominała siostrzenica Joanna Kucharczyk. - Dla nas był wujkiem, który był zawsze otwarty i życzliwy, a także przykładem wiary. Udzielał nam ślubów, chrzcił nasze dzieci, choć całe swoje życie poświęcił tutaj Panu Bogu. Chciałabym wyrazić swoją wdzięczność i podziękowanie wam, którzy uczestniczyliście w jego życiu.
Żegnam go jako siostrzenica, ale wierzę, że dobry Pan Bóg go przyjmie i obdarzy swoim pogodnym spojrzeniem i zbawieniem - mówiła siostrzenica.
W imieniu kapłanów pochodzących z Reszla zmarłego proboszcza pożegnał ks. Wojsław Czupryński. - Zawsze byliśmy dumni, że parafia w Reszlu wydała tak wielu kapłanów. Wielu z nich być może nie byłoby kapłanami, gdyby nie twoje świadectwo wiary i ukochania Boga. Uczyliśmy się od ciebie, czym naprawdę są chrześcijańska miłość i otwartość na drugiego człowieka. Pokazywałeś, że chrześcijaństwo to przede wszystkim relacja z Bogiem i drugim człowiekiem - mówił prezbiter.
Dziękował za gościnność, za zawsze otwarte drzwi plebanii. - Dziękujemy za błyskotliwe poczucie humoru, pogodę ducha, radość serca, którą ogarniałeś każdego człowieka. Miałeś niesamowitą zdolność budowania mostów. Dziękujemy za twoją troskę o piękno liturgii i śpiewu, które tak bardzo leżały tobie na sercu. Kochany księże prałacie, pozostaniesz w naszej pamięci jako oddany pasterz, człowiek żywej wiary, człowiek wielkiego serca - podkreślał ks. Wojsław.
Na długo przed Eucharystią kościół wypełnił się wiernymi, którzy przyszli pożegnać śp. ks. Dyzmę Wyrostka.
Krzysztof Kozłowski /Foto Gość
Odczytał również list pożegnalny ks. Piotra Pagi, warmińskiego misjonarza posługującego w Ekwadorze. To dzięki wsparciu zmarłego kapłana wzrastało jego misyjne powołanie. "Pan Bóg postawił mi ciebie na mojej drodze kapłańskiej jako duchowego przewodnika w mojej drugiej parafii w Reszlu. Przyjąłeś mnie z otwartymi ramionami i wielkim sercem. Wprowadziłeś w życie i codzienność tutejszej społeczności. Oprowadziłeś mnie po Reszlu, pokazałeś, gdzie znajdują się szkoły i poszczególne urzędy. Od początku widziałem w tobie człowieka głębokiej wiary" - napisał ks. Paga.
Wspominał, że ks. Dyzma miał w sobie wiele radości i poczucia humoru, które udzielały się wszystkim, którzy z nim przebywali. "Nieustannie zapraszałeś w swoje skromne progi na herbatę i dzieliłeś się tym, czym mogłeś. Dziękuję za rady, których mi udzielałeś jako starszy i doświadczony kapłan i człowiek. Za wspólne spotkania i wyjazdy, których było sporo" - podkreślił misjonarz. "Byłeś nie tylko starszym bratem w kapłaństwie, ale kimś więcej. W mojej pamięci pozostaniesz jako ten, który zachęcał do modlitwy, szczególnie różańcowej i do Koronki do Bożego Miłosierdzia. Byłeś kapłanem modlitwy i zawsze powtarzałeś, że ksiądz ma się za kogo modlić. Pamiętam twoje słowa: Modlitwa nie zna granic i przestrzeni, ona zawsze łączy. Mówiłeś: Trzymajmy się razem. Wierzę mocno, że teraz będzie o jednego orędownika w niebie więcej".
Mowę pożegnalną wygłosił również burmistrz Reszla Andrzej Lewandowski. Dziękował za lata służby, za troskę o zabytki, które są wspólnym dziedzictwem. - Dziękuję za serce oddane tej parafii i naszemu miastu. To serce będzie biło w murach odnowionych świątyń, w wieży kościelnej górującej nad Reszlem, w pamięci ludzi, którym pomógł i których prowadził. Księże prałacie, twoje życie było służbą, a twoja obecność darem - mówił burmistrz.
Na uroczystości obecny był również burmistrz Jemnic w Czechach Pavel Nevrkla, miasta partnerskiego Reszla. - Miałem możliwość spotkać się z nim zaledwie kilka razy. Mimo to do dziś pamiętam ton jego głosu i jego naturalny uśmiech. Był w nich spokój, który potrafi dodać otuchy nawet bez słów. Nasze miasta łączy partnerstwo trwające już od dziesięcioleci. Dziś stoimy tutaj jako przyjaciele, którzy dzielą z państwem zarówno żal, jak i wdzięczność - mówił burmistrz.
Po pożegnaniach licznie zgromadzeni kapłani, pod przewodnictwem abp Józefa Górzyńskiego, celebrowali Mszę św. żałobną w intencji zmarłego ks. Dyzmy Wyrostka. Homilię wygłosił biskup senior diecezji elbląskiej bp Jacek Jezierski.
Msza św. pogrzebowa w intencji śp. ks. Dyzmy Wyrostka - homilia bp. Jacka JezierskiegoPrzybliżył życiorys zmarłego kapłana, który urodził się w 1940 roku w Izbicy, w diecezji lubelskiej. - Był to czas II wojny światowej. Jego rodzicami byli Franciszek i Irena z domu Kostecka. W czasie wojny w rodzinnej miejscowości ks. Dyzmy zorganizowano obóz przejściowy dla Żydów kierowanych do miejsca zagłady w Bełżcu. Kościół parafialny stał się przez przynajmniej rok magazynem rzeczy odebranych Żydom. W Tarnogórze byli oni gromadzeni, segregowani i wysyłani do obozu docelowego. Byli to Żydzi polscy, ale też pochodzący z innych krajów Europy. Dorastający Dyzma musiał poznać opowiadania o tych zdarzeniach. Tę wiedzę zabrał ze sobą w dalsze życie - mówił bp Jezierski.
Po maturze w 1957 r. wstąpił do warmińskiego seminarium, by 2 czerwca 1963 roku przyjąć święcenia kapłańskie z rąk bp. Tomasza Wilczyńskiego. Kapłańska droga ks. Dyzmy rozpoczęła się od wikariatu w Mrągowie, w parafii św. Wojciecha. Po sześciu latach został administratorem i proboszczem parafii w Warpunach. W 1988 roku biskup warmiński skierował go do Reszla i powierzył zadania oraz obowiązki proboszcz parafii.
W ciągu 28 lat wypełniania obowiązków proboszcza ks. Dyzma wrósł w społeczność Reszla. W 2015 roku przeszedł na emeryturę, pozostając w parafii i nieustannie pracując jako duszpasterz. Jesienią 2025 roku przeniósł się do domu kapłanów w Olsztynie. Zmarł 2 marca 2026 r.
- Proboszcz jest przełożonym wspólnoty kościelnej. Jest starszy w niej, choćby był młody. Pamiętajcie o tych, którzy głosili wam słowo Boga. Pamiętajcie, gdyż szybko przychodzi niepamięć, zapomnienie, które unieważnia to, co było ważne, niepodważalne, wartościowe. Przeto, pamiętajcie - zwrócił się biskup na koniec homilii do zgromadzonych wiernych.
Msza św. pogrzebowa w intencji śp. ks. Dyzmy Wyrostka
Po Mszy św. kondukt żałobny przeszedł za trumną z ciałem zmarłego kapłana na reszelski cmentarz.
- Moja mama była gospodynią księdza przez 10 lat, a zmarła 9 lat temu. Śmieję się, że ksiądz prałat dostał mnie w spadku. Ksiądz Dyzma przede wszystkim był człowiekiem, nie tylko księdzem, ale prawdziwym człowiekiem, który potrafił rozmawiać z każdym: z dzieckiem, starszym, politykiem, naukowcem. Potrafił słuchać. Był życzliwy dla wszystkich, gościnny. Kiedy był na plebanii, to plebania była otwarta. Tam wiecznie byli ludzie. Żartowałam do księdza, że ten nasz czajnik jest do domowego gotowania, a nie kawiarni. Wszystkich zapraszał, wszystkich gościł kawą, herbatą - mówiła Dorota Stasiewicz.
Wspominała, że gdy ks. Dyzma wychodził do miasta, to ludzie go zaczepiali, a on nikogo nie pominął. Kiedy wychodził na chwilę, nie było go 2-3 godziny, bo po drodze zatrzymywał się na rozmowy. - Śmiał się, że młode ekspedientki z Biedronki mówią mu: Szczęść Boże, choć jest już na emeryturze. Każdy go tu znał - mówiła.
Swojego proboszcza wspominał też ks. Michał Gołębiewski. Jako sześciolatek został ministrantem. - Zawsze można było liczyć na jego ciepłe słowo, na przyjęcie przy kawie, herbacie, do której zawsze obowiązkowo musiało być coś słodkiego, na jakieś dobre słowo. Wielokrotnie od niego otrzymywałem wsparcie duchowe, ale i materialne. Pisał opinię o mnie, kiedy wstępowałem do seminarium. Później, jako emeryt, głosił kazanie na moich prymicjach. Myślę, że gdyby nie jego dobra wola, jego ciepłe podejście, jego miłość duszpasterska, to kto wie, jak moje powołanie by się rozwinęło. To jest postać dla mnie ważna, była moim proboszczem od mojego urodzenia po seminarium - podkreślał ks. Michał.
Zauważał, że taki przykład kapłana jest ważny dla młodych, którzy czują powołanie. - Nigdy nie odwracał się od drugiego człowieka, był otwarty na propozycje duszpasterskie księży wikariuszy czy też ludzi świeckich. Był bardzo solidnym spowiednikiem, nigdy nie opuszczał człowieka w potrzebie w konfesjonale - przybliżał prezbiter.
Przytacza rymowankę, którą ks. Dyzma często powtarzał: "Z Bogiem, z Bogiem każda sprawa, tak mawiali starzy, jeśli w imię Boże zaczniesz, wszystko ci się darzy”. - To było jego powiedzenie. Ta rymowanka tak mi zapadła w pamięci, że sam wielokrotnie już używałem jej na kazaniach - dodał ks. Michał.