Wiara może się stać magiczna

W Centrum św. Jakuba w Olsztynie, w ramach Dominikańskiej Szkoły Wiary, odbyło się spotkanie z o. Radosławem Brońkiem OP, który wygłosił wykład na temat: "Magia. Pomiędzy zabobonem a zagrożeniem duchowym". - Największym zagrożeniem duchowym dla człowieka nie jakaś pokusa, jakaś rzecz, jakiś przedmiot, a sytuacja, kiedy odwracamy się od Boga, kiedy my zrywamy z Nim więź - mówił o. Radosław Broniek OP.

Dominikańska Szkoła Wiary w Olsztynie istnieje od dwóch lat. W ramach działalności organizuje spotkania, podczas których słuchacze mogą zgłębiać poszczególne tematy związane z wiarą i chrześcijaństwem. - Nasza szkoła jest otwarta na każdego. Nie trzeba się zapisywać, wcześniej zgłaszać. Wystarczy przyjść na comiesięczne spotkanie i wziąć w nim udział - przybliża Joanna Anders, organizatorka spotkań. W marcu słuchacze wzięli udział w wykładzie „Magia. Pomiędzy zabobonem a zagrożeniem duchowym”, który wygłosił o. Radosław Broniek OP.

Na początku wykładu dominikanin wskazał na dar rozeznania, który jest istotny w dostrzeżeniu zagrożeń duchowych. Obecnie mamy do czynienia z wieloma ideami i propozycjami, wiele mówi się o zagrożeniach duchowych w kulturze, rozrywce, aktywności fizycznej opartej na filozofii wschodniej, czy alternatywnych metodach leczenia. - Od razu bym chciał podkreślić taką rzecz, żebyśmy tak starali się pozytywnie myśleć, że wierzymy w Pana Boga, który jest stworzycielem rzeczy widzialnych i niewidzialnych - tak wyznajemy w kredo. Pan Bóg stworzył wszystko z niczego. A więc skoro Pan Bóg stworzył rzeczy widzialne i niewidzialne, to wszystko co istnieje, jest dobre. Diabeł jest dobry, ale ma złą wolę, na co również wskazywał św. Tomasz z Akwinu.

- To jest bardzo ważna myśl na samym początku, ponieważ można się spotkać w Kościele z negatywnym postrzeganiem rzeczywistości, że właśnie tropimy to, co jest złe, tropimy zagrożenia. Widzimy świat, który nas otacza, przez negatywne czarne okulary, a mamy szukać dobra. I tu właśnie istotny jest dar rozeznania – mówi o. Radosław i wskazywał na List św. Jana, który ostrzegał przed łatwowiernością: „Umiłowani, nie dowierzajcie każdemu duchowi, ale badajcie duchy, czy są z Boga”.

Zauważał, że Pan Jezus zaprasza nas nieustannie do tego, żebyśmy nie tylko badali serce, badali nasze sumienie, ale także żebyśmy badali to, z czym się spotykamy, żebyśmy potrafili to rozeznawać, a więc rozeznawać duchy. - Czyli, można powiedzieć tak szerzej, rozeznawali różne poglądy, idee, doktryny, czy kulturę - zauważał dominikanin.

Część 1. Ojciec Radosław Broniek OP - „Magia. Pomiędzy zabobonem a zagrożeniem duchowym”.
Krzysztof Kozłowski

 

Część 2 - Ojciec Radosław Broniek OP „Magia. Pomiędzy zabobonem a zagrożeniem duchowym”.
Krzysztof Kozłowski

 

Część 3 - Ojciec Radosław Broniek OP „Magia. Pomiędzy zabobonem a zagrożeniem duchowym”
Krzysztof Kozłowski

 

Część 4 - Ojciec Radosław Broniek OP „Magia. Pomiędzy zabobonem a zagrożeniem duchowym”
Krzysztof Kozłowski


Wyjaśniał, że magia, żeby mogła funkcjonować, potrzebuje jakiegoś nośnika. Na przykład szczególnie popkultura jest bardzo dobrym nośnikiem dla różnych treści magicznych, ezoterycznych czy okultystycznych. Wymieniał produkcje popkulturowe, książki dla młodzieży, na seriale. Wskazywał na różnice między magią a religią, dla której zagrożeniem jest myślenie magiczne, zabobonne. Na koniec opisywał zagrożenia duchowe.

Współcześnie mamy do czynienia ze zjawiskiem powrotu magii. Możemy mówić o nowych ruchach magicznych, czyli wspólnotach ludzi, którzy praktykują magię. Zbierają się, żeby praktykować wspólnie pewne rytuały. Widzimy również powrót do astrologii, co związane jest z okresem wielu niepewności, takich jak pandemia, wojny. Poprzez nią ludzie chcą zrozumieć świat, odrzucając jednocześnie porządek świata stworzony przez Boga; chcą poznać przyszłość odrzucając wiarę i rozum, skłaniając się ku siłom natury i duchom.

- Ostatnio w naszym Dominikańskim Centrum Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych badaliśmy jedną ze spraw, która dotyczyła grupy magicznej w Warszawie. Założyła ją licealistka i w bardzo krótkim czasie miała kilkuset wyznawców. Pokazuje to, jakie jest zapotrzebowanie, że ludzie potrzebują się spotkać się, coś praktykować - mówił o. Radosław.

Wyjaśniał, że magia to działanie, którego celem jest wpłynięcie poprzez tajemne siły, przy współudziale bytów duchowych, na człowieka, na wydarzenia, na całość świata. Towarzyszy temu jakiś rytuał, podczas którego odwołujemy się do jakichś nadprzyrodzonych sił. - Mag to jest ktoś, kto chce uzyskać jakąś moc nad czymś, nad kimś, nad prawda. Może to być rytuał miłosny; zamówię taki rytuał, bo kobieta mnie nie kocha, ale teraz odprawię go lub ktoś go odprawi, a ona mnie pokocha. Jest firma w jednym mieście, która oferuje klątwę za pieniądze. Można zamówić klątwę na jakiegoś człowieka. To jest niesamowity przemysł, gigantyczne pieniądze, zwłaszcza we Włoszech, w Polsce też pewnie niemałe - zauważał dominikanin.

Przytaczał dwa pojęcia, które często można spotkać w kontekście magii: okultyzm i ezoteryzm. Ezoteryka i okultyzm to jest poznanie tajemnej wiedza, a magia to raczej działanie i nastawienie.

Wskazywał na trzy hipotezy działania magicznego. Pierwsza mówi, że jest to po prostu oszustwo. - Druga hipoteza jest taka, że rzeczywiście jest niezbadany obszar rzeczywistości i są jakieś siły, które mogą działać. Trzecia bazuje na teologii, że jeśli to działa, to za sprawą ingerencji złych duchów, które w magii współpracują z człowiekiem - wymieniał.

Przytaczał wyniki prac antropologów, którzy w Afryce robili badania. - Niesamowite opisy, które dają do myślenia. Wskazują na to, że pewne praktyki magiczne, na przykład właśnie jakaś klątwa, którą rzucił jakiś czarownik w wiosce, że ona skutkuje. W krótkim czasie ktoś się poczuł gorzej, a potem w ciągu kilku godzin umierał. Jeśli to jest wiarygodnie opisane, jeśli przypadków jest więcej, no to trudno to lekceważyć. Te opisy wskazują na trzecią hipotezę, że to działa ze sprawą duchów, z którymi się współpracuje - mówił o. Broniek.

Wyjaśniał, że wielu nie dostrzega różnicy między magią a religią, szczególnie w odniesieniu do religii archaicznych, gdzie ludzie zwracają się ku siłom natury. - W chrześcijaństwie my się poddajemy Bogu, jest ważny ten moment poddania, posłuszeństwa, że staję przed Bogiem i o coś proszę. W magii jest inaczej. Ona odwołuje się do tajemnych sił, do duchów, a mag chce je kontrolować poprzez pewne rytuały, zaklęcia, poprzez pewne słowa. Czyli mag jest kimś, kto manipuluje sacrum, chcąc zmusić wszystkie duchy, te siły do posłuszeństwa zgodnie ze swoją wolą - podkreślał dominikanin.

Takie magiczne myślenie często wkracza do naszej wiary, przez co ona może stać się zabobonną. - Wiara naprawdę może się stać magiczna. Wiara naprawdę może się stać zabobonna - podkreślał. Cytował Katechizm Kościoła Katolickiego, który pod numerem 2111 pisze: „Zabobon jest wypaczeniem postawy religijnej oraz praktyk, jakie ona nakłada. Może on także dotyczyć kultu, który oddajemy prawdziwemu Bogu, na przykład, gdy przypisuje się jakieś magiczne znaczenie pewnym praktykom, nawet uprawnionym lub koniecznym. Popaść w zabobon, to wiązać skuteczność modlitw lub znaków sakramentalnych jedynie z ich wymiarem materialnym, z pominięciem dyspozycji wewnętrznych, jakich one wymagają.”.

- Często spotykam się z prośbą: „Proszę ojca, chciałabym taką modlitwę, żeby była skuteczna, żeby zadziałała” - mówił i podkreślał, że w wierze istotna jest relacja z Bogiem, stan łaski uświęcającej. - Jestem na przykład w stanie grzechu i chcę teraz, żeby jakaś cudowna modlitwa, cudowny przedmiot religijny sprawił określony skutek. To jest myślenie magiczne. Kiedy ktoś prosi mnie o poświęcenie jakiegoś przedmiotu: różańca, medalika, krzyżyka, to pytam dyskretnie, czy jest w stanie łaski uświęcającej. Dlaczego? Bo ten przedmiot ma wyrażać moją wiarę, kierować mnie do Boga, wzmacniać relację z Bogiem. Kluczowy jest stan wewnętrzny mojej relacji z Chrystusem. W religii ważny jest mój stan wewnętrzny, moja relacja z Bogiem, a nie określona modlitwa czy przedmiot, który traktuję niczym amulet, talizman - wyjaśniał o. Radosław.

Podkreślał, iż w myśleniu magicznym oddziela się obrzęd od życia, czyli ma się przekonanie, że nie istnieje żaden związek pomiędzy życiem i wyborami moralnymi; obrzęd ma być skuteczny sam w sobie. Tymczasem Kościół mówi o tym, że sakramenty i modlitwa przyniosą owoce ze względu na świętość dyspozycji człowieka. - Można przyjąć tysiące komunikantów i nic to nie wniesie, jeśli nie mam wiary. Dlatego moment wiary, naszej relacji z Panem Bogiem jest tak ważny. Działanie Chrystusa w sakramentach jest zawsze skuteczne, ale nie zawsze jest owocne dla nas - wyjaśniał dominikanin.

Zauważał, że współcześnie nasze rozumienie magii, ale też demonologii, działania złego ducha, mocno zostało przesiąknięte wpływami zielonoświątkowymi, które odwołują się do działania Ducha Świętego i mocno akcentują walkę duchową. - W Polsce zaczęło się bardzo dużo mówić o zagrożeniach duchowych, wiążąc je z obszarem magii i okultyzmu, wiążąc z obszarem działania złego ducha. Niekiedy można się spotkać z poglądem heretyckim, że jest Bóg i diabeł, i oni walczą i nie wiadomo, kto wygra. Nie, Pan Jezus wygrał. Pan Jezus pokonał szatana na krzyżu, pokonał śmieć na krzyżu, chociaż diabeł jeszcze działa i to jest jedna z tajemnic naszej wiary, dlaczego Pan Bóg mu na to zezwolił - podkreślał o. Broniek.

Z poglądem nadmiernego wpływu złego ducha wiąże się przekonanie, że nasza wolność jest radykalnie ograniczona wpływem szatana, że on ma tak ogromny wpływ na mnie, że tak naprawdę niewiele mogę.

- Wolność jest wielkim darem, który nam Pan Bóg dał i drzwi do naszej duszy otwierają się od środka. Zagrożenia duchowe to wszelkie działania człowieka, które w sposób mniej lub bardziej bezpośredni zmierzają do zerwania relacji z Bogiem. Grzech jest największym zagrożeniem duchowym dla człowieka. Nie jakaś pokusa, jakaś rzecz, jakiś przedmiot, a największym zagrożeniem dla nas jest sytuacja, kiedy odwracamy się od Boga, kiedy my zrywamy z Nim więzi - akcentował dominikanin.

Ci, którzy mówią o zagrożeniach, nierzadko wymieniają cały katalog zjawisk i przedmiotów. Ludzie pytają o herbaty, o przedmioty. - Jakby myślenie zostało czymś zainfekowane, kiedy wszędzie dopatruję się zła, zagrożenia na zewnątrz, nie dostrzegając negatywnej mutacji, jaką przechodzi moja wiara. To znaczy, że brakuje nam czasami świadomości tego, w co wierzymy i w związku z tym przyjmujemy sobie do prawd wiary różne treści niechrześcijańskie i tworzymy sałatkę religijną. W niej jest chrześcijaństwo, trochę tarota, trochę yogi, jakieś inne elementy. Tworzymy sobie sałatkę religijną, taki szwedzki stół, z którego sobie wybieramy, co chcemy, czyli mamy do czynienia z synkretyzmem religijnym. I to jest niebezpieczne, bo nie zawsze związane jest ze złą wolą - diagnozował o. Radosław.

Podkreślał, że nie da się połączyć tarota z wiarą, reinkarnacji z jedynością zbawienia i jednego życia, które nam Pan Bóg daje. - Wydaje mi się, że właśnie o tym warto mówić, robić konferencje, wykłady, formować się, czytać, żeby nasza wiara była jak najbardziej pogłębiona. Nie tylko nasza więź z Chrystusem, która jest czymś podstawowym, ale także nasze rozumienie wiary, tego, w co i w Kogo wierzymy. Inaczej będziemy cały czas poddawać się różnych ideom, różnym nauczycielom życia, narażając się na negatywną mutację naszej wiary - akcentował o. Radosław Broniek OP.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..