W Niedzielę Palmową na Wydziale Teologii UWM w Olsztynie odbyła się premiera przygotowanego przez młodzież Misterium Męki Pańskiej "Nadzieja". To była wzruszająca opowieść o cierpieniu, które jest drogą ku zmartwychwstaniu, o upadku i poszukiwaniu sensu, o przebaczeniu, które jest możliwe, i o miłości, która potrafi przemienić to, co wydaje się stracone.
Zanim kurtyna się odsłoni, za kulisami trwają ostatnie przygotowania. Trzeba poprawić strój, powtórzyć poszczególne kwestie, jeszcze chwilę porozmawiać o niektórych szczegółach spektaklu. - Za nami wiele prób, w tym dzisiejsza generalna. Młodzież bardzo się zaangażowała w to przedsięwzięcie i widać, że całe swoje serce w to włożyli. Jest trema, ale jesteśmy dobrej myśli - mówi ks. Paweł Jakubowski, współscenarzysta i reżyser misterium, w którym zagrało 32 młodych aktorów. - Największym wyzwaniem było zgranie światła i muzyki ze scenami. - Widać będzie grę młodych na scenie, ale i poza nią jest wiele zdań do wykonania. Zmiana scenografii, trzeba się szybko przebrać. Za kurtyną dzieje się wiele rzeczy - przybliża ks. Paweł.
- Chciałbym, to takie moje życzenie, żeby widzowie wyszli z tego misterium z przekonaniem, że wszystko to, co uczynił Jezus, uczynił dla nich z miłości. Że jest z nimi także w ich krzyżach, w ich cierpieniach, w ich trudach, bo taka jest idea tego misterium, gdzie są sceny współczesne przeplatające się z biblijnymi. Dzieło zbawcze Chrystusa, męka, śmierć i zmartwychwstanie jakoś uobecnia się w życiu każdego z nas, jeśli w to wierzymy. Bylebyśmy nie zostali tylko na krzyżu i wiedzieli, że jest to zmartwychwstanie. I tę nadzieje niesie właśnie nasze misterium - zauważa ks. Paweł.
Powoli zbliża się godzina premiery. Apostołowie wymieniają między sobą ostatnie uwagi. Jezus przechadza się po korytarzu. Są i bohaterowie współczesnych czasów, których życie przeplecie się z męką Zbawiciela. - Gram jedną z głównych postaci, Magdę, nastolatkę, która musi żyć w idealnym domu, ale nie daje rady tam funkcjonować. Ma też trudną relację romantyczną i dochodzi do trudnego momentu, w którym próbuje odebrać sobie życie - mówi Wiktoria Brzóska, studentka trzeciego roku teologii. - Ale ostatecznie wygrywa życie. Zostaje uratowana, bo Jezus oddaje za nią życie - przybliża. Ostatnio Wiktoria pracowała na zastępstwie jako nauczyciel w podstawówce. Zauważyła, że współczesna młodzież ma problemy z akceptacją przez rówieśników. To rodzi różne problemy.
- Jest stresik. Brzuszek zaciska, ręce się pocą, ale myślę, że będzie dobrze. Wszyscy oddaliśmy swój czas i to całe dzieło w ręce Pana. Za każdym razem rozpoczynaliśmy próby modlitwą, więc wierzę, że Pan Jezus nas poprowadzi po prostu w tym. Chcę, aby nasza widownia zrozumiała ten najważniejszy przekaz, że Jezus umarł za każdego z nas i teraz żyje, i każdy z nas może przyjść i przyjąć Jego miłość - wyznaje Wiktoria.
W grupie arcykapłanów stoi Przemek Sołowiej. - Jest nas trzech arcykapłanów, ja będę podburzać ludzi. Jest to rola drugoplanowa, acz wyrazista. Próba trwała najczęściej ponad dwie i pół godziny - mówi. - Jeśli to misterium ma przemówić do widzów, to myślę, że i przemówiło w jakiś sposób do aktorów. Pozwoliło mi to uwrażliwić się trochę, jeżeli chodzi o moje sumienie. Moja rola polega na atakowaniu Jezusa. Było to czasami trudne, ale też pobudzało moje sumienie w ten sposób, że zastanawiałem się, czy w swoim codziennym życiu, czy przez jakieś swoje słowa kierowane do innych, ja też nie uczestniczę w tym biczowaniu Pana Jezusa - dzieli się refleksją.
Na scenę wychodzi ks. Paweł Jakubowski. Wita widzów, dziękując za liczne przybycie. A sala jest wypełniona po brzegi. Po chwili gasną światła. Snop światła z reflektora oświetla punktowo scenę. Zaczyna się pierwszy akt. Współczesność, przygotowania do kolacji wigilijnej. Wybrzmiewa dramat Piotra, którego ojciec ma problemy z alkoholem. Wybrzmiewa dramat Magdy, która musi żyć pod nieustanną presją, w cieniu chorych ambicji jej matki. Tak zaczyna się droga współczesnych ludzi, których losy przeplatają się z dramatem Judasza i św. Piotra. W ich historię życia wkracza szatan, który próbuje ich zwieść, odebrać siły do walki o lepsze życie, zgasić w nich tytułową nadzieję. Misterium trwa półtorej godziny. Na koniec aktorzy otrzymują owacje na stojąco.
Część 1 - Misterium Męki Pańskiej „Nadzieja”
- Bardzo, bardzo to przeżywałam, aż nawet łezkę uroniłam - mówi pani Urszula. - Było wzruszająco, bardzo. I refleksje zostały - dodaje.
- Jestem bardzo mile zaskoczony, bardzo mi się podobało przedstawienie. No i myślę, że przekaz był bardzo mocny i pomoże nam to w lepszym przeżywaniu Wielkanocy - uważa Wojciech. - Jest tak w życiu, to, co widzieliśmy dzisiaj na scenie. To misterium na pewno zostanie ze mną na długo. Obyśmy takich doznań mogli doświadczyć więcej - dodaje.
- Dramat, który rozgrywał się w życiu młodych bohaterów, to dramat wielu z nas - uważa Justyna. - Świat oczekuje od nas wiele, nie dając nic. Bądź idealną, zawsze szczęśliwą, realizuj siebie, bądź modną. W domu też bywa różnie. A my potrzebujemy miłości za to, kim jesteśmy, a nie za to, że realizujemy czyjeś ambicje czy wyobrażenia. Tak, w tym spektaklu jest prawda o nas młodych - uważa.
- Jedna scena była bardzo mocna. Scena biczowania Chrystusa. Biczowali żołnierze, a później bicz po kolei brali współcześni bohaterowie i bili Jezusa. Tak pomyślałem, że ja też czasem wyładowuję się na Bogu za swoje niepowodzenia. Tyle czasem we mnie złości, jakiejś niewypowiedzianej agresji, bezsilności. To we mnie wybrzmiało - wyznaje Przemek.
Koniec spektaklu. Widownię opuszcza abp Józef Górzyński. - To było przejmujące - krótko charakteryzuje misterium. - Myślę, że każdy z nas wychodzi z własną refleksją. Można powiedzieć, że to w jakimś sensie jest istota sztuki. Znamy treści ewangeliczne, ale mamy problem przeniesienia tego na naszą codzienność, na nasze życie. Artyści nam w tym pomogli - mówi metropolita warmiński.
Widownia opustoszała. Zgasły światła. Jeszcze na korytarzu Wydziału Teologii trwają rozmowy. Aktorzy zbierają gratulacje. Z czasem szum rozmów cichnie. Z parkingu odjeżdżają ostatnie samochody.