Pierwsza niedziela po Wielkiej Nocy, Niedziela Miłosierdzia Bożego. W czasie pielgrzymki do Łagiewnik św. Jan Paweł II wyraził pragnienie, aby orędzie o miłosiernej miłości Boga dotarło do wszystkich mieszkańców ziemi i napełniało ich serca nadzieją. Wskazywał na słowa Jezusa zapisane w "Dzienniczku", że jest to "iskra, która przygotuje świat na ostateczne Jego przyjście". "Trzeba tę iskrę Bożej łaski rozniecać. Trzeba przekazywać światu ogień miłosierdzia. W miłosierdziu Boga świat znajdzie pokój, a człowiek szczęście!" - mówił papież.
Z pewnością miejscem, skąd miłosierna miłość Boga rozlewa się na świat, jest parafia Miłosierdzia Bożego w Olsztynie. - Z punktu widzenia księdza chciałbym powiedzieć, że działaniu Bożego miłosierdzia przyglądamy się jako świadkowie w konfesjonale - podkreśla ks. Krzysztof Kamiński. - Wobec świata, który lubi określać się jako sprawiedliwy, perfekcyjny, wielu z nas gubi prawdę o sobie, stając się nienaturalną kopią obrazu człowieka namalowanego przez idee, zgubne wzorce. Ludzie wobec spotkania z Bożym miłosierdziem stają się w konfesjonale naturalni i prawdziwi. Czasami przychodzą napięci, zdenerwowani, jakieś maski nakładają na siebie. Po spowiedzi świętej odchodzą jakby zupełnie inni, przemienieni, wychodzą z mechanizmów obronnych, z masek, które nakładają, żeby bronić się przed zranieniem - zauważa ks. Krzysztof.
To dla kapłanów nieustanne doświadczenie miłosierdzia Bożego, które daje człowiekowi poczucie bezpieczeństwa, pokoju w sercu wypływającego z postawy zaufania Bogu. - Osobiście wyznam, że wiem, iż On mnie nie zostawi w najtrudniejszych momentach życia. Bóg ciągle jest, nawet wtedy, kiedy ja nie jestem tego godny. I to jest Jego miłosierdzie, że On nie opuszcza, nie odrzuca, jak robi to człowiek - dodaje ks. Krzysztof.
W Kościele Miłosierdzia Bożego w Olsztynie codziennie o 15.00 odmawiana jest Koronka do Miłosierdzia Bożego, po niej celebrowana jest Eucharystia. - Codziennie czuję, że naszą wspólnotę parafialną łączy Jezus Chrystus, a wypełnia Boże miłosierdzie - zaświadcza Justyna Dębek. Jako mama i żona ma wiele obowiązków. Trzeba ogarnąć dom, zrobić zakupy, przygotować obiad. - Oczywiście, że mam czas na modlitwę. Jeżeli człowiekowi zależy na zbawieniu, na tym, żeby po śmierci doświadczać życia wiecznego w obecności Boga, to znajdzie te pięć minut w ciągu dnia na rozmowę z Bogiem. W naszej parafii jest to wspaniałe, że mamy kaplicę adoracji Najświętszego Sakramentu, gdzie mogę w każdej chwili zajść po pracy, przed pracą, na spacerze. To jest ten moment, kiedy mogę doświadczyć Bożego miłosierdzia i obcować z Panem Jezusem w życiu codziennym, a ono przecież bywa różne - nie kryje Justyna.
Kiedy klęczy przed Najświętszym Sakramentem, czuje, jak Jezus ją przytula do siebie. - Tak wiele zależy od relacji z Panem Jezusem, jaką każdy z nas ma. Czasem człowiek się posprzecza z Bogiem, bo nie zawsze tak się układa, jak byśmy chcieli. Ale to jest wyraz relacji, która nie jest obojętna. W niej doświadczam Bożej miłości, która zaspokaja wszystkie braki mojego serca. Zawsze mogę przyjść i oddać to, i zawierzyć to Panu Jezusowi, tak właśnie w tej codzienności, w takich codziennych sprawach, nawet i tych, można by rzec, błahych. Mamy miejsce spotkania z miłością miłosierną, kaplicę adoracji. To nasze wielkie bogactwo - uważa Justyna.
Kapłani nauczają o Bożym miłosierdziu, ale to rodzice są świadkami życia. Rodzice zabiegani, troszczący się o tak wiele, choć - jak mówił Jezus: "Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego" (Łk 10,41-42). Bo świat mówi, żeby gromadzić, zapewnić przyszłość, nosić modne ubrania, jeździć samochodem co najmniej takim, jak sąsiad. Czy jest w tym miejsce na to, aby doświadczać Bożej miłości miłosiernej?
- My sobie nie zdajemy do końca z tego sprawy, jak On nas bardzo kocha - uśmiecha się Magdalena Romaszko. - Nie wiem, czy tak do końca umiem przekazywać wiarę. Trochę u nas kuleje modlitwa domowa, ale cieszę się, że trafiliśmy do tej parafii, bo odkąd jesteśmy tu, moje dzieci bardzo chętnie chodzą do kościoła i myślę, że coraz bardziej jest im bliski Pan Bóg. Natomiast mnie osobiście miłosierdzie Boże jest bardzo bliskie - nie kryje. Przeprowadziła się niespełna rok temu, z mężem i dziećmi, do Olsztyna z Krakowa.
Magda jest przekonana, że nie jest to przypadek, iż trafili do parafii Miłosierdzia Bożego. Dzieli się niezwykłym wydarzeniem, którego doświadczyła podczas modlitwy. - Mój tata nadużywał alkoholu. Ksiądz, kiedy prosiłam o pogrzeb, powiedział, że pijacy będą potępieni. Nie mogłam się z tym pogodzić, a to były czasy, kiedy należałam do wspólnoty uwielbienia. Pewnego wieczora, podczas modlitwy uwielbienia, wpatrywałam się w Najświętszy Sakrament. I nie wiem, ale tak jakby znalazłam się w innym wymiarze i zobaczyłam Jezusa spacerującego z moim tatą. Rozmawiali ze sobą i wtedy doświadczyłam, to dla mnie było tak niesamowite, że On ma niezgłębioną w sobie miłość miłosierną, która stała się dla taty bramą do nieba. Takie jest moje doświadczenie - wspomina.








