Na wstępie spotkania dyrektor archiwum ks. prof. Andrzej Kopiczko podkreślał, iż to spotkanie jest formą oddania czci niezwykłej osobie, jaką był bp. Julian Wojtkowski, który przez 80 lat mieszkał w Olsztynie. - Przybył tutaj już na stałe w roku 1950, ale wcześniej przyjeżdżał jako kleryk Seminarium Duchownego w Lublinie. Wiemy, że od początku formacji seminaryjnej przygotowywał się do kapłaństwa z myślą o pracy w diecezji warmińskiej. Już w roku 1948 opublikował pierwszy artykuł poświęcony naszemu archiwum. W grudniu 1950 roku obronił pracę magisterską pod tytułem: „Język kazań i śpiewu kościelnego diecezji warmińskiej w połowie XIX wieku”. Czyli też musiał korzystać z zasobów naszego archiwum - przybliżał dyrektor.
Podkreślał, że biskup Julian do ostatnich godzin życia poświęcał się pracy naukowej. - Nasze archiwum otrzymało w spuściźnie komputer po biskupie. Zajrzałem do tego komputera i do ostatniego pliku, na którym pracował, dotyczącym protokołów powizytacyjnych dekanatu lidzbarskiego z 1798 roku. Zauważyłem, że ostatni plik zapisał i zamknął 4 lutego, 13 minut po północy. Zmarł tego dnia z samego rana przed Mszą świętą - mówił ks. Kopiczko.
Wspominał, że biskup Julian bardzo często pracował nocami. - Często, idąc do magazynu w archiwum, spoglądałem na okna pokoju biskupa Wojtkowskiego i widziałem, że pracuje. Ale też czasami dzwonił do mnie nawet o 23.00. Pytał: „Czy ksiądz śpi, czy jeszcze nie?”. I wtedy czasami musiałem pójść do magazynu, by odnaleźć biskupowi materiały, których potrzebował do tłumaczenia - opowiadał.
Historię życia i postać bp. Juliana Wojtkowskiego przybliżył ks. Jan Rosłan, świadek życia zmarłego biskupa. - Bardzo szybko, w ciągu trzech lat od magisterium, zrobił doktorat na KUL-u, potem habilitację i cały czas prowadził pracę naukową, jednocześnie będąc wychowawcą seminarium, na początku jako prefekt, potem wicerektor. Po nominacji na biskupa, doszły do tego obowiązki administracyjne, wizytowanie parafii i praca urzędnicza. Chyba nikt więcej nie wysłał pism z kurii i sam ich nie zredagował, jak biskup Julian - przybliżał ks. Jan.
Wskazywał na biskupa, jako niestrudzonego pielgrzyma, który dziesięciokrotnie wędrował z Warszawy na Jasną Górę, dwadzieścia razy z Olsztyna. Do tego prowadził trzynastokrotnie pielgrzymkę z Kętrzyna do Wilna. - Po każdej pielgrzymce z Częstochowy jeździł do Zakopanego, do księżówki. Jeszcze przez dwa tygodnie chodził po górach. W tym czasie, 22 sierpnia, przypadała rocznica jego święceń biskupich. Tego dnia zawsze zmierzał na Wiktorówki - opowiadał ks. Rosłan.
Ich znajomość zaczęła się od pierwszej pielgrzymki warmińskiej na Jasną Górę, kiedy ks. Jan odpowiedzialny był, jako kleryk, za przygotowanie porannych Mszy św. Potem współpracował z bp. Julianem w kurii, był odpowiedzialny za redakcję Posłańca Warmińskiego i Warmińskie Wiadomości Diecezjalne. - Dużo było rozmów prywatnych i bezpośrednich, a więc stąd poznałem go lepiej. Ostatnie 15 lat razem mieszkaliśmy pod jednym dachu w Konwikcie Księży Warmiński. Spotykaliśmy się codziennie na posiłkach, a przede wszystkim zawsze codziennie po 21.00 w kaplicy, gdzie biskup odmawiał Różaniec. Czasami byłem zaskoczony, bo nawet po 23.00 spotykałem go w kaplicy. Był rzeczywiście człowiekiem cichej modlitwy - mówił ks. Jan.
Przy okazji spotkania w archiwum przygotowano wystawę poświęconą bp. Julianowi Wojtkowskiemu. - Zmarł dwa miesiące temu, a pośmiertne wydawnictwo jest dobrą okazją, żeby o nim porozmawiać i pokazać jego spuściznę. Bo człowiek umiera, ale zostaje po nim jego dzieło - zauważał ks. Andrzej Kopiczko. - Zasób archiwalny, który pozostawił po sobie bp Julian Wojtkowski, jest przeogromny. Gdybyśmy weszli do magazynu i tam popatrzyli na teczki, które po nim pozostały, to tego jest naprawdę bardzo dużo. To są różne materiały, bo dotyczą jego pracy, jako biskupa i naukowca - podkreślał dyrektor.
Na wystawie można było obejrzeć publikacje, dyplomy i dokumenty związane z działalnością bp. Wojtkowskiego, ale też i jego fotografie. - Tutaj mamy zaświadczenie z 1945 r., że jest synem profesora Andrzeja Wojtkowskiego. W kolejnym dokumencie ks. Tomasz Wilczyński, późniejszy biskup warmiński, zaświadcza, że Julian Wojtkowski przyjął święcenia kapłańskie w Lublinie. A tutaj mamy pismo administratora diecezji warmińskiej ks. Teodora Benscha, który zezwala księdzu neoprezbiterowi Julianowi Wojtkowskiemu na sprawowanie Mszy świętej, spowiadanie, błogosławienie małżeństw itd. - wskazywał na kolejne dokumenty ks. Kopiczko.
Świadectwo dojrzałości, indeksy, dyplom doktorski, habilitacyjny, mianowanie na profesora nadzwyczajnego i zwyczajnego. - Nominacji on ma mnóstwo, my wybraliśmy tylko niektóre, chociażby na kanonika warmińskiego, na dziekana Warmińskiej Kapituły Katedralnej, później prepozyta. Prezentujemy też dyplom z pieczęcią ołowianą, który jest nominacją biskupią - przybliżał dyrektor.
Oprócz wystawy w gablotach przygotowano plansze tematyczne, przedstawiające święcenia biskupie, pielgrzymki i najważniejsze nagrody.
Wspomnienia bp. Juliana Wojtkowskiego









