W uroczystość św. Wojciecha, biskupa i męczennika, patrona Polski i archidiecezji warmińskiej, w Bazylice Konkatedralnej św. Jakuba w Olsztynie odbyła się uroczysta Msza św., której przewodniczył abp Józef Górzyński. - Święty Wojciech pokazuje, iż życie zaczyna się tam, gdzie przestajemy je kurczowo chronić, a zaczynamy je oddawać - mówił w homilii ks. prof. Lucjan Świto.
Święty Wojciech, obok św. Andrzeja Apostoła, jest głównym patronem archidiecezji warmińskiej. Był pierwszym ewangelizatorem Prus Wschodnich i na terenie naszej metropolii, w Świętym Gaju, poniósł śmierć męczeńską. We wspomnienie św. Wojciecha w Konkatedrze św. Jakuba w Olsztynie odbyła się uroczysta Msza św., której przewodniczył abp Józef Górzyński.
- Początki wiary chrześcijańskiej na naszych ziemiach naznaczone są świadectwem tych, którzy nie cofnęli się nawet przed śmiercią. Wśród nich szczególne miejsce zajmuje święty Wojciech, patron Polski i naszej archidiecezji - mówił proboszcz ks. Artur Oględzki. - Przybył na naszą ziemię głosić Ewangelię, by zasiewać słowo życia w sercach ludzi, którzy nie zawsze byli gotowi je przyjąć. Oddał życie, stając się jak ewangeliczne ziarno, które obumiera, aby przynieść plon obfity. Dziś ten plon widzimy w wierze naszego narodu i Kościoła, który trwa i rozwija się mimo zmieniających się czasów - zauważył proboszcz.
Nawiązując do roku duszpasterskiego „uczniowie-misjonarze” podkreślał, że dzisiejszy patron przypomina nam, iż wiara domaga się świadectwa. - Nie jest tylko sprawą prywatną, ale darem, który trzeba nieść dalej, odważnie, cierpliwie, z ufnością Panu Bogu. Prośmy przez wstawiennictwo św. Wojciecha, abyśmy i my potrafili być uczniami wiernymi i misjonarzami odważnymi tam, gdzie Pan nas posyła - mówił ks. Oględzki.
Homilię wygłosił ks. prof. Lucjan Świto. - W każdym z nas jest głębokie pragnienie życia i miłości. Nie chodzi jedynie o przetrwanie, lecz o życie pełne, takie, które ma sens, jest płodne, przekracza chwile i pozostawia po nas trwały ślad. Pragniemy życia, które jest nasze, a jednocześnie większe niż my sami. Dlatego troszczymy się o zdrowie, zabiegamy o bezpieczeństwo, planujemy i zabezpieczamy przyszłość. Chcemy mieć grunt pod nogami, pewność jutra, jakoś formę kontroli nad tym, co kruche. Jednak pod tą troską pozostaje pytanie, którego nie da się uciszyć: „Czy życie naprawdę spełnia się, gdy jest tylko dobrze zabezpieczone? Czy można je ocalić, nie ryzykując jego utraty, nie tracąc go zarazem? - pytał kaznodzieja i wskazywał na patrona, którego życie może pomóc nam w odnalezieniu odpowiedzi.
Uroczystość św. Wojciecha - homilia ks. prof. Lucjan Świto
Święty Wojciech oddał swoje życie aż po śmierć, a poniesiona ofiara dała obfity plon, którym w perspektywie czasu jest przyjęcie chrześcijaństwa przez pogan. - Ziarno, które nie chce pęknąć, pozostaje tylko ziarnem. Ma w sobie potencjał, ale nigdy nie stanie się kłosem. Nigdy nie wyda owocu, które w sobie nosi. Dopiero, gdy pozwoli się złamać, gdy traci siebie, zaczyna naprawdę żyć. W tych słowach kryje się klucz do zrozumienia życia św. Wojciecha, ale też sensu naszego życia. Bo to, co po ludzku wydaje się stratą, rezygnacją, a nawet porażką, w perspektywie wiary staje się drogą do pełni - zauważał ks. Świto.
Podkreślał, iż św. Wojciech nie szedł na męczeństwo dlatego, że gardził życiem. Młody, wykształcony, wyniesiony na stolicę biskupią w Pradze. Miał wszystko to, co po ludzku dawało poczucie spełnienia i bezpieczeństwa. Jednak zrozumiał, że są rzeczy ważniejsze niż wewnętrzny komfort, że Ewangelii nie da się pogodzić z logiką świata, gdyż niemożliwe jest prawdziwe szczęście bez nawrócenia.
Zderzył się z rzeczywistością, w której wiara była zwyczajem, a nie wyborem. Sprzeciwiał się wielożeństwu, powierzchownemu chrześcijaństwu i handlowi ludźmi. - Nie godził się, by prawo Boże naginać do polityki i interesów możnych. Próbował też reformować Kościół, podnosić życie duchowieństwa i powagę powołania, lecz spotkał się z oporem, bo łatwiej zachować strukturę niż się nawrócić. Był po prostu inny. Zbyt wymagający, wewnętrznie wolny, zakorzeniony w Bogu, by wpisać się w układy - charakteryzował prezbiter.
Porzucił Pragę i udał się na misje do pogańskich Prusów. Nie dlatego, że szukał śmierci, lecz dlatego, że nie chciał zatrzymać Ewangelii dla siebie. Głosił Chrystusa wśród tych, którzy Go nie znali i nie chcieli przyjąć. Wzywał do porzucenia dawnych praktyk i przyjęcia nowego życia, co uderzało w porządek, do którego byli przywiązani. Dlatego zginął - mówił ks. Lucjan. Patrząc po ludzku, św. Wojciech przegrał. Jednak śmierć nie zamknęła jego życia, lecz je otworzyła, męczeństwo nie zakończyło misji, lecz ją dopiero rozpoczęło, a jej owoce trwają do dziś.
- Każdy z nas niesie w sobie życie, które może wydać owoc, ale tylko wtedy, gdy przestaniemy je zatrzymywać dla siebie. Można się dobrze urządzić, zabezpieczyć przyszłość, stworzyć dom, a nawet mieć liczne potomstwo. A jednak to jeszcze nie znaczy, że życie będzie płodne, bo płodność nie rodzi się z posiadania, lecz z daru. Święty Wojciech pokazuje, iż życie zaczyna się tam, gdzie przestajemy je kurczowo chronić, a zaczynamy je oddawać. Za chwilę na tym ołtarzu Chrystus znów odda za nas swoje życie. Przyjmując Jego ciało, uczmy się od Niego tego samego daru, aby i nasze życie stało się owocne - apelował na zakończenie ks. Lucjan Świto.
Święty Wojciech jest jednym z głównych patronów archidiecezji warmińskiej. Jak zauważył abp Józef Górzyński, mimo upływu wieków i współczesny człowiek powinien inspirować się życiem tego męczennika. Wskazywał na postawę poddania się i zaangażowania w służbie zadaniom i celom, które podejmował lub które były mu powierzane.
- Gdybyśmy go opisywali językiem współczesnym, rozumiejąc jak dziś rozumiemy sukces i powodzenie, to był to człowiek przegrany. Czego się nie podjął, to w zasadzie kończyło się w kategoriach tego świata porażką, a jednak w perspektywie czasu przyniosło błogosławione owoce, do których my po stuleciach się odwołujemy. To jest dla nas charakterystyczna cecha sługi Bożego, czyli kogoś, kto podejmuje zadania, nie kalkulując tego w kryteriach ziemskich, w kryteriach sukcesu. Trzeba wypełniać wolę Bożą, iść tam, gdzie jest się posłanym, niezależnie od tego, jak to w oczach świata jest oceniane. Dlaczego? Bo tak chce Bóg - mówił metropolita warmiński.
Jednak parząc na kondycję współczesnego człowieka, można mieć wątpliwości, czy jest on zdolny do podjęcia tak kategorycznych decyzji. - Właśnie w kontekście św. Wojciecha, czy w ogóle męczenników, rozważa się taką myśl w odniesieniu do człowieka współczesnego: Czy jest gotów umierać za jakieś wartości? Przytacza się w tym kontekście stwierdzenie, że współczesna cywilizacja daje nam wszystko to, czego potrzebujemy do życia i odbiera wszystko to, za co warto umierać. Takie refleksje są podejmowane w kontekście rozważania tej postawy - zauważał abp Górzyński.
Święty Wojciech jest też patronem wszystkich Wojciechów. Niektórzy z nich wpatrują się w postać biskupa męczennika, szukając wzorców i inspiracji. - Wszyscy pamiętają jego męczeńską śmierć i końcówkę jego życia. Ale to życie było bardzo bogate. Był biskupem w Pradze, był zakonnikiem, wreszcie misjonarzem. I tę misjonarską działalność wszyscy pamiętamy, zwłaszcza w Polsce, bo tutaj dokończył swoje życie ziemskie - mówił ks. Wojciech Kotowicz, rektor WSD Hosianum.
- Myślę, że jedną rzeczą mi zawsze imponował, odwagą i wyjściem ku nowemu. On wiele razy w swoim życiu, które na swój sposób już było jakoś ugruntowane, może nawet już w jakiś sposób przewidywalne, robił zwrot, zostawiał to, co nazywamy „ciepłymi kopciami”, i szedł w nieznane. Współczesność nam niesie różne wyzwania w Kościele i w świecie. Myślę, że Wojciech poszukujący nowych rozwiązań może nam imponować. Jest tym, który wychodzi, który się nie boi, który szuka nowego, który się nie płoszy tym, że coś mu się kończy w życiu, ale z odwagą i z Chrystusową łaską idzie naprzód - przekonywał ks. Wojciech.