• facebook
  • rss
  • Księga zamknięta

    dodane 07.11.2013 00:15

    Ks. Julian Żołnierkiewicz. „Przepraszam wszystkich, którym mogłem sprawić przykrość. Przebaczam tym, którzy też – może nieświadomie – sprawili mi przykrość. Wszystkich proszę o modlitwę za mnie i polecam się miłosierdziu Bożemu” – napisał.

    Kiedy odbywała się premiera filmu „Kapłaństwo ks. infułata Juliana Żołnierkiewicza”, głównego bohatera wywiadu rzeki nie było. Czekało na niego puste miejsce przy stoliku. Organizatorzy spotkania poinformowali, że ksiądz Julian jest w szpitalu. Z ekranu opowiadał o swoim dzieciństwie, życiu pełnym Bożych niespodzianek i kapłaństwie. Prof. Stanisław Achremczyk mówiąc o tym dokumentalnym filmie powiedział: „Chcemy zatrzymać ks. Juliana w czasie dla potomnych. Nie dla nas, bo my go znamy. Dla tych, którzy przyjdą po nas”. Jeszcze wtedy nikt nie dopuszczał do siebie myśli, że już niedługo może ks. Żołnierkiewicza wśród nas nie być. Kilka dni później, w piątkowy poranek 25 października, wiadomość o śmierci ks. Juliana dotarła do mieszkańców Olsztyna.

    Kochanemu Julkowi

    Od momentu kiedy w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Olsztynie, gdzie przez wiele lat ks. Julian był proboszczem, wystawiono trumnę z jego ciałem, kościół nie był pusty. Tysiące osób przez wiele godzin klęczało w ławkach, modliło się, a wnętrze świątyni wypełniała cisza. Zdaje się, że było to ostatnie kazanie ks. Juliana, że nawet po śmierci potrafił skupić wokół siebie ludzi, pogodzić ich, zatrzymać w miejscu, wskazać jeszcze raz na Chrystusa, któremu wiernie służył. A musiała to być wymowna lekcja, bo ludzie płakali, wpatrując się w tabliczkę: „Ś. P. Ks. infułat dr Julian Żołnierkiewicz, 23.05.1931–25.10.2013 – spoczywaj w pokoju”. Trzymali w dłoniach różańce, zamykali oczy, inni wpatrywali się gdzieś w głębię prezbiterium. A kwiaty wokół trumny układały się, jeden na drugim, obok siebie, tworząc jakby wielokolorowy dywan pamięci.

    Wschodnia dusza

    W poniedziałek 28 października od rana w stronę kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa w Olsztynie szli ludzie, aby uczestniczyć w ostatniej drodze ks. Juliana. Szli ze zniczami, z kwiatami, by pożegnać swojego przyjaciela, duszpasterza. Dziesiątki pocztów sztandarowych, przedzierając się przez tłum, starało się dotrzeć jak najbliżej prezbiterium i stojącej przed nim trumny. W tym czasie ludzie gromadzili się już przed kościołem. – Ta chwila napawa nas smutkiem, ale z drugiej strony nasza obecność pokazuje, że chociaż wybiła godzina życia, ks. Julian Żołnierkiewicz pozostaje wśród nas – powiedział, witając zgromadzonych, proboszcz parafii NSPJ ks. Janusz Wieszczyński. Mszy św. przewodniczył abp Edmund Piszcz, homilię wygłosił abp Wojciech Ziemba. Podkreślał, że ks. Julian przez kapłaństwo zawierzył Chrystusowi. Wspominał uroczystość 50-lecia święceń ks. Żołnierkiewicza. – W zamkniętej księdze życia ks. Juliana mowa jest o rodzinnych wschodnich Kresach Rzeczypospolitej. O szukaniu miejsca, które stanie się nową ojczyzną. O kształtowaniu się powołania młodego Juliana – mówił metropolita. Podkreślał, że praca duszpasterska zmarłego kapłana zawsze wykraczała poza granice parafii. – Był duszpasterzem o poetyckiej, wschodniej duszy. Swoją franciszkańską wrażliwość na żywy świat podkreślił w testamencie, gdzie czytamy: „Nigdy nie zabiegałem o dobra materialne. Starałem się służyć ubogim i za św. Franciszkiem opiekowałem się dziełem dobrego Boga – światem przyrody, zwierzętami” – cytował abp Ziemba i wymieniał kolejne zalety ks. Juliana, które sprawiały, że był on niezwykłym człowiekiem. – Z pewnością każdy dzień, miesiąc i rok pozwalał mu pełniej uświadamiać sobie znaczenie jego prymicyjnego zawołania: „Wiem, komu zawierzyłem”. Pamiętał, że trzeba rozliczyć się przed Bogiem z daru wiary. Jego życie było do końca modlitwą i świadectwem – mówił metropolita. Na koniec homilii zacytował przesłanie pozostawione w testamencie, które ks. Julian Żołnierkiewicz skierował do nas: „Pragnę przeprosić Pana Boga za wszelkie niedociągnięcia w mojej służbie. Może za zgorszenia, które nie były przeze mnie uświadomione, za wszelkie moje grzechy. Proszę miłosiernego Boga o ich przebaczenie. Przepraszam wszystkich, którym mogłem sprawić przykrość. Przebaczam tym, którzy też – może nieświadomie – sprawili mi przykrość. Wszystkich proszę o modlitwę za mnie i polecam się miłosierdziu Bożemu”.

    Wielka tajemnica

    Na uroczystości w kościele o zmarłym ks. Julianie Żołnierkiewiczu mowy wygłosili również przedstawiciele władz. – Ks. Julian kochał ludzi. W każdym potrafił dojrzeć coś dobrego. Trudno mówić o odejściu ks. Juliana, dobrego człowieka i dobrego kapłana. Był wzorem zarówno dla księży, jak i dla nas wszystkich. Zostanie w naszej pamięci, życzliwy, uśmiechnięty. Po prostu – ksiądz Julian. Żegnaj, niezwykły pasterzu, nasz przyjacielu – mówił wojewoda warmińsko-mazurski Marian Podziewski. – Dowiodłeś, że warto zmagać się z materią, jaką są ludzkie słabości i grzechy, nieetyczne postawy i czyny. Bowiem zawsze uważałeś, że warto walczyć o dobro. Ty nam tłumaczyłeś, że Bóg nas nie opuszcza, że zawsze jest z nami, tylko musimy poszukać swojej drogi, by odnaleźć sens życia w prawdzie. Poruszałeś najbardziej zatwardziałych. To była twoja wielka tajemnica – mówił marszałek województwa warmińsko-mazurskiego Jacek Protas. – Olsztyn bez ks. Juliana nie będzie taki sam. Straciliśmy przyjaciela. Kilka dni temu obejrzeliśmy film o ks. Julianie. Widzieliśmy go takim, jakim będziemy pamiętać. Mądrego, pogodnego, cierpliwie tłumaczącego świat, który nas otacza. Jego duch będzie zawsze z nami, mieszkańcami Olsztyna – mówił prezydent miasta Piotr Grzymowicz.

    A jednak pamiętał

    Ksiądz infułat Julian Żołnierkiewicz spoczął w Alei Zasłużonych cmentarza komunalnego przy ul. Poprzecznej w Olsztynie. Do końca towarzyszyły mu setki osób. – Byłem cały tydzień z bratem, do ostatniej chwili. Słabł każdego dnia. Kiedy czytałem słowa brewiarzowe i fragmenty Pisma Świętego, gdy trafiały się słowa, które były dla niego ważne, wówczas napominał mnie: „Pamiętaj o tym, Janku”. Ostatnie dni, a jednak pamiętał, że ktoś jest, że ktoś po nim będzie. Bóg zapłać wszystkim… – mówi brat ks. Juliana, ks. Jan Żołnierkiewicz. „Kapłaństwo ks. infułata Juliana Żołnierkiewicza”. Ostatnia scena filmu. „Jakie przesłanie ksiądz chciałby przekazać, z perspektywy długiego życia, tych doświadczeń?” – pyta prof. Stanisław Achremczyk. Ks. Julian się uśmiecha. Mówi: „Kochanym moim olsztynianom – tak mówię, bo kocham Olsztyn – dziękuję za ogromną życzliwość. W ciągu 51 lat pobytu tutaj nigdy nie doznałem żadnej przykrości ani czegokolwiek, co byłoby czymś negatywnym. Dziękuję również za współpracę tym wszystkim, którzy pomagali mi w różnych pracach. Czy to w duszpasterstwie, organizowaniu domu dziennego pobytu dziecka, czy kiedy zwracałem się z prośbą o pomoc w sprawach, które miały służyć dobru wspólnemu. Życzę, by każdy z nas czuł się tutaj jak u siebie w domu. Dziwne to powiedzenie. Ale ci, którzy tu się urodzili, zapewne tak się czują. Natomiast my winniśmy się cieszyć z tego, że jesteśmy olsztynianami. Ja się szczycę, gdziekolwiek jestem, że mieszkam w Olsztynie. A Olsztyn stał się dzisiaj pięknym miastem, uniwersyteckim. Życzę wszystkim olsztynianom, by byli szczęśliwi, by dobry Bóg otaczał ich swoją opieką…”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół