• facebook
  • rss
  • Gdybym wiedziała, ile to pracy…

    Krzysztof Kozłowski

    |

    Posłaniec Warmiński 19/2014

    dodane 08.05.2014 00:15

    Wydają gazetę co tydzień od dwudziestu lat. – Możemy więc spokojnie stwierdzić, że jest to dobre dzieło – podkreśla proboszcz.

    W wielu parafiach wydawane są gazetki parafialne, w których można przeczytać informacje z życia parafii, dowiedzieć się więcej o świętych, zapoznać się z intencjami na poszczególne dni. Najczęściej są to miesięczniki lub dwutygodniki. W Lubominie, w parafii pw. św. Katarzyny, od 20 lat wydawany jest tygodnik.

    Ponad tysiąc

    – Kiedy zostałem proboszczem tej parafii, myślałem, żeby rozpocząć wydawanie gazety parafialnej. We wrześniu 1994 r. wierni po raz pierwszy mogli wziąć do ręki „Naszą Wspólnotę”. Wielu myślało, że kieruje nami słomiany zapał. Jeden, dwa, trzy numery i na tym koniec. Tymczasem, dzięki Bogu, to cały czas trwa – mówi proboszcz ks. Stanisław Borowiecki. Redaktorzy „Naszej Wspólnoty” wraz z proboszczem byli dwukrotnie na sympozjum gazet parafialnych w Warszawie. – Ludzie poprzywozili z różnych zakątków Polski swoje gazety parafialne. Były najróżniejsze, pięknie wydane w kolorze, czarno-białe, drukowane lub kserowane, miały różne formaty. Oglądaliśmy je. Najczęściej były to miesięczniki, dwutygodniki, czasem tygodniki wydawane w dużych miejskich parafiach. Natomiast nie spotkaliśmy żadnego tygodnika wydawanego na wsi. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że wydajemy gazetę co tydzień bez przerwy przez dwadzieścia lat, że jest to gazeta, która cieszy się wśród parafian ogromną popularnością, to możemy spokojnie stwierdzić, że jest to dobre dzieło – podkreśla proboszcz. Tłumaczy, że szata graficzna nie jest może najpiękniejsza, bo „Nasza Wspólnota” jest kserowana, jednak ważniejsze są przekazywane treści. Obecnie przy tworzeniu gazety pracują: Beata Wowk, Teresa Giers i Wanda Romanowska. – Na przełomie roku wydaliśmy tysięczny numer. Zbliżamy się do 20. rocznicy ukazania się pierwszego numeru. Pomyślałem, że jest to doskonała okazja do podziękowania tym paniom za bezinteresowną cotygodniową pracę. Wystąpiłem z listem do abp. Wojciecha Ziemby z prośbą o przyznanie im medalu „Prodesse Auso”. I tak też się stało – mówi ks. Stanisław. W Olsztynie, w konkatedrze św. Jakuba, podczas uroczystej Eucharystii abp Wojciech Ziemba wręczył redaktorkom „Naszej Wspólnoty” medale „Prodesse Auso – Zasłużony dla Archidiecezji Warmińskiej”. Medal przyznaje się dla uznania postawy moralnej i społecznej oraz za zaangażowanie na rzecz ewangelizacji, kultury chrześcijańskiej, obrony życia poczętego, sztuki i zabytków sakralnych, dobroczynności, edukacji i wychowania chrześcijańskiego oraz poszanowania praw człowieka.

    Prawdziwy zapał

    Pracy przy gazetce jest dużo. Można w niej przeczytać fragment niedzielnej Ewangelii, zapoznać się z życiorysem świętego, są ogłoszenia duszpasterskie, intencje, lista ofiarodawców. W każdym numerze wymienione są osoby, które przeżywają w danym tygodniu okrągłe rocznice (co pięć lat) przyjęcia sakramentu chrztu, bierzmowania i małżeństwa. Możemy się na przykład dowiedzieć, iż  1 maja aż dwie pary w parafii obchodziły 65. rocznicę zawarcia sakramentu małżeństwa. Są również informacje o urodzinach i imieninach parafian. – Od dwudziestu lat zajmuję się przygotowywaniem gazety. Jak to się stało, że się w to włączyłam? Oczywiście za sprawą naszego proboszcza. Gdybym wtedy wiedziała, że ta inicjatywa przetrwa tyle lat, tobym miała wątpliwości, czy się w to zaangażować – śmieje się Beata Wowk. – Myślałam: mała parafia, mały zapał. Pewnie ukaże się pierwszy numer, góra czwarty, i się skończy. Poświęcę ten czas. Jednak nie znałam dobrze księdza Stanisława, że jest tak wytrwały w podejmowanych dziełach. A pracy było więcej niż dziś. Wówczas komputery nie były powszechne. Zdarzało się, że czasem kończyliśmy pracę około północy – mówi pani Beata. Nieco później do redagowania dołączyły Teresa Giers i Wanda Romanowska. – Kiedy pracowałam, miałam wiele innych spraw. A proboszcz prosił, abym włączyła się w redagowanie pisma. W końcu stwierdziłam, że kiedy pójdę na emeryturę, wtedy się zaangażuję. I tak się stało. Na pewno dzięki temu człowiek ma czas na pochylenie się nad pewnymi treściami, to cotygodniowy powrót do życia parafii. Jednak bardziej interesuje mnie archiwum parafialne, które porządkuję. Listy, pisma, zapiski. Najbardziej bawią mnie te z lat 50., kiedy władze komunistyczne na wszelki sposób próbowały utrudniać pracę duszpasterską. Na przykład procesja: czy ma być, jak i po co. Teraz zapomina się o tym, że wówczas o wszystko trzeba było walczyć. Niektórzy namawiają mnie, żeby opracować te dokumenty i je wydać. Może kiedyś? – zastanawia się pani Wanda.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół