• facebook
  • rss
  • Niebezpieczny?

    Krzysztof Kozłowski

    |

    Posłaniec Warmiński 23/2014

    dodane 05.06.2014 00:15

    Dla kogoś, kto nie chodzi na Msze św., informacja, że zamknięto kościół, nie jest problemem. Ale co mają zrobić ci, którzy nie wyobrażają sobie niedzieli bez Eucharystii?

    WMiędzylesiu znajduje się piękny zabytkowy kościół pw. Podwyższenia Krzyża Świętego, który jest jednocześnie sanktuarium Męki Pańskiej. Od dziesięcioleci nie był jednak remontowany. – Przyjechało dwóch inspektorów, porobili zdjęcia i stwierdzili, że zamykają kościół. Że są pęknięcia, ogólny stan budynku zagraża życiu i bezpieczeństwu ludzi. Z tym że – ludzie najstarsi pamiętają – pęknięcia były, nie powiększają się. Nie wiem, czy stan techniczny budynku jest aż tak zły, że nie można go użytkować. Chciałbym odprawiać tu normalnie Mszę św., żeby kościół żył. Czekamy. Ile to może potrwać? Nie wiem – mówi proboszcz ks. Roman Kramek.

    Nasze zadanie

    Inspekcja Nadzoru Budowlanego zazwyczaj przeprowadza kontrole kościołów po uzyskaniu informacji, że obiekt sakralny może być w złym stanie technicznym. – Jeśli chodzi o kościół w Międzylesiu, nie mieliśmy wcześniej sygnałów, że budynek jest w złym stanie. Dowiedzieliśmy się o tym z audycji radiowej, podczas której mówiono o stanie technicznym świątyni. Na tej podstawie wysłaliśmy inspektorów, żeby obejrzeli obiekt – mówi Tadeusz Kuczyński, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Olsztynie. Potwierdziło się, że mury mają liczne spękania na ścianach bocznych i szczytowych. Jednak problemem jest też stan niektórych elementów niewidocznych. Stan techniczny konstrukcji dachowej jest po prostu zły. – Pęknięcia ścian szczytowych i zły stan dachu może doprowadzić do zawalenia się dachu. W związku z tym wydałem decyzję o wstrzymaniu użytkowania kościoła – mówi inspektor. Podkreśla, że nie jest to definitywna decyzja. W porozumieniu z konserwatorem zabytków chce, aby rzeczoznawca sporządził ekspertyzę budowlaną, która potwierdzi lub zaneguje, czy kościół można użytkować, czy nie. Taka osoba może dokonać odkrywek, sprawdzić skład elementów budynku, wytrzymałość materiałów użytych do budowy. – Na podstawie ekspertyzy będę mieć wiedzę, co dalej należy robić. Czy odwołać zakaz użytkowania i dać zalecenia, jak wzmocnić obiekt, czy decyzję utrzymać. Widać, że na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat kościół nie był remontowany – mówi Kuczyński. – Nasza praca jest niezwykle odpowiedzialna. Proszę sobie wyobrazić sytuację, że pod wpływem emocji dopuszczamy taki budynek do użytkowania, a później dach się zawala. To nie jest takie proste, to jest odpowiedzialność – dodaje.

    Gdzie się modlić

    Po uzyskaniu informacji o zamknięciu kościoła w Międzylesiu Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Olsztynie bada stan techniczny obiektu. – Nasi inspektorzy skontrolowali budynek. Dokonaliśmy wstępnej oceny stanu zachowania obiektu. Są widoczne pęknięcia murów, które są monitorowane dzięki założeniu szklanych plomb. Żeby mieć pełen obraz stanu kościoła, zleciliśmy wykonanie ekspertyzy określającej szczegółowo stan obiektu. Na jej podstawie będziemy podejmować szczegółowe decyzje – mówi Bartłomiej Skrago, starszy inspektor ochrony zabytków. Podkreśla, że obiekt jest kilkusetletni, więc pewne zużycie materiałów jest rzeczą naturalną. – Ekspertyza techniczna wykonywana jest na nasz koszt – dodaje. Ksiądz Roman Kramek wie, że kościół wymaga remontu. – Ale jak zdobyć pieniądze? Ile czasu trzeba czekać na dofinansowania? To jest niczym ściana. Łatwo jest zamknąć kościół, trudniej go otworzyć. Bo aby to uczynić, trzeba wykonać mnóstwo prac. A prace mogą się rozpocząć, kiedy znajdziemy na to pieniądze. Jak je znajdziemy, to musimy mieć wkład własny, 20–30 procent, czyli na pewno dużo ponad milion złotych. Skąd wziąć wkład własny, kiedy wieś liczy 200 osób? I koło się zamyka. Trudna sytuacja – mówi proboszcz. Nie ukrywa, że na niedzielne Eucharystie systematycznie przychodziło około 30 osób spośród 200 zameldowanych w Międzylesiu. – Dla kogoś, kto nie chodzi do kościoła, informacja o zamknięciu obiektu nie jest problemem. Jednak grupa osób praktykujących jest tym faktem zmartwiona. Ci, którzy mają samochody, mogą dojechać do Orzechowa. Ale nie wszyscy dysponują autem. Są osoby samotne, starsze. Mam nadzieję, że ktoś ich będzie z sobą zabierać. To jest dla mnie ogromna troska. Obawiam się, że jeśli ten stan potrwa kilka miesięcy, a może nawet kilka lat, to stracimy wiernych, rozproszą się. To jest doświadczenie głębi ich wiary – podkreśla. – Czekamy na ekspertyzy, by wiedzieć, co dalej robić – dodaje.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół