• facebook
  • rss
  • Znów nasi wygrali

    dodane 17.07.2014 00:00

    Można zobaczyć średniowiecznych rycerzy i napić się wiekowego miodu. Jak co roku Grunwald przyciągnął tysiące ludzi.

    To już kolejna inscenizacja bitwy pod Grunwaldem. Znów zwyciężył król Jagiełło i znów zginął Wielki Mistrz. Wszystko według scenariusza napisanego przez historię. Zainteresowani turyści przybywają tłumnie najczęściej na samą inscenizację, tymczasem średniowieczne wioski wznoszone są już kilka dni przez przed bitwą.

    Tata z łukiem

    Kiedy wchodzi się między rozstawione namioty i wybudowane grody, widać uporządkowanie i ład. Wszystko ma tutaj swoje miejsce. Chorągwie rozłożyły się w wyznaczonych miejscach i prowadzą przygotowania do ostatecznego starcia. – Od wielu lat interesujemy się historią i na ta te kilka dni stajemy się rycerską rodziną. Dla naszych dzieci jest to doskonała nauka historii poprzez zabawę. Zresztą, proszę popatrzeć – ubrane w lniane koszule radośnie biegają po łące. Bardzo im się tu podoba – mówi Joanna z Warszawy. Wejścia na teren jednej z chorągwi strzeże trzech chłopców. Czuwają, aby ciekawscy turyści nie wdarli się do środka. A ci obfotografują co się tylko da. – Tata poszedł strzelać z łuku, a mama niesie miód – o tam, w tym dużym dzbanie – mówi Bartosz. Przyjechał, żeby zobaczyć, jak się ludzie szykują do bitwy. – Myślę, że wtedy – w 1410 roku – było inaczej. My się teraz bawimy, a oni szli na śmierć. Tata mówił, że tu zginęło kilkanaście tysięcy ludzi. To musiał być jeden wielki cmentarz – wyjaśnia. Faktycznie, w przekazach historycznych pojawia się liczba 18 tys. poległych na polu bitwy.

    Szlachcic z Podlasia

    W inscenizacji bierze udział kilkuset rycerzy z różnych bractw na całym świecie: z Litwy, Białorusi, Ukrainy, Rosji, Włoch, Finlandii i Polski. W ostatnich latach pod Grunwaldem zjawiało się rok w rok kilka tysięcy rekonstruktorów średniowiecza – większość odgrywała rolę czeladzi, rzemieślników, kupców i artystów. Jednym z odtwórców w ostatnich latach był Tomasz Monaster. – Na początku parałem się łucznictwem. Teraz odtwarzam średniozamożnego szlachcica pochodzącego z Kresów, co się zgadza zarówno z moim herbem rodowym, jak i z przynależnością do Chorągwi Podolskiej. Odtwarzam przełom XIV i XV wieku, dokładniejsze datowanie to 1400 rok. Ubiór i broń, którymi dysponuję odbiegają jednak od standardów wschodnich i zrobione są stricte na modłę zachodnioeuropejską ze wspomnianego okresu – wyjaśnia. Przygotowanie do bitwy jest żmudne i wymaga wielu prób. Na polach bitewnych przez trzy dni ćwiczą poszczególne chorągwie. W upale ustawia się szyk konny Krzyżaków i naciera na wojska polsko-litewskie. – Stop, stop! Musicie bardziej się wymieszać, żeby było widać, że jest to bitwa – wykrzykuje głównodowodzący. Rekonstruktorzy wydają się zmęczeni, gdyż kilka razy w upale ćwiczyli ten sam manewr. – Jeśli chodzi o Grunwald, dużo więcej czasu zajmuje zabezpieczenie sprzętu po samej imprezie. Rok temu mieliśmy „powódź” – nieustanne deszcze przez cały dzień przed bitwą i przelotne rzęsiste opady w dniu inscenizacji. Zapleśniał namiot i wszystkie elementy skórzane, przyrdzewiały elementy pancerza – to wszystko wyłączyło mnie z akcji na wiele godzin. Jeśli chcemy się wybrać na Grunwald po raz pierwszy, musimy przede wszystkim zainwestować w sprzęt obozowy i ubiór cywilny. W zależności od znajomości i jakości wyniesie to jakieś 1–2 tys. zł. Generalnie takie hobby to studnia bez dna, ale gwarantuję dużo śmiechu, życzliwych ludzi, wspaniałą atmosferę. Oczywiście, wiele rzeczy można robić samemu – trzeba mieć jednak czas, umiejętności i chęci. Istnieje całkiem spore grono rzemieślników, którzy utrzymują się tylko z wytwarzania rzeczy dla rekonstruktorów – wyjaśnia Tomasz. Na Pola Grunwaldzkie warto przyjechać kilka dni wcześniej i cieszyć się atmosferą średniowiecznego obozu. Łatwo jest także zdobyć podstawowe średniowieczne ubranie i inne gadżety, które liczni handlarze oferują w swoich stoiskach. Nie sposób też tutaj się nudzić, gdyż co chwila rozpoczynają się różne imprezy. Są między innymi: Średniowieczne Mistrzostwa Polski w Szachach Klasycznych, Turniej Bojowy Miecza Jednoręcznego i wiele innych atrakcji. Po raz kolejny rycerze starli się na Polach Grunwaldzkich, jednak przygotowania do tego godzinnego widowiska trwały od roku. Gdy bowiem kończy się jedna bitwa, organizatorzy zaczynają pracować nad przyszłoroczną. I trzeba przyznać, że z tej bitwy zrobiła się prawdziwa instytucja.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół