• facebook
  • rss
  • Niech wołają na modlitwę

    Krzysztof Kozłowski

    |

    Posłaniec Warmiński 44/2014

    dodane 30.10.2014 00:00

    – Przez tysiąc lat wszystko się zmieniło, cywilizacje, drogi, miasta, inni ludzie są. Kościół trwa i jest, i dzwony są, i wiernie towarzyszą Kościołowi – mówi ludwisarz Zbigniew Felczyński.

    Wieżę kościoła pw. Świętego Krzyża w Szestnie widać z daleka. Od wieków dźwięk dzwonów przywoływał wiernych na modlitwę, oznajmiał radosne chwile, ale też i głosił nieszczęścia. – Dawniej w kościelnej wieży znajdowały się trzy dzwony. Stare dzwony wysłużyły się. Jeden poszedł na wojnę, drugi pękł – mówi abp Wojciech Ziemba. – Pozostał tylko jeden. Warto pamiętać, że ich dźwięk towarzyszył mieszkańcom okolicy przez ponad trzy wieki – zaznacza. I ta pamięć nie dawała proboszczowi ks. Sylwestrowi Progorowiczowi spokoju. Razem z parafianami zadecydował, że trzeba zamówić dwa nowe dzwony, by ich dźwięk w połączeniu z jedynym pozostałym mógł wypełnić nawoływaniem okoliczne pagórki i jeziora. Po wielu miesiącach starań w dzień wspomnienia liturgicznego św. Jana Pawła II, w kruchcie kościoła stanęły dwa dzwony, – św. Jan Paweł II i św. Jan XXIII, które poświęcił abp Wojciech Ziemba. – Wielu wspomogło to dzieło. Wierni naszej parafii, ale też i rodziny z Mrągowa, Kętrzyna i Warszawy. Dziękuję wszystkim, którzy wnieśli choć swą małą cząstkę, byśmy mogli cieszyć się nowymi dzwonami – mówi ks. Sylwester.

    Trójdźwięk

    Dzwony zostały odlane w Ludwisarni Felczyńskich, która znajduje się w Taciszowie k. Gliwic. – Nasza współpraca rozpoczęła się, kiedy przyjechaliśmy do Szestna, by zobaczyć, co jest na wieży. Okazało się, że jest jeden dobry stary dzwon o wadze 130 kg, drugi zaś pęknięty – mówi ludwisarz Zbigniew Felczyński. Postanowili dorobić dwa klasyczne dzwony większe, jeden o wadze 420 kg (św. Jan Paweł II), drugi zaś 220 kg (św. Jan XXIII), które już niedługo zabrzmią w tonacji durowej. – Dzwony utworzą klasyczny trójdźwięk, a że wieża jest wysoka, ich dźwięk będzie doskonale słyszalny w całej okolicy – dodaje Felczyński. Dzień po uroczystości poświęcenia dzwonów Paweł Szydlak rozpoczął montaż dzwonów na wierzy. Aby je zawiesić, niezbędny był specjalistyczny dźwig.

    Tysiąc lat

    – Technologia wylewania dzwonów, którą stosujemy, została opisana przez mnicha Teofila w 1000 r. Od tego czasu powstawały dzwony lane o kształcie kielicha. Dzwon, w zależności od wielkości, wykonuje się od trzech miesięcy do roku. Te do Szestna robiliśmy pięć miesięcy – mówi ludwisarz. Wyjaśnia, iż formę dzwonu wykonuje się jak sękacz. – Trzeba nałożyć warstwę gliny i czekać, aż wyschnie. Później kolejną, kolejną i kolejną. Z pszczelego wosku wykonuje się ornamenty, rzeźby i napisy. Jak Gutenberg układamy po jednej literce, przyklejając je masłem, gdyż okazuje się, że jest świetnym klejem. Później ponownie nakładamy na to warstewkę gliny. I kolejną, kolejną. W sumie warstw gliny jest kilkaset. Także forma dzwonu robiona jest z gliny, a kiedy jest gotowa, dzwon wylewany jest ze spiżu – opowiada. Wyjaśnia, że dzwony pięknie grają, gdy są wykonane z kruchego brązu, co jednak skraca ich żywotność.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół