• facebook
  • rss
  • Twórcze zmartwienie

    dodane 01.01.2015 00:00

    O kształceniu kleryków, walce o studentów i znikających katechetach z prof. Jackiem Pawlikiem, dziekanem Wydziału Teologii na UWM w Olsztynie, rozmawia ks. Piotr Sroga.

    Ks. Piotr Sroga: Czym, według Księdza Dziekana, różni się wydział teologii od innych wydziałów?

    Ks. prof. Jacek Pawlik: Mówiąc o Wydziale Teologii na UWM w Olsztynie trzeba podkreślić jego misję. A naszą misją jest zaoferowanie środowisku akademickiemu nadprzyrodzonej perspektywy badanej rzeczywistości, aby to, co ludzie odkrywają w formie wynalazków, nabrało wymiaru ludzkiego i boskiego. Nie jest to oferta, która zniewala lub zmusza do refleksji teologicznej, ale rozumiem ją jako propozycję.

    Czy władze wydziału odczuwają niż demograficzny?

    Na kierunku studiów teologicznych mamy dwie specjalności. Przede wszystkim jest to formacja do kapłaństwa, w której uczestniczą klerycy z seminariów w Olsztynie, Ełku, Elblągu i Pieniężnie. Trzy pierwsze są seminariami diecezjalnymi, natomiast ostatnie jest seminarium księży werbistów. Jeśli maleje liczba alumnów, to jest to problem nie tylko niżu demograficznego lub braku zainteresowania, ale problem powołań. Nasz wydział, odpowiadając na to zjawisko, otacza opieką także powołania do życia w kapłaństwie. Jest to nasze twórcze zmartwienie. Są one bowiem przyszłością Kościoła, a wiemy, że ich liczba w ostatnich latach spada. Odczuwamy to zjawisko także w naszym regionie.

    Mówi się wręcz o kryzysie studiów teologicznych, ze względu na niską liczbę chętnych do studiowania teologii. Jak to jest na Warmii?

    Drugim nurtem kształcenia jest specjalność nauczycielska. I tu pojawia się poważniejszy problem – w tym sensie, że powołania kapłańskie daje Bóg, natomiast w przypadku ludzi świeckich wchodzą w grę mechanizmy ludzkie. Problemy z naborem mają przecież specjalności humanistyczne na uniwersytecie. W przypadku osób świeckich pojawia się także obawa, iż powstanie w ciągu kilku lat pewna pustka w zawodzie katechetów, gdyż wielu z nauczających obecnie przejdzie na emeryturę. Gdy powstał wydział teologii, mieliśmy dziesiątki studentów zaocznych. Teraz jest ich niewielu, a przecież potrzeba będzie niedługo nowej krwi, nowych katechetów. Zresztą jest to także troska biskupów, gdyż będzie to nowe wyzwanie dla Kościoła.

    Księża spotykają się w swojej posłudze także z osobami wątpiącymi, a czasem nawet otwarcie podważającymi prawdy wiary lub moralność chrześcijańską. Są przygotowani na taką polemikę?

    Dziś nie można się obejść bez solidnego przygotowania intelektualnego. Nie wystarczy wkucie dogmatów, znajomość egzegezy biblijnej i nauczenie się odprawiania Mszy św. Nie chodzi bowiem tylko o fachowość prowadzenia dokumentacji parafialnej lub odprawiania nabożeństw, ale przede wszystkim o świadectwo. Aby świadczyć, trzeba prowadzić dialog z ludźmi. I to nie tylko z tymi, którzy przychodzą do kościoła, ale także z tymi, którzy wątpią i mają pytania.

    Wydział teologii posiada kategorię „A”. Co to znaczy?

    Spośród wszystkich wydziałów teologii w Polsce zostaliśmy zakwalifikowani do pierwszej grupy. Oznacza to, że ocena, która przeprowadzana jest co cztery lata, wypadła bardzo dobrze. A w ocenianiu bierze się pod uwagę liczbę publikacji, uczestnictwo w konferencjach i sympozjach, współpracę z zagranicą i wiele innych czynników. Powinniśmy być z tego dumni. Mamy bardzo dobry wydział teologii. Trzeba także zaznaczyć, że na naszym wydziale istnieją trzy kierunki studiów: teologia, nauka o rodzinie i prawo kanoniczne.

    Czy ateista może studiować na wydziale teologii?

    Myślę, że tak. Jednak muszę dopowiedzieć, dlaczego. Miałem kolegę, który studiował teologię, ale deklarował się jako ateista. Posiadł konkretną wiedzę i kiedy kończył studia, nie mówił już, że jest ateistą. Większość niewierzących – to ludzie poszukujący. Oczywiście ateista nie dostanie misji nauczania religii od biskupa.

    Od kilku miesięcy pełni Ksiądz Profesor funkcję dziekana wydziału teologii. Jest Ksiądz jednocześnie werbistą z misyjnym doświadczeniem. Czy pobyt na misjach pomógł w pracy naukowej?

    Wyjechałem na misje do Togo w roku 1978. Przebywałem jednak także we Francji, gdzie studiowałem, oraz w Niemczech i Kanadzie. Przebywałem poza Polską 21 lat i w tym czasie nauczyłem się otwartości na inne kultury. Te doświadczenie pomaga mi inaczej spoglądać na ludzi. Oczywiście bezcenna okazała się znajomość języków. Mówi się przecież, że każdy poznany język to nowa biblioteka, z której można skorzystać.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół