• facebook
  • rss
  • Wejdź i pomódl się

    ks. Piotr Sroga

    |

    Posłaniec Warmiński 08/2015

    dodane 19.02.2015 00:00

    Teraz jest już miejsce ciszy i skupienia, gdzie choć przez chwilę można pobyć sam na sam z Bogiem.

    Uroczystość poświęcenia kaplicy adoracji pw. bł. Karola de Foucauld w parafii św. Anny w Olsztynie odbyła się 15 lutego. Obecni byli wierni, mały brat Mirek Kruk, a także dawny proboszcz ks. dr Tadeusz Marcinkowski. Brat Mirek przybliżył postać błogosławionego, zwracając między innymi uwagę na fakt, że adoracja leży w naturze ludzkiej. Przypomina ono bowiem o tym, że Bóg jest naszym źródłem i pomaga porządkować wartości. – Żyjemy w czasach, w których na pierwszym miejscu jest ego, a adoracja odwraca ten porządek. Przywraca Boga jako nasze źródło – mówił. Na zakończenie Mszy św. delegat metropolity warmińskiego ks. dr Tadeusz Marcinkowski odczytał dekret arcybiskupa i pobłogosławił kaplicę, w której umieszczono Najświętszy Sakrament. Kaplica urządzona w przedsionku kościoła jest otwarta codziennie w godz. od 8 do 19. Każdy może wejść do niej na chwilę modlitwy, nawet zimą. W kaplicy jest ogrzewanie podłogowe.

    Trzeba doświadczyć

    – Doszedłem do wniosku, że mnie to razi, gdy za dnia człowiek nie może przyjść i się pomodlić. Zobaczyłem, że w kościele są dwa niezależne pomieszczenia, do których mogłoby być wejście z krużganka. Takie, które nie wymagałoby otwarcia głównego wejścia do świątyni – mówi ks. dr Hubert Tryk, proboszcz parafii św. Anny w Olsztynie. Zaproponował radzie parafialnej zrobienie kaplicy adoracji. Wyburzono jedną ściankę i rozpoczęły się prace przygotowawcze. Jeden z parafian podjął się zrealizowania tego projektu. Miał potrzebne doświadczenie, bo wcześniej remontował wiele innych kościołów. Ks. Hubert zaczął jednocześnie przygotowywać parafian do powstania kaplicy, wyjaśniając sens i wartość adoracji Najświętszego Sakramentu. Wierni przyjęli pomysł z zadowoleniem. – Byłem pewny, że można wiele o tym mówić, ale dopóki człowiek nie wejdzie do tej kaplicy i nie doświadczy na sobie modlitwy, to tak naprawdę niewiele wie – wyznaje olsztyński proboszcz

    Bracia na pustyni

    Trzeba było oczywiście znaleźć patrona kaplicy. Padło na bł. Karola de Foucauld. Nie był to przypadek, gdyż ten święty odegrał ważną rolę w życiu olsztyńskiego proboszcza, a jednocześnie nawiązywał w pewien sposób do patronki parafii – św. Anny. – Na studiach zacząłem czytać książki br. Morisa o bł. Karolu. Od tamtej pory codziennie odmawiam akt oddania Bogu Ojcu, który ułożył błogosławiony. Był taki czas, kiedy zastanawiałem się nad wstąpieniem do małych braci, ale stwierdziłem, że to trochę za późno na zmianę – mówi ks. Tryk. W Polsce jest obecnie tylko siedmiu małych braci Jezusa. Wśród nich jest br. Mirosław Kruk, którego olsztyński proboszcz poznał na kursie wychowawców. Osoba bł. Karola pięknie wpisuje się także w charakter parafii i życiorys patronki. – Po pierwsze jesteśmy jedną z najmniejszych w Olsztynie wspólnot parafialnych. Bł. Karol de Foucauld miał taką wizję, że marzyła mu się mała wspólnota. Jego dewizą było zajmowanie ostatniego miejsca. Po drugie jego duchowość jest duchowością Nazaretu. Starał się propagować styl życia sprzed publicznej działalności Jezusa, gdy był ukryty w Nazarecie jako brat innych ludzi. Tu mamy nawiązanie do św. Anny – wyjaśnia ks. Hubert. Patron kaplicy jest wyjątkową postacią, choć wciąż mało znaną wśród wiernych. W młodości był żołnierzem i walczył w Algierii. Korzystał z życia pełnymi garściami, prowadził hulaszcze życie. W wieku 28 lat przeżył nawrócenie. Poszukiwał swojego miejsca na ziemi najpierw w zakonie trapistów, a potem przebywał w Ziemi Świętej jako pustelnik. Ostatecznie zamieszkał na pustyni, gdzie starał się być bratem dla koczowników. Został zamordowany w Hoggarze w roku 1916. – Błogosławiony Karol uczy postawy życzliwości, braterstwa i gościnności. W naszej parafii jest to możliwe, gdyż jest mała. Nie ma anonimowości. I zauważam to w naszej wspólnocie. Jest jedna ulica, która przychodzi mi w tej chwili na myśl jako przykład. Sąsiedzi ze sobą wspaniale współpracują w życiu codziennym. Pomagają sobie i spotykają się. To także powinien być owoc adoracji – mówi ks. Hubert.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół