• facebook
  • rss
  • Napisałam list do misjonarza

    dodane 14.05.2015 00:00

    – Chcemy przybliżyć dzieciom życie ich rówieśników w południowej Afryce. Mamy za sobą zajęcia z przyrody, oglądanie filmów, wykonywanie gazetek i plakatów, prelekcje. A na czerwiec planujemy coś naprawdę dużego – mówi pani Katarzyna.

    Po prostu nie da się żyć obojętnie z takimi wspomnieniami. Kiedy człowiek widział Afrykę, życie jej mieszkańców, ich zmagania, walkę o wodę, pożywienie. Kiedy zasmakował tamtejszej radości, którą można czerpać z każdego dnia, bez pośpiechu, ciągłej gonitwy, blisko rodziny, którą się kocha. – Częste obrazki. Praca dzieci, taka codzienna, ciężka... – mówi Katarzyna Wołk, dyrektor SP nr 2 w Dobrym Mieście.

    Gdy wspomina, drży jej głos, szklą się oczy. – Ale i taka niewypowiedziana radość, której u nas nie da się już znaleźć. Z drobiazgów. Z obecnego dnia. Z przyjaźni. Piękna prostota – dodaje. Kilka lat temu była na misjach w Ghanie, u przyjaciół werbistów, których zna z Pieniężna.

    Przypomniałam sobie

    Po powrocie z Afryki czuła, że musi coś zrobić, jakoś pomóc, mówić o życiu na Czarnym Lądzie. Włączyła się w kilka projektów, angażowała się, ale zawsze prywatnie, choć miała pomysły na różne akcje, które można by zorganizować w szkole. – Nie chciałam jednak tego forsować. Bo jak to by wyglądało? Dyrektorka przyjechała z misji, „nawiedzona”, i coś narzuca. To mnie powstrzymywało. Ale pomysły w głowie miałam – podkreśla. Tym bardziej z ogromnym entuzjazmem przyjęła pomysł katechetki Emilii Pietnoczki, która zaproponowała przeprowadzenie w szkole projektu o Zimbabwe, by ukazać uczniom życie dzieci w tym kraju.

    Wszystko zaczęło się w zeszłym roku, kiedy w Dobrym Mieście był o. Franciszek wraz z Floribeth Morą Diaz z Kostaryki, której uzdrowienie wybrano jako cud do kanonizacji Jana Pawła II. – Wtedy przypomniałam sobie, że właściwie tych werbistów to znam znacznie więcej. Pomyślałam o ojcu Maćku Malickim SVD – opowiada pani Emilia. Skontaktowała się z nim. Zgodził się poprowadzić szkolne dzieci przez Afrykę Południową. Początkiem tej wielkiej podróży był Tydzień Misyjny. Wówczas uczniowie obejrzeli filmy o misjach w Zimbabwe, które przesłał o. Maciej. Przy okazji wzięły udział w konkursie organizowanym przez werbistów z Pieniężna, pojechały do nich. Misjonarze opowiadali im o krainach, ludziach z daleka, którzy kochają Jezusa, lasach tropikalnych i sawannach. Po tej wizycie w szkole zawisła na ścianie gazetka o misjach. Informacje, zdjęcia, wspomnienia i ciekawostki, wszystko na podstawie przesłanych przez o. Malickiego zdjęć z komentarzami. Jeszcze wówczas nikt nie spodziewał się, że wizyta w Pieniężnie, kilka seansów filmów i niewielka gazetka ścienna staną się początkiem dużego projektu, w który włączą się nie tylko dzieci, ale i nauczyciele, i rodzice, i sami werbiści.

    A dzieci już pytają...

    Uczniowie nieustannie uczestniczą w projekcie. Oglądają filmy o misjach i życiu w Afryce, m.in. o pracy sióstr misjonarek w Namibii, przygotowują prace na konkurs misyjny, który prowadzą werbiści. – Ale nie chodzi tylko o to, aby zapoznać nasze dzieci z warunkami życia tam. Warto pokazać dzieciom wartości, którymi żyją mieszkańcy Afryki. Tamtejsze kraje są różnie rozwinięte gospodarczo i kulturowo. Ale łączy je jedna rzecz: że podstawową wartością jest rodzina i dziecko w rodzinie. Jak ono jest traktowane i jakie ma zadania, wynika często z kultury, a nie z faktu, że się dzieci nie kocha – wyjaśnia dyrektor.

    Uczniowie chętnie opowiadają o swoim zaangażowaniu w misyjny projekt. – Największe wrażenie wywarło na mnie to, że dzieci z Afryki potrafią cieszyć się z tego, czego my nawet nie zauważamy. Siostry misjonarki zrobiły im loterię. Proste przedmioty losowały. To była taka szczera radość. Cieszyły się z drobiazgów – mówi Julia. Wraz z nią jest jej koleżanka Weronika. – Kiedy oglądałam filmy, wzruszyłam się trochę, bo widziałam ciężką pracę dzieci w Afryce. Widziałam, że pomagali nosić wodę z jeziora do domu, pomagali na polu – opowiada. Cieszy się, że w szkole o tym się mówi. Dzięki takiemu projektowi może poznać problemy, zwyczaje i kulturę Afrykanów. – I jak dzieci się tam bawią. Jak pomagają, jak się uczą – dodaje Julia. – A ja malowałam rysunek na konkurs „Gdy myślę – misje”. Namalowałam misjonarzy pracujących z dziećmi – wtrąca Kornelia. – A ja napisałam list do misjonarza o. Franciszka Filara SVD. Byłam kiedyś na spotkaniu z nim. Pytałam go, czy już skończył budować kaplicę, jak się czuje i... Może odpisze? – dzieli się Julia.

    Obecnie dzieci przygotowują się na festyn misyjny, który odbędzie się w szkole 19 czerwca. – Robimy różne maski na plastyce. Na dodatkowych zajęciach rysujemy flagi, robimy instrumenty afrykańskie i czekamy na to, co się będzie działo – tłumaczy Weronika. Szyte są stroje. We wszystko zaangażowali się i rodzice, poprowadzą warsztaty, będą przygotowywać potrawy. Na festyn przyjadą werbiści, o. Maciej Malicki SVD i o. Marek Glodek SVD. Zostanie otwarta wystawa „Dziecko chodzącym cudem”, na którą składa się 18 ogromnych rolet – cytaty Jana Pawła II i Janusza Korczaka, zdjęcia obrazujące życie dzieci, jak pracują, bawią się zwykłymi kamieniami, zasypiają w chustach niesione na plecach matki.

    – Jesteśmy bardzo wdzięczne o. Wiesławowi Dudarowi SVD, dyrektorowi Muzeum Misyjno-Etnograficznego w Pieniężnie, który włączył się w nasz projekt organizacyjnie i finansowo. To dzięki jego staraniom i wsparciu dojdzie do skutku wystawa przepięknych misyjnych zdjęć. Mamy nadzieję na owocną i dłuższą współpracę – mówi Emilia Pietnoczka i dodaje: – Jeszcze nie skończyliśmy projektu o Zimbabwe, a już dzieci pytają, jaki afrykański kraj będzie w przyszłym roku...

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół