Nowy numer 16/2018 Archiwum

Połamany krzyż i drewniane granaty

Na kolorowych ekranach można prześledzić dzieje miasta i obozu jenieckiego. Turyści będą mieli nową możliwość poznawania historii.

Historia regionalna jest obecnie na topie. Mieszkańcy poszczególnych miejscowości wydobywają z kufra przeszłości pamięć o wydarzeniach i osobach, które kiedyś mieszkały i działały na terenie Warmii i Mazur. Naprzeciw tym zapotrzebowaniom wyszły władze Olsztynka. Strych ratusza został przemieniony w Muzeum Multimedialne Obozu Jenieckiego Stalag 1B i Historii Olsztynka. Wjeżdżając windą na ostatnie piętro ratusza, można prześledzić dzieje miasteczka i obozu jenieckiego, który istniał nieopodal – w Królikowie.

Dawne plemiona

– Zaczęło się od projektu zagospodarowania terenu po by- łym obozie jenieckim Stalag 1B. Wcześniej prowadzono wyko- paliska archeologiczne, w czasie których znaleziono kilka tysięcy eksponatów. Odkopano nieśmiertelniki, guziki, kierpce, 3 tys. butelek, grzebienie, strzykawki i wiele innych – mówi Krzysztof Piłat z wydziału promocji miasta.

Urządzanie muzeum trwało kilka miesięcy, a końcowy efekt jest bardzo ciekawy. Zresztą przed otwarciem przeprowadzono próbę. W ciągu jednego dnia pomieszczenia muzealne odwiedziło kilkuset uczniów z olsztyneckich szkół. Historia w formie multimedialnych urządzeń okazała się atrakcyjna dla młodego pokolenia.

Ocalone pieczęcie

W muzeum umieszczono tzw. infokioski, które ustawione są tematycznie. Na początku zaprezentowano postaci z historii Olsztynka. Przesuwając obrazy na ekranie, można między innymi zapoznać się z życiem i twórczością Celestyna Mrongowiusza, pisarza i działacza na rzecz promocji języka polskiego na terenie Warmii i Mazur. Pierwsza sala w całości poświęcona jest Olsztynkowi i dziejom dawnych Prus Wschodnich. Na ścianach wyświetlane są projekcje, które przybliżają odwiedzającym proces opanowywania tutejszych ziem przez dawne plemiona. – Najcenniejszymi eksponatami są tłoki pieczętne, wykopane w roku 2010 roku podczas prac budowlanych w centrum Olsztynka – w ruinach starego ratusza. Jest to ewenement, gdyż w dawnych czasach prawo przewidywało zniszczenie tłoków, gdy już się zużyły. Natomiast w Olsztynku, z niewiadomych przyczyn, nie zniszczono ich, więc zachowały się do dzisiejszych czasów – mówi Krzysztof Piłat. 650 tys. jeńców Główną część muzeum stanowi wystawa opisująca jeniecki obóz. – Pierwsze obozowe zabudowania były pierwotnie przeznaczone na miasteczko zlotowe dla weteranów z 1914 roku, które Niemcy wybudowali nieopodal pomnika Tannenberg z okazji 25. rocznicy zwycięstwa nad Rosjanami. Gdy rozpoczęła się II wojna światowa, umieszczono w nim jeńców wojennych i systematycznie rozbudowywano – opowiada Krzysztof Piłat. Przebywali w nim Francuzi, Polacy, Belgowie, Serbowie, Rosjanie i Włosi. W czasie wojny przewinęło się przez obóz 650 tys. jeńców, z których 60 tys. zmarło. Wystawy muzealne wprowadzają zwiedzających w codzienność życia obozowego. Jedno z pomieszczeń przerobiono na fragment bloku jenieckiego z piętrowymi pryczami. W innej części można uczestniczyć w apelu obozowym. Na specjalnie ustawionych ścianach widać poruszających się jeńców. Widz ma wrażenie, jakby uczestniczył w apelu. W gablotach znajdują się setki eksponatów z obozu. Jednak dwa z nich mają szczególną wartość. Są to drewniany krzyż i drewniana atrapa karabinu, wypożyczone do muzeum przez Adolfa Bischofa, mieszkańca Królikowa.

Drewniane manewry

– Nasze gospodarstwo znajdowało się w okolicach obozu. Ja miałem wtedy 12 lat i często odwiedzałem żołnierzy. Najlepsze warunki mieli Francuzi. W tej części obozu znajdowało się nawet kasyno, do którego chętnie chodziłem, bo były tam automaty do gier. Z Francuzami był też ksiądz, który odprawiał codziennie Mszę św. w kaplicy. Tylko w niedzielę wszyscy maszerowali do Olsztynka i tam już w kościele się modlono – mówi Adolf Bischof. Obozowe Eucharystie celebrowano przed drewnianym krzyżem. Po opuszczeniu przez jeńców obozu młody Bischof pobiegł tam i znalazł ten krzyż, leżący na ziemi i połamany. Zabrał go do domu i naprawił. Od tego czasu stał w jego domu na honorowym miejscu. – To jest szczególny krzyż. Przy nim modlili się na Mszy św. jeńcy. Jest uświęcony – mówi ze łzami w oczach mieszkaniec Królikowa. Ciekawa jest także historia drugiego eksponatu. Kiedy Rosjanie zajęli obóz z 1945 roku, rozpoczęli ćwiczenia dla swoich żołnierzy. Każdy musiał wystrugać sobie drewniany karabin i drewniane granaty. Potem na polach w pobliżu gospodarstwa Bischofów odbyły się manewry, w czasie których obrzucono zabudowania tymi granatami. Kilka dachówek popękało, ale większej szkody nie zrobiono. Było to zimą. Kiedy śnieg stopniał, młody Adolf znalazł na polu drewniany karabin, który przez wiele lat przechowywał, aby teraz przekazać go do muzeum. Trzeba przy tym pamiętać, że jeńcy sowieccy byli traktowani przez swoich jak zdrajcy i po wyzwoleniu szkolono ich, aby potem wysłać na pierwszą linię frontu, jako tzw. mięso armatnie. Muzeum w Olsztynku jest nie tylko nową atrakcją miejscowości, ale w nowoczesny sposób kultywuje pamięć o tych, którzy doświadczyli cierpienia lub zginęli w obozie jenieckim Sta- lag 1B.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma