• facebook
  • rss
  • Tak Bóg to zaplanował

    dodane 17.12.2015 00:00

    „Wierzmy w zwycięstwo. Nie wierzmy w klęskę, bo dzieła Boże klęsk nie znają, panuje w nich tylko zwycięstwo” 
– to najczęściej cytowana myśl bł. Bolesławy Lament.

    Co roku uczniowie, którzy uczestniczą w Konkursie Wiedzy Religijnej, zapoznają się z życiem i nauką jednego ze świętych. W tym roku, w związku z rozpoczętym Rokiem Miłosierdzia, była to bł. Bolesława Lament. – To już 15. konkurs. Co roku na jego finał, który odbywa się w Ośrodku Doskonalenia Nauczycieli w Olsztynie, przyjeżdżają uczniowie z wielu miast naszej archidiecezji. Zawsze doskonale przygotowani, z ogromną wiedzą na temat różnych szczegółów z życia świętych, ich dzieł i charyzmatu – mówi Bożena Szczurek, doradca metodyczny ODN.
Finaliści swoją wiedzę o życiu błogosławionej czerpali z książki: „Bolesia – opowieść o niezwykłych losach bł. Bolesławy Lament”.
– To ciekawa lektura. Niekrótka, ale porywająca, opisująca dzieciństwo błogosławionej, jej losy podczas I i II wojny światowej oraz historię powstania Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny – opowiada pani Bożena. Dziś zgromadzenie ma swoje domy nie tylko w Europie, ale też w USA i w Afryce.


    Dom na równiku


    Na spotkaniu s. Feliksa MSF opowiadała uczestnikom konkursu o swojej pracy na misjach w Kenii, gdzie spędziła 10 lat. – Ostatnie dwa lata mój dom był na równiku. Nie metr w jedną stronę, czy w drugą, a dokładnie na równiku. Po północnej części równika woda płynie w jedną stronę, na południowej w przeciwną. Na północy kręci się w lewą stronę, na południu w prawą. Na równiku nie kręci się, spływa prostopadle w dół. Miałam okazję to sprawdzić – uśmiecha się s. Feliksa.
I zaczyna opowiadać o Afryce. Że nie ma tam spokoju, jest bieda, brakuje wody. Jeśli jest, można ją spożywać jedynie po przegotowaniu. – Ale ludzie się tam śmieją, są pogodni – mówi. Pokazuje zdjęcia z misji, jak siostry pracują, prowadzą szkołę, przychodnię, pomagają innym. Wśród nich wiele fotografii dzieci, w różnych momentach dnia, kiedy pracują, pomagają rodzicom, kiedy są w szkole. – Jak wygląda życie dziecka 5-letniego? Jeśli chodzi do przedszkola, musi wstać około szóstej rano. Ma do przebycia 12 km, a do placówki musi dotrzeć przed 8 rano. Dzieci chodzą same, nikt ich nie przyprowadza. Po powrocie mają obowiązki, zrywają zielsko dla krów, pomagają starszym – opowiada s. Feliksa. Poza tym każdy musi przynieść do domu wodę, więc częstym widokiem jest idące z butlami rodzeństwo. – Najstarszy niesie na głowie 20 litrów, młodszy 10, kolejny 5, a najmłodszy ma litrową butelkę, którą też próbuje nieść na głowie – mówi.
Kiedy jest czas zbierania plonów, dzieci nie mają czasu na zabawę. Ciężko pracują wraz z rodziną w polu. – Są dwie pory deszczowe, dwa razy zbiera się plony. Tak Bóg zaplanował ich życie – wyjaśnia siostra.


    Gdyby ludzie byli 
dla siebie dobrzy...


    Wśród uczniów i ich opiekunów uczestniczących w konkursie są nidziczanie z parafii pw. bł. Bolesławy Lament. – Mam wiele przyjaciółek ze zgromadzenia sióstr Świętej Rodziny, które pracowały w Nidzicy – mówi katechetka Janina Soból z Zespołu Szkół nr 3 w Nidzicy. – Chciałabym być jak ona. Wdrażam jej idee do swojego życia, a jej naukę przybliżam uczniom – wyznaje. Spośród wielu myśli błogosławionej najbliższe dla niej są słowa mówiące o jedności. – Aby się nikt nie kłócił, abyśmy kroczyli jedną drogą do Boga. To, co się dzieje w świecie, przytłacza, wzbudza bolesną troskę o człowieka. A gdyby ludzie byli dla siebie dobrzy, czytali życiorysy świętych, którzy ukazują drogę miłości, świat byłby inny – opowiada.
Okazało się, że ta przyjaźń
z bł. Bolesławą ma i wymierne efekty. Uczeń pani Janiny, Adrian Meredyk, wygrał tegoroczny Konkurs Wiedzy Religijnej. – Ona jest nam bardzo bliska – mówi. O błogosławionej opowiadała i młodzież. Często podkreślano jej odwagę, dążenie do jedności. – Chciałbym ją naśladować w dążeniu do celu. Ona była konsekwentna, odważna – mówi Ula z Olsztyna. – Podziwiam ją za miłość do bliźniego. Mimo że nie każdy był dla niej miły, ona zawsze potrafiła okazywać serce, zrozumienie – uważa Alicja z Korsz. – Tak, jej dobroć serca – to też mnie urzekło – dodaje Filip z Biedaszek. – Zawsze wyciągała pomocną dłoń do innych – wtrąca Emilia z Łukty.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół