• facebook
  • rss
  • Rekolekcje to nie kurs prawa jazdy

    Łukasz Czechyra

    |

    Posłaniec Warmiński 02/2016

    dodane 07.01.2016 00:00

    – Więź z Bogiem trzeba nieustannie pogłębiać. Wiara jest łaską, ale tę łaskę trzeba umieć podtrzymać – mówił ks. Wojciech Kotowicz.

    W 2015 roku Wyższe Seminarium Duchowne Metropolii Warmińskiej „Hosianum” obchodziło 450-lecie. To najstarsze seminarium w Polsce, powołane w 1565 roku przez kard. Stanisława Hozjusza. W jego wielowiekową tradycję wpisały się dwa wydarzenia wieńczące każdy rok – spotkanie bożonarodzeniowe ministrantów, lektorów i ceremoniarzy oraz rekolekcje powołaniowe.

    Nie ma nic ważniejszego

    – Spotkania Liturgicznej Służby Ołtarza organizowane są już od wielu lat. Chodzi o to, żeby się zintegrować, poznać, być razem. Ministrant musi zobaczyć, że nie jest sam, że jest silna grupa, która służy przy ołtarzu, która się tego nie wstydzi i warto to wszystko kontynuować – mówi ks. Bartłomiej Matczak, opiekun ministrantów z archidiecezji warmińskiej. – Można się też wspólnie rozerwać. Mamy piękny czas, radosny... dlaczego nie przeżywać tego razem? Spotkanie ministrantów rozpoczęło się Mszą św., której przewodniczył abp Józef Górzyński. Przypomniał on, że człowiek jest zaproszony przez Boga do dzieła zbawiania świata. – Bóg dokonuje dzieła zbawczego przez ludzi. Ludzie mają głosić i dawać świadectwo. Wszyscy jesteśmy powołani przez Chrystusa, który znalazł sposób, żeby do nas dotrzeć i zachęcić, żebyśmy w tym uczestniczyli – powiedział abp Górzyński. Zaznaczył, że Chrystus pozostał wśród ludzi szczególnie przez znaki eucharystyczne i najważniejszym zadaniem służby liturgicznej jest pomaganie innym, by usłyszeli i spotkali Jezusa w Eucharystii. – Wśród wszystkich ważnych spraw, jakimi się zajmujemy na co dzień, nie ma ważniejszej niż to, co się dzieje podczas liturgii. Nie ma ważniejszej rzeczy w tym świecie. Mamy posługiwać tak, żeby innym pozwolić spotkać Pana Jezusa. To jest klucz, którego jeśli nie rozumiemy i nie stosujemy, to sobą zasłonimy Jezusa – powiedział abp Górzyński. – To ogromny zaszczyt, że Pan Jezus chciał, żebyśmy w tym dziele uczestniczyli. Ale to też odpowiedzialność. Po Mszy św. ministranci udali się do refektarza, gdzie czekał na nich poczęstunek. Było również śpiewanie kolęd, a zabawę poprowadzili członkowie diakonii Ruchu Światło–Życie. – Nasze zadania zostały w pewien sposób połączone z tym ruchem. To jest zamysł ks. Blachnickiego, którego drogą próbujemy iść również w formacji ministrantów – podkreśla ks. Matczak.

    Każde powołanie jest piękne

    Rekolekcje powołaniowe to również wieloletnia tradycja olsztyńskiego seminarium. Wzięło w nich udział 14 młodych mężczyzn, którzy przyjechali po to, żeby lepiej poznać siebie, Boga i odkryć przygotowaną przez Niego drogę. – Nasz główny temat brzmi: „Kim jestem?”. Rozprowadzamy go na różnych płaszczyznach, zastanawiamy się nad sobą w kontekście chrześcijaństwa, próbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie, kim jest dla mnie Bóg, jak z Nim rozmawiać, jaka jest moja relacja do Boga i do drugiego człowieka – tłumaczy ks. Wojciech Kotowicz, prowadzący rekolekcje. Rekolekcje powołaniowe wbrew temu, co sądzą niektórzy, nie są wcale naborem wstępnym do seminarium. Oprócz drogi kapłańskiej są inne ścieżki powołania, z których każda jest dobra i każda może doprowadzić do świętości. – Przyjechałem tu z chęci poznania Boga, poznania siebie. Jestem otwarty na to, co Bóg chce mi powiedzieć. Czuję, że On chce, żebym tutaj był, że coś dla mnie przygotował – mówi Artur Królikowski ze Szczytna. Piotr Karkosa z Olsztyna przyznaje, że każdy powinien zainteresować się swoim powołaniem. – Każdy powinien rozeznać swoją drogę, jeśli nie samemu, to właśnie z pomocą choćby rekolekcji. Na pewno nie oczekuję, że będę wiedział od teraz, co mam w życiu robić, ale oczekuję raczej nakierowania, wskazówek, tego, że dowiem się czegoś więcej o sobie – mówi licealista. – Mamy wiele powołań w Kościele, każde jest równoznaczne, piękne. Chciałbym, żeby ci, którzy korzystają z rekolekcji, wyjechali stąd z takim poczuciem, że warto iść drogą świętości, drogą zbawienia, że warto iść za Chrystusem, pogłębiać swoją wiarę i relację ze Zbawicielem – mówi ks. Kotowicz. – Cieszy nas, że są tacy, którzy przyjeżdżają po raz kolejny. To znaczy, że dobrze się tu czują. Każde rekolekcje mają swoją specyfikę, prowadzi je kto inny, a Bóg przemawia do nas na różne sposoby i przez różnych ludzi. To nie jest tak, że jak ktoś odbył jedne rekolekcje, to tak jakby zdobył prawo jazdy i już umie jeździć. Więź z Bogiem trzeba nieustannie pogłębiać. Wiara jest łaską, ale tę łaskę trzeba umieć podtrzymać – zaznacza duszpasterz.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół