• facebook
  • rss
  • Nasączeni miłością

    dodane 14.04.2016 00:00

    – Bo dziś człowiek jest poszarpany. A ja tu odnalazłam spokój, którego szukałam przez wiele lat – mówi Beata.

    Osiem lat temu członkowie Rycerstwa Niepokalanej Polski Północnej przyjechali do Gietrzwałdu, do sanktuarium maryjnego, do miejsca, gdzie objawiła się Maryja. – Tułaliśmy się. W prowincji nie mieliśmy swojego miejsca formacji. Odbyły się wówczas rekolekcje zawierzenia naszego dzieła Matce Bożej Gietrzwałdzkiej.

    Poprosiliśmy Matkę Bożą: „Matko, zlituj się, nie chcemy być bezdomni. Przydałby się jakiś kąt” – wspomina o. Janusz Szypulski OFMConv.
Warto podkreślić, że ta franciszkańska prowincja obejmuje województwa: zachodniopomorskie, pomorskie, wielkopolskie, kujawsko-pomorskie i warmińsko-mazurskie. Tak że Matka Boża miała wiele lokalizacji do wyboru, aby wysłuchawszy próśb, „załatwić” swojemu rycerstwu odpowiednie miejsce.


    Codzienny Różaniec


    – Cztery miesiące później dostaliśmy gotowy dom i to niedaleko Gietrzwałdu, w Ostródzie, przy parafii pw. św. Franciszka z Asyżu – uśmiecha się o. Janusz. – Od tego czasy istnieje tu Centrum Formacji Rycerstwa Niepokalanej Polski Północnej. W Gietrzwałdzie obiecaliśmy Matce Bożej, że wypełnimy jej orędzie tak, jak Ona prosiła podczas objawień, dosłownie, bez pomijania jakiejkolwiek prośby. Tak że zaczęliśmy odmawiać codzienny Różaniec – mówi.
I tak od ośmiu lat w kaplicy znajdującej się w centrum odmawiane są wszystkie części tej modlitwy. – Dni powszednie, święta, niedziela, deszcz czy pogoda, mrozy czy upały... Modlimy się o 6.30, 10.00, 14.00 i 19.00, wstawiając się za uzależnionych od alkoholu, w intencji polskich rodzin, aby były Bogiem silne i trwały w miłości, w intencjach nam powierzonych – dodaje Beata Białowąs, prezes wspólnoty.
Od ośmiu lat centrum wspólnoty tętni życiem. Odbywają się rekolekcje, przyjmowani są goście. – Ale Różaniec jest duszą naszego ośrodka – dodaje o. Szypulski. Wyjaśnia, że rycerstwo założone przez św. o.  Maksymiliana Marię Kolbego jest ruchem maryjno-apostolskim. Jego istotę założyciel określił jako: „całość życia katolickiego, polegającego na łączności z Niepokalaną, Wszechpośredniczką naszą u Jezusa”. Cel i program Rycerstwa św. Maksymilian streścił w haśle: „Zdobyć cały świat dla Niepokalanej Dziewicy, by przez Nią Chrystus zakrólował w duszach wszystkich ludzi”.


    Zostało mi opowiadać


    W 2014 r. za patronów centrum zostali obrani współcześni męczennicy z Peru, o. Zbigniew Strzałkowski OFMConv i o. Michał Tomaszek OFMConv. – Obaj byli zapalonymi naśladowcami św. Maksymiliana i Niepokalanej. Obaj, mówiąc o tym, dlaczego chcą być zakonnikami, podkreślali, że są na wzór Maryi i św. Maksymiliana gotowi na złożenie siebie w ofierze. Znalem ich. To był czas naszego wspólnego wchodzenia w życie zakonne. Zwłaszcza Michał przypadł mi do serca. Byliśmy obaj sfanatyzowani, jeśli chodzi o maryjność – uśmiecha się o. Janusz. – Wiele godzin rozmawiałem z nim na temat naszych marzeń, naszych wspólnych planów, by oddać życie Chrystusowi. Jemu się udało. Mnie zostało opowiadać o tym, co zrobił. A mówił mi, pamiętam, że „choćby trzeba było życie oddać, to jest na to gotów”. Później nasze drogi się rozeszły. Leżałem w szpitalu, kiedy w telewizji usłyszałem wiadomość o ich męczeńskiej śmierci. I kiedy miałem wybierać patronów naszego domu, bez wahania obrałem moich zakonnych przyjaciół. Tak zostaliśmy naznaczeni ich obecnością – opowiada o. Szypulski.
Cztery razy dziennie cała wspólnota modliła się o ich beatyfikację. – W końcu otrzymaliśmy wiadomość, że odbędzie się ona 4 grudnia 2015 roku. Radość nasza była ogromna – wspomina. Jakby przypieczętowaniem obecności męczenników w centrum była uroczystość wprowadzenia relikwii pierwszego stopnia błogosławionych, która odbyła się 9 kwietnia.


    „Ojciec oszalał”


    – Zapraszamy na spotkania. Jeśli ktoś uzna, że jest gotowy wstąpić do naszej wspólnoty, wówczas następuje przyjęcie do rycerstwa. Spotykamy się co dwa tygodnie – mówi Beata. Mówiąc o charyzmacie, podkreśla, że kieruje nimi miłość do Niepokalanej przez o. Maksymiliana, która prowadzi do Chrystusa.
Ważnym elementem jest wspólny Różaniec. – Pamiętam, kiedy o. Janusz powiedział, że będziemy odmawiać wszystkie tajemnice codziennie. Mówię: „Ojciec oszalał. Kto będzie przychodzić! Mamy rodziny, obowiązki. I bunt mężów: »gdzie ty idziesz!«” – śmieje się. – Ale wszystko się ułożyło. Okazało się, że przychodzą członkowie naszych rodzin. Mało tego, Różaniec nabrał wymiaru prowincjalnego. W tych godzinach spotykają się inne rycerstwa, jednocząc się z nami – dodaje.
Kiedy wspomina moment podjęcia decyzji o wyborze właśnie tej, a nie innej wspólnoty, wraca do zauroczenia Matką Bożą i o. Maksymilianem. – Miałam pragnienie wspólnoty. To było na początku. Potem poszukiwania. Na pewno odnalazłabym się i w innych, ale tu jest dla mnie najwygodniej. Bo dziś człowiek jest poszarpany. A ja tu odnalazłam spokój, którego szukałam przez wiele lat. I tłumaczę, żeby ludzie odnaleźli w sobie odwagę, wstępowali do wspólnot. Bo potrzebujemy Boga i innych. Człowiek, będąc z Bogiem, odnajdzie szczęście. Może nie potrafię tego wyrazić, ale tak czuję, bo tak ze mną się stało. Kiedy o. Janusz opowiada o Niepokalanej i Jezusie, aż oczy mu się świecą, tak jest nasączony miłością do Nich. Może kiedyś się nauczę tak kochać Boga, Niepokalaną i na końcu siebie – wyznaje Beata.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół