• facebook
  • rss
  • Tu siedziało 16 żołnierzy?

    Krzysztof Kozłowski

    |

    Posłaniec Warmiński 32/2016

    dodane 11.08.2016 00:00

    W trakcie prac w granicach Nadleśnictwa Spychowo zinwentaryzowano 25 obiektów fortyfikacji stałej bez kochbunkrów.

    Tuż za Spychowem trzeba skręcić w szutrową drogę na Połom. Po kilku minutach dojeżdża się do wsi położonej w lesie nad jeziorem Zdróżno. Na rozdrożu, na początku Połomu stoi krzyż. Dojeżdża się na parking położony tuż nad jeziorem. Z tego miejsca początek bierze 5-kilometrowy szlak pieszy „Fortyfikacje wokół Spychowa”.

    Schronienie dla partyzantki

    Fortyfikacje „Szczycieńskiej Pozycji Leśnej” to jeden z kilku zespołów umocnień powstałych w 20-leciu międzywojennym na terenie Prus Wschodnich. Po I wojnie światowej dawna granica niemiecko-rosyjska stała się granicą niemiecko-polską. – Niemcy, przebudowując tę linię w latach 20. ubiegłego wieku, byli zobowiązani postanowieniami traktatu wersalskiego. Ten pas przygraniczny objęty był zakazem wznoszenia nowych fortyfikacji. Międzynarodowa komisja odkryła, że Niemcy nie tylko utrzymali istniejące fortyfikacje na naszym odcinku, ale i wykonali nowe schrony, co było przedmiotem ożywionej dyskusji na arenie międzynarodowej. W materiałach źródłowych znajdują się informacje, że dyskusja dotyczyła jednego z bunkrów znajdujących się na naszym szlaku. Można więc na naszym podwórku dotknąć wielkiej historii – opowiada zastępca nadleśniczego Maciej Ligocki. W ramach przygotowań do II wojny światowej, w latach 1938–1939, powstało dodatkowych siedem schronów bojowych, które miały stanowić linię osłaniającą koncentrujące się przy granicy wojska niemieckie. – Zaraz po wojnie dobrze ukryte w lasach umocnienia były schronieniem dla partyzantki antykomunistycznej – dodaje.

    Schron jak... łazienka?

    Na szlaku można obejrzeć schrony bierne i bojowe, rów przeciwczołgowy czy fortyfikacje polowe. W sumie osiem fortyfikacji. Pierwszy odcinek szlaku przemierza się wąziutką ścieżką wzdłuż jeziora. Później idzie się przez siedliska borowe, sosnowe, ze świerkiem i dębem. – Kiedy ten bunkier był zarośnięty, jakby przez naturę schowany, to przechodząc tą leśną drogą, nawet go nie zauważałem – śmieje się Adam Gełdon. – A teraz, kiedy go oczyściliśmy, zrobiliśmy palisady i dojścia, robi naprawdę ogromne wrażenie – mówi. Przy fortyfikacji stoi tablica informacyjna z dokładnym opisem. Okazuje się, że to jest to schron dla drużyny piechoty, jeden z kilkunastu niewielkich fortyfikacji zbudowanych w latach 1925–1926 w rejonie Mazur. Szlakiem idzie jakaś rodzina. Zatrzymują się, czytają informację na temat schronu. Dzieci chwilę później zbiegają dojściem, wchodzą do środka. – No nie, tu siedziało 16 żołnierzy? To jest takie, jak nasza łazienka! – krzyczy do ojca chłopak, wychylając się ze schronu. – Bardzo fajny szlak. Dzieci mogą dotknąć historii, nie tylko popatrzeć na zdjęcia w książkach, ale wejść do środka, poczytać informacje na temat fortyfikacji. Poza tym dobry, relaksujący spacer po lesie, w ciszy, zieleni. Spokojnie, bez pospiechu. Przyjemne z pożytecznym – mówi pan Marek. Przyjechali całą rodziną na wczasy do Spychowa. – Nie chodzi o to, żeby cały dzień leżeć nad jeziorem. Dobrze, że tworzone są takie miejsca – dodaje.

    Dwie przyczepy odpadów

    Zanim otwarto szlak, wiele osób zaangażowało się w oczyszczenie umocnień. Uczniowie spychowskiej szkóły, leśnicy, mieszkańcy, członkowie Grupy „Odnowa Wsi Spychowo”. Waldemar Ostrowski zinwentaryzował obiekty. Wyznaczono szlak. Można na nim zobaczyć m.in. bunkier powstały według szkiców Adolfa Hitlera oraz sieć kochbunkrów (znanych również jako garnek Kocha), czyli małych jednoosobowych schronów. Z „kochów” ludzie zrobili sobie zbiorniki na śmieci. Podjeżdżali, nikt nie widział, a jak śmieci wrzuciło się do dołu, to i leśnicy tego od razu nie zauważali. – Ten cały wypchany był jakimiś azbestem i dachówkami. W dodatku leżały tam worki ze śmieciami. Wywieźliśmy z niego dwie przyczepy odpadów – wspomina Adam Gełdon. Szlak „Fortyfikacje wokół Spychowa” jest drugim na Warmii i Mazurach „skansenem bunkrów”, przygotowanym przez leśników. W Nadleśnictwie Orneta można zwiedzać poniemieckie fortyfikacje „Trójkąta Lidzbarskiego”. Tamtejsza ścieżka historyczna ma kształt pętli o długości 3 km i prowadzi wzdłuż linii kilkunastu schronów bojowych. – Satysfakcja jest. Włożyliśmy w utworzenie tego szlaku wiele pracy. Okazało się, że ludzie przyjeżdżają całymi rodzinami – mówi Maciej Ligocki.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół