• facebook
  • rss
  • Długoterminowa lokata

    ks. Piotr Sroga

    |

    Posłaniec Warmiński 34/2016

    dodane 18.08.2016 00:00

    – Muszę przyznać, że nie zamieniłabym się na wczasy, które musiałabym sama zorganizować. To największy dar tego czasu, że możemy spokojnie zająć się swoimi sprawami – mówi Sabina Bartyzel.

    tekst i zdjęcia ks. Piotr Sroga piotr.sroga@gosc.pl WWyższym Seminarium Duchownym „Hosianum” w Olsztynie w ciągu roku akademickiego mieszkają kandydaci do kapłaństwa. Pilnie strzeżona klauzura seminaryjna ogranicza dostęp osób z zewnątrz i stwarza klerykom warunki do spokojnego studiowania i oddania się modlitwie. Jednak w wakacje, gdy alumni opuszczają mury „Hosianum”, pojawiają się tam ludzie świeccy, którzy pragną przeżyć swoją przygodę z Bogiem. A przyjeżdżają tu całymi rodzinami, jak np. członkowie Domowego Kościoła.

    Tylko na rekolekcjach

    – Prowadzę oazę II stopnia w ramach Ruchu Światło–Życie, gałęzi rodzinnej Domowego Kościoła. Rekolekcje trwają 15 dni, a ich podstawą są  poszczególne tajemnice Różańca. Tematyka podejmowanych zagadnień jest oparta na Księdze Wyjścia i historii exodusu Izraela. Jest to jednak odniesione do Jezusa Chrystusa i Jego przejścia ze śmierci do życia – mówi ks. Zdzisław Kieliszek, prowadzący rekolekcje. Dzięki nim ich uczestnicy mogą odnaleźć nowe miejsce w Kościele, w parafii. Najważniejszym wydarzeniem dnia jest, oczywiście, Eucharystia, ale są także modlitwy brewiarzowe, celebracje słowa Bożego, Droga Krzyżowa, krąg biblijny, spotkania liturgiczne. Program jest bardzo bogaty i treściwy. – Wśród uczestników nie było nikogo z archidiecezji warmińskiej, bo ci wybrali inne tereny naszego kraju. Jedynie kadra prowadząca jest miejscowa. Do Olsztyna przyjechali członkowie grup Domowego Kościoła z całej Polski, którzy w swoich miejscowościach spotykają się każdego miesiąca. Tam odbywa się ich podstawowa formacja. Pobożność rodzin budowana jest w ciągu roku na tych spotkaniach i w oparciu o zobowiązania przez nich podejmowane. Chodzi o modlitwę osobistą, małżeńską i rodzinną, także o dialog małżeński – wyjaśnia ks. Zdzisław. Dialog jest formą rozmowy małżonków o trudnych sprawach w obecności Boga. Te wszystkie praktyki są uzupełnione przez wakacyjne rekolekcje, do udziału w których zachęca się wszystkich małżonków. Moderatorzy Domowego Kościoła twierdzą, że największy postęp duchowy dokonuje się właśnie na rekolekcjach. Jest to przeskok na kolejne poziomy formacyjne. Uczestnicy poświęcają wtedy czas na zgłębianie treści duchowych z dużą intensywnością, a nie „z doskoku”. Dodatkowym bonusem jest czas poświęcony tylko rodzinom. Od obiadu do wieczora małżonkowie mają czas dla siebie i swoich dzieci.

    Marsz nad jeziora

    Jedną z 15 rodzin uczestniczących w rekolekcjach są Sabina i Mariusz Bartyzelowie ze Szczyrku, którzy przyjechali do Olsztyna z najmłodszym synem, Maćkiem. Jak to się stało, że wybrali miejsce tak odległe od swojego domu? – Chciałem spędzić czas blisko jezior – wyjaśnia Mariusz. – Mąż miał wielką ochotęł tu przyjechać. Nie chcieliśmy przeżywać II stopnia u nas, w górach. W naszej diecezji są oczywiście, w tym czasie organizowane rekolekcje, choćby w Krynicy, ale to są nasze rejony, gdzie żyjemy na co dzień – mówi Sabina. Rodzina Bartyzelów jest w Domowym Kościele już 4 lata. Zostali zaproszeni przez małżeństwo z parafii na spotkanie organizacyjne. Powoli wiele osób zaczęło się wycofywać, ale oni zostali i kontynuują drogę formacji rodzinnej. Dla całej rodziny był to czas zgłębiania wiary. Mają trójkę dzieci. Oprócz Maćka są jeszcze 18-letni syn i 16-letnia córka. – Zaczęliśmy się częściej wspólnie modlić i razem chodzić do kościoła (wcześniej każdy miał swoją Mszę św.), choć nie jest to łatwe, bo nasze dzieci uczęszczają do szkół sportowych i często ich nie ma w domu – mówi Sabina. Rodzice nie mają dziś problemu, aby zgromadzić dzieci na wspólnej modlitwie. – Nawet jest taka sytuacja, że one same czekają na ten moment, kiedy przeciągają się nasze prace. Może wprost nie powiedzą, ale jakoś tak się kręcą przy nas – uśmiecha się Mariusz. Teraz w Olsztynie przeżywają swoje drugie rekolekcje. – Wszyscy doceniają warunki, które są w seminarium. Kiedy przyjeżdża cała rodzina, ważna jest na przykład oddzielna łazienka, żeby móc umyć małe dzieci. A tak jest w „Hosianum”. Poza tym wszystko jest na miejscu, no i jedzenie bardzo dobre – mówi ks. Kieliszek. Część uczestników rekolekcji przyjechała na Warmię, bo chciała skorzystać z tutejszych walorów wypoczynkowych. Atrakcją są pobliskie jeziora i lasy. Okazuje się, że większość osób jest na tych terenach po raz pierwszy w życiu. Istotne są także, oczywiście, motywy religijne. Przykładem jest sanktuarium maryjne w Gietrzwałdzie. – Byłem zaskoczony, że większość osób wie tak niewiele na temat objawień gietrzwałdzkich. Przecież jest to jedyne w Polsce miejsce, w którym Kościół oficjalnie uznał objawienia. Niektórzy byli zaskoczeni tym faktem – mówi ks. Zdzisław Kieliszek.

    Niełatwy dialog

    Ksiądz Kieliszek jest „rasowym” oazowiczem, bo w Ruchu Światło–Życie działa już od młodzieńczych lat – jeszcze z czasów przed wstąpieniem do seminarium. Jako kapłan prowadził wielokrotnie rekolekcje dla dzieci i młodzieży, ale po raz pierwszy zaangażował się w moderowanie ćwiczeń duchowych Domowego Kościoła. – Jest to dla mnie nowe doświadczenie, choć treści są zbliżone, bo wszystko odbywa się na tym samym, oazowym charyzmacie. Na te konkretne rekolekcje trafiłem poprzez Piotra i Dorotę Jasińskich, którzy mieszkają na trenie parafii w Dywitach, gdzie posługuję duszpastersko. To archidiecezjalna para moderatorów. Rok temu poprosili mnie o poprowadzenie tych spotkań, a ja się zgodziłem w duchu odpowiedzialności – uśmiecha się ks. Zdzisław. Warmiński kapłan prowadził także jeden z kręgów Domowego Kościoła. Jaką wartość, według niego, dla małżonków i rodzin niesie ta formacja? – Stosuję w tym przypadku porównanie do lokaty w banku na niski procent. Żeby zysk był widoczny, pieniądze muszą trochę poleżeć. Myślę, że z Domowym Kościołem jest podobnie. Jest to pewna inwestycja, która na początku wymaga samozaparcia, pracy, przezwyciężenia lenistwa i niechęci środowiska zewnętrznego. To wszystko owocuje, ale owoce widać dopiero po kilku latach. Podglebia się nie tylko relacja z Bogiem, ale także ta rodzinna. Widać również korzyści na płaszczyźnie wychowania dzieci – mówi ks. Zdzisław. Ważnym atutem tej formacji jest także możliwość skonfrontowania przeżywanych trudności i problemów z doświadczeniem starszych rodzin. – Natomiast jeśli ktoś chce szybkich efektów, to Domowym Kościołem się rozczaruje. Niektóre małżeństwa zauważają owoce nawet po 10 latach – mówi ks. Kieliszek. Małżonkowie ze Szczyrku potwierdzają słowa warmińskiego kapłana. – Dialog małżeński, jeśli się nam uda go przeprowadzić, jest zawsze owocny. Jesteśmy na początku drogi i widzimy, że nie jest ona łatwa – mówi Sabina. – Musieliśmy poprzestawiać nasz plan dnia. Do domowych zajęć doszły jeszcze te związane z Domowym Kościołem i życiem parafialnym – mówi Mariusz. Małżeństwo Bartyzelów prowadziło swój krąg przez dwa lata, a trzeba było pomóc także księdzu proboszczowi przy różnych pracach – choćby przy budowaniu grobu Pańskiego. Swoje zaangażowanie w Kościół Domowy rozumieją także jako wezwanie do odpowiedzialności za wspólnotę parafialną.

    Zaproszenie na kawę

    Dla Sabiny i Mariusza rekolekcje w Olsztynie są komfortowe ze względu na opiekę nad dziećmi. Wyznaczone osoby opiekują się Maćkiem podczas zajęć małżonków. Wtedy mogą się całkowicie poświęcić formacji religijnej, będąc jednocześnie spokojni o swojego syna. A i on jest zadowolony. – Bardzo mi się podoba sala gimnastyczna. Opiekują się nami ciocie, jest dużo zabawy. Ostatnio przygotowywaliśmy jasełka. Ja byłem pasterzem – mówi Maciek. Dlaczego jasełka w sierpniu? Zgodnie z programem rekolekcji uczestnicy rozważali tamtego dnia tajemnicę Bożego Narodzenia. W ten sposób podczas pobytu na Warmii wszyscy przeżyją cały rok liturgiczny. – Muszę przyznać, że nie zamieniłabym się na wczasy, które musiałabym sama zorganizować. To największy dar tego czasu, że możemy spokojnie zająć się swoimi sprawami – uważa Sabina. Jak zaowocował czas spędzony na skupieniu i modlitwie w życiu małżonków? – Dotarło do mnie w czasie tych rekolekcji to, co często potarzał ks. Zdzisław: „Kiedy idziecie na krąg biblijny, pamiętajcie, żeby odnieść to do swojego życia”. Wcześniej nie przywiązałem do tego wagi. Teraz nawet w Księdze Wyjścia znajduję wiele odniesień do mojej sytuacji – mówi Mariusz. Dla Sabiny spotkania w „Hosianum” są czasem odkrycia Starego Testamentu. – Od jakiegoś czasu czytam Stary Testament fragmentami i muszę przyznać, że nie jest łatwy. Ale tu odkrywam jego piękno – mówi. Rodzina Bartyzelów przy okazji rekolekcji, w wolnym czasie, zwiedziła okolice Olsztyna i wykąpała się w jeziorze. Przeżyli także wyjątkową sytuację, która ich zaskoczyła. – Byliśmy w niedzielę na spacerze i zagadnęli nas pewni państwo z osiedla, które jest położone przy seminarium. Po krótkiej rozmowie zaprosili nas na kawę. Gospodyni specjalnie przyspieszyła domowy obiad, żeby nas przyjąć. Rozmowa była bardzo dobra – wspomina Mariusz. Olsztyńska rodzina była przed laty zaangażowana w Ruchu Światło–Życie i chciała wiedzieć, jak to wszystko dziś działa. – Powiem szczerze, że nie wiem, czy odważyłabym się zaprosić obcych, nieznajomych ludzi do siebie na kawę. Byliśmy bardzo mile zaskoczeni – wyznaje Sabina.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół