• facebook
  • rss
  • Ale wszyscy szukają

    Łukasz Czechyra

    |

    Posłaniec Warmiński 37/2016

    dodane 08.09.2016 00:00

    Jasełka w wakacje? Wielki Post w sierpniu? Śpiewanie na dworcu w zamian za arbuza? Wszystko na chwałę Bożą!

    Do Katarzyny Kobusińskiej zadzwoniła pewnego dnia Gienia Teleszewska, odpowiedzialna za Odnowę w Duchu Świętym w archidiecezji warmińskiej. – Powiedziała, że załatwiła nam wyjazd na rekolekcje na Litwie. Młodzież jechała na wakacje do Kłajpedy i nie wiedziała, co ze sobą zrobić – opowiada pani Katarzyna. Tak zaczęły się rekolekcje ewangelizacyjne „Piękne stopy”.

    Jak są grzechy po polsku?

    – Nie wiedzieliśmy za bardzo, do kogo jedziemy. Byliśmy przygotowani na głoszenie kerygmatu – miłości Pana Boga, grzechu, wyzwolenia, Ducha Świętego, wspólnoty – tłumaczy ks. Radosław Czerwiński. – Wpadliśmy na pomysł, że możemy oprzeć kerygmat na najważniejszych świętach w Kościele, więc każdy dzień rekolekcji był innym okresem: mieliśmy Wielki Post, Zmartwychwstanie Pańskie, nawet Boże Narodzenie z jasełkami i św. Mikołajem. Do Kłajpedy z Warmii wybrało się 8 osób. – Trochę baliśmy się bariery językowej, litewski nie jest podobny do żadnego języka słowiańskiego, a tylko część z obecnych znała polski. Na szczęście od razu tłumaczyły siostry, które na co dzień pracują na Litwie. Mimo wszystkich różnic językowych i kulturowych udało się do młodych ludzi dotrzeć. Był nawet taki moment – po katechezie o grzechu – kiedy część z nich chciała się wyspowiadać i zaczęli pytać siostry, jak są grzechy po polsku, żeby się jakoś w konfesjonale dogadać. To była dla nas ważna informacja, że coś przeżywają, że chcą się zbliżyć do Boga – mówi ks. Radek. Podkreśla, że młodzież jest taka sama wszędzie. – Potrzebuje doświadczenia obecności Boga, Jego miłości. Przeżywa podobne problemy, bunt, czasem chce wystawiać Boga na próbę. Ale wszyscy szukają – tłumaczy duszpasterz.

    Dlaczego nie ewangelizować?

    – Każdy dzień był inny. Często robiliśmy im pobudki śpiewem, nawet o 5 rano, żeby zdążyć na Roraty. Katechezy, Msza św., w zależności od okresu, który właśnie przeżywaliśmy – Pasterka, Droga Krzyżowa. Była też praca w mniejszych grupach – dzięki temu mogliśmy lepiej poznać ich życie, problemy. Dla mnie to niesamowite, że przyjechali na rekolekcje całymi rodzinami – opowiada Justyna Rutkowska. Na spotkania zaczęła nawet przychodzić kobieta, która opiekowała się ośrodkiem. – Mówiła, że szukała Boga w różnych kościołach, ale patrząc na nas i tych, którzy przeżywali rekolekcje, zobaczyła Kościół na nowo. Widać w niej było pragnienie słuchania i rozmowy. Ona nie znała ani jednego słowa po polsku, my – ani jednego po litewsku – ale jej zupełnie nie przeszkadzało, że nie do końca ją rozumiemy – mówi Katarzyna Kobusińska. Małgorzata Błach podkreśla, że trzeba być gotowym na ewangelizację. – Jedziemy tam, gdzie nas zaproszą. Prowadzimy rekolekcje, mamy program dla młodzieży ze wspólnoty OdNowa Młodzi, działamy w parafiach przy kursach dla bierzmowanych – wymienia Gosia. Ewangelizatorzy mówią, że nigdy nie wiadomo, co ich spotka. – Wracając już z Kłajpedy, mieliśmy kilka godzin do autobusu. Pomyśleliśmy: „Dlaczego nie ewangelizować?”. Wyjęliśmy więc, co mieliśmy – instrumenty, peruki – i zaczęliśmy śpiewać. Trzeba przyznać, że docieraliśmy do ludzi, bo zarobiliśmy arbuza i kilkanaście euro; ludzie włączali się w śpiew, zabawę. W naszym działaniu nie tylko my ewangelizujemy, ale też sami jesteśmy ewangelizowani poprzez świadectwa ludzi, których spotykamy. Poznaliśmy bardzo wiele ciekawych osób, którzy są mocni wiarą, często mocniejsi od nas. Ich podzielenie się życiem, doświadczeniem przeżywania wiary umacnia również nas – podkreśla ks. Czerwiński.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół