• facebook
  • rss
  • Co wy tu robicie?

    Krzysztof Kozłowski

    |

    Posłaniec Warmiński 02/2017

    dodane 12.01.2017 00:00

    – Otwórzmy się na drugiego człowieka, naśladujmy Trzech Króli, którzy idą za światłem, by szukać tego, co najważniejsze, co jest prawdą – podkreśla abp Józef Górzyński.

    Śnieg lśni w słońcu, migocąc jak gwiazdy. Wprawdzie żadna z nich nie może być gwiazdą betlejemską, ale taka nie jest potrzebna – idzie się za królami, którzy prowadzą wszystkich do Jezusa. – Mróz jest, jakiego tej zimy nie było, ale idę. Bo jest radość w sercu, że Bóg nam się objawia, zstępuje na ziemię. A my niczym Trzej Królowie musimy przełamać się, wyjść ze swojego kraju, w niedogodności, aby odnaleźć Jezusa. Jak mógłbym zostać w domu? – uśmiecha się Marek.

    Opatulony szalikiem, z grubą czapką na głowie idzie do kościoła na Mszę św. Później w orszaku jednego z króli pod olsztyński ratusz, gdzie na mędrców i tłumy czeka św. Jakub. W tym roku stoi obok niego św. Brat Albert. – Nie mogło mnie tu zabraknąć – mówi. „Pokój i dobro! Bądź dobry jak chleb!” – nawołuje. Otaczają go dzieci w czerwonych koszulkach Caritas. Z oddali słychać już śpiew i radosne okrzyki. Zza kamienic wyłaniają się chorągwie, za nimi świta. Pośród niej na koniu jedzie pierwszy król. To znak, że wkrótce dołączą do niego kolejni dwaj.

    Ojciec woła

    Wokół ratusza jest już tłum. – Co wy tu robicie, w ten tak mroźny dzień? – podpytuje św. Jakub. – A, wiem! Ciekawość was tu przygnała! Przyszliście zobaczyć, jak tajemniczy wędrowcy zmierzają do Króla, naszego Pana. Są tu ze swoimi orszakami, niosą dary. Witamy was, czcigodni monarchowie, przedstawcie się nam, skąd przybywacie – mówi patron Olsztyna. A królowie opowiadają. Melchior mówi o znakach, że urodził się ktoś najpotężniejszy. Jego orszak pokrzykuje: „Miłość!”. Słychać kolejne okrzyki: „Niech radość nie minie w naszej rodzinie!”. Baltazar pokazuje kadzidło. Kacper skrzynkę złota. – Niech wszyscy idą ze mną przywitać Dziecię! – nawołuje. I trzy połączone orszaki ruszają ulicami Olsztyna. Ogromne chorągwie powiewają na wietrze, słychać śpiew. Królowie docierają do pałacu Heroda. Na stopniach stoją już zastępy aniołów, są i watahy diabłów, które kuszą przybyłych, odciągają od dobra, zachęcają do czynienia zła. Rozpętała się bitwa dobra ze złem, pokus i dobrych uczynków. Monarchowie po gościnie u Heroda prowadzą tłumy pod uczynkową bramę do raju. Tu gospodarzami są siostry albertynki. Wśród nich potrzebujący, głodni i cierpiący. Pomagają im. – Spójrzmy na to, co tu się dokonuje – mówi Brat Albert, w którego wcielił się Sebastian Polakowski. – Głodnych nakarmić, spragnionych napoić, samotnych do domu przyjąć, a nagich przyodziać, bo trzeba człowiekowi przywrócić jego godność, wyjść do niego trzeba z błogosławioną nadzieją, by odbudować w nim szlachetne serce, do Boga dążące. Ojciec woła do nas wyraźnie: „Bądź dobry jak chleb!” – mówi Brat Albert.

    Idą za prawdą

    Orszak wyrusza w drogę do stajenki, gdzie na wszystkich czeka już Święta Rodzina, w którą wcielili się Emilia i Dominik Drabikowie. – Jak to się stało, że zostaliśmy Józefem i Maryją? Dostaliśmy telefon z nieba – śmieje się Emilia. – Propozycja nie do odrzucenia. Postanowiliśmy zaświadczyć, że Pan Jezus rodzi się co dzień w każdym z nas – mówi. – Telefon był przyziemny, ale cel szczytny – dodaje Dominik. Do stajenki zbliżają się królowie. Oddają pokłon Jezusowi, dają w darze kadzidło, złoto i mirrę. Wraz z nimi pokłon oddają dwie dziewczynki – Justyna Szafryńska i Barbara Samulowska. To im 140 lat temu w Gietrzwałdzie objawiła się Matka Boża. – 140 lat w dłoniach wiernie trzymamy różaniec. Modlitwa ta dawała nam siłę, umacniała, chroniła i przed złem obroniła. Dziś przychodzimy, by podziękować za życia dar – mówi Barbara. – Cieszę się, że mogłem być razem ze wszystkimi i przeżywać te podniosłe wydarzenia, które przez inscenizację mogliśmy zgłębiać. Myślę, że każdy z nas dostrzegł jakąś prawdę, która jest ważna, usłyszał myśl, która może stanowić program na rozpoczęty rok. Tak wiele było zdań przypominających nasze zobowiązania, zapraszających do otwarcia się na drugiego człowieka, do naśladowania trzech króli, którzy idą za światłem po to, żeby szukać tego, co najważniejsze, co jest prawdą – podkreśla abp Józef Górzyński. Po oddaniu pokłonu orszak przeniósł się pod scenę. Wszyscy zatańczyli poloneza, później wspólnie kolędowali. Następnie rozstrzygnięto konkurs na najpiękniej przebraną rodzinę orszakową. – Jesteśmy na orszaku po raz czwarty. Przychodzimy, bo jest tu wspaniała atmosfera. Staram się pokazywać dzieciom, jak może wyglądać wspólne kolędowanie. Trochę trzeba walczyć z mrozem, ale jesteśmy dobrze ubrani, mamy termos z herbatą. Żałujemy, że nie jesteśmy tu wszyscy, ale najmłodsze, 2-letnie dziecko jest chore. Nie mogliśmy być całą, 5-osobową rodziną – mówi Arkadiusz.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół