• facebook
  • rss
  • Jezus tam jest

    Łukasz Czechyra

    |

    Posłaniec Warmiński 11/2017

    dodane 16.03.2017 00:00

    – Ojcowie zawsze podkreślają, że założycielką jest Maryja Niepokalana. To Jej dzieło – mówi Wioletta Bulejak.

    Przymierze Miłosierdzia założyli w 2000 roku dwaj włoscy księża – ks. Enrique Porcu i ks. Antonello Cadeddu oraz misjonarka świecka Maria Paula. – Razem z Agnieszką byłyśmy w 2008 r. w Warszawie na rekolekcjach, które prowadzili ojcowie Enrique i Antonello, i tam pierwszy raz usłyszałyśmy o Przymierzu Miłosierdzia – mówi Wioletta Bulejak. – Wpadłyśmy jak śliwka w kompot – żartuje Agnieszka Gruszewska.

    Tłumaczą, że trafił do nich niezwykły charyzmat wspólnoty, w który wpisują się, oprócz ewangelizacji, również uczynki miłosierdzia, przede wszystkim względem najuboższych. – Cały czas nosiłyśmy w sobie marzenie o tej wspólnocie, że kiedyś powstanie także w Olsztynie. Ale sporo czasu musiało minąć... W końcu przyszłam z tym do ks. proboszcza. On był bardzo otwarty i ogromnie się ucieszył – opowiada Wioletta.

    Zaczęło się we wrześniu 2015 r. od grupy, która powstała przy parafii Matki Bożej Fatimskiej. Zaczęli również przyjeżdżać świeccy misjonarze z Przymierza Miłosierdzia (wspólnota ma swój dom w Szczecinie), którzy prowadzili stałą formację. Po roku spotkań zapadła decyzja o zawiązaniu wspólnoty.

    Ale jego już nie było

    – We wrześniu ubiegłego roku podjęliśmy 40-dniowy post. Mieliśmy rozeznać, czy wspólnota ma tutaj powstać, czy to jest nasza droga życia, czy właśnie ją wybrał dla nas Jezus – tłumaczy W. Bulejak. Agnieszka Gruszewska dodaje, że był to również czas formacji. – Podejmowaliśmy uczynki miłosierdzia, każdego dnia rozważaliśmy słowo Boże, czytaliśmy książkę ojców założycieli, obserwowaliśmy, co się dzieje w naszym życiu, jak odnajdujemy charyzmat wspólnoty i jak przez to wszystko działa w nas Bóg – opowiada.

    W czasie tego postu działy się różne rzeczy. – Niektóre doświadczenia były bardzo trudne. Czułam się, jakbym dostawała po głowie, odwracała się w drugą stronę, na zasadzie podszeptów: „Po co ci to? Zajmij się lepiej sobą, przecież nie dasz rady” – wspomina Lena Choromańska. – Ja miałam taki przypadek, że na placu Defilad w Warszawie na przystanku podszedł do mnie bezdomny i poprosił o pieniądze. Nie dałam mu ich, ale poszłam z nim kupić jedzenie. Następnego dnia w tym samym miejscu był jak zawsze tłum, a do mnie podszedł inny bezdomny. Zapytał, czy mogę kupić mu coś do jedzenia. Pisałam coś akurat na telefonie i rzuciłam: „Za chwilę”. Po 3 sekundach podniosłam głowę, ale jego już nie było. Obleciałam cały przystanek, ale nigdzie go nie znalazłam. Dotarło do mnie, że zajęłam się w pierwszej kolejności czymś mało ważnym, jakby pomijając w tym wszystkim drugiego człowieka – mówi Agnieszka.

    Po zakończeniu postu do Olsztyna ponownie przyjechali misjonarze; po świadectwach, rozmowach i modlitwie zapadła decyzja o powołaniu wspólnoty – została ona oficjalnie zatwierdzona 5 listopada ubiegłego roku. Jej członkowie spotykają się w dwóch grupach – starsi w każdy poniedziałek o 18.30, młodzi w niedziele o 12.15. Każda z nich liczy około 15 osób.

    Posłani do ubogich

    Pasterzem towarzyszącym wspólnocie jest ks. prał. Marian Matuszek, proboszcz parafii MB Fatimskiej w Olsztynie. – Przymierze Miłosierdzia służy ubogim na duchu i ciele. Dwa razy odwiedzaliśmy już bezdomnych z naszego miasta. Zawozimy im ciepłe ubrania, posiłek i dobre słowo. Mówimy, że Bóg ich kocha, razem się modlimy. Dla nich to bardzo ważne, że ktoś nie boi się z nimi spotkać – opowiada ks. Marian.

    Jego zdaniem we wspólnocie takie inicjatywy jest łatwiej podejmować. – Kiedy ogłaszamy w kościele, że jedziemy do bezdomnych, to w zasadzie każdemu łatwo jest dorzucić jakiś pieniądz, ale już znaleźć czas, pojechać, porozmawiać z nimi... takie sprawy udają się dzięki wspólnocie – zaznacza ks. Matuszek.

    – Dla nas te spotkania z bezdomnymi to też wielkie przeżycie. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, ilu z nich jest blisko nas, również dzieci. Koczują w strasznych warunkach. Zobaczyliśmy rzeczy, które bardzo mocno skłaniają do przemyśleń. Ale jednocześnie kiedy jesteśmy z nimi, czuć, że podczas tych spotkań Jezus tam jest, że On jest z nami – opowiada Agnieszka.

    Przymierze Miłosierdzia pomaga nie tylko bezdomnym – członkowie wspólnoty odwiedzali również dzieci z domu dziecka, chcą też iść do więźniów. – Dwa razy w miesiącu będziemy chodzić do aresztu przy ul. Opolskiej. Będziemy rozmawiać z osadzonymi, będzie krótka katecheza ewangelizacyjna, modlitwa, będziemy również posługiwać podczas Mszy św. – wylicza Agnieszka.

    Wspólnota wysyła ją w lipcu na miesiąc do Brazylii, gdzie powstało Przymierze Miłosierdzia. – Chcemy, żeby poznała jeszcze bardziej wspólnotę, jej działania, charyzmat, przekazała nam to wszystko, byśmy jeszcze lepiej mogli służyć – podkreśla ks. Matuszek.

    Nie ma przypadków

    Uczynki miłosierdzia to niejedyne zadania wspólnoty. Niezwykle ważnym dziełem jest ewangelizacja. „Ewangelizować, aby przemieniać” – głosi hasło wspólnoty. – Naszym pragnieniem było zanieść miłosierdzie do ludzi, którzy go najbardziej potrzebowali. Myśleliśmy o ubogich, ale wspólnota dostrzegła, że jest wielu ludzi bogatych, którzy nie mają w sercu Boga. A to właśnie jest największa nędza – opowiada o Przymierzu Miłosierdzia Luiz, świecki misjonarz.

    – Ten charyzmat porwał mnie od początku, bardzo mocno zakorzenił się w moim sercu. Cały czas mieliśmy takie znaki, że potrzeba ewangelizacji. Takiej, która będzie przemieniała serca. Przygotowywaliśmy się do zawiązania wspólnoty przez cały Rok Miłosierdzia, wszystko zbudowane jest tu nie na emocjach, ale na bardzo solidnym fundamencie, razem z Bogiem – opowiada Wioletta.

    Jak mówi, wielkim wzorem jest św. siostra Faustyna. – Jan Paweł II mówił o niej, że jej życie było wielkim hymnem ku czci Bożego Miłosierdzia. Na jej przykładzie Jezus uczy nas dwóch podstawowych rzeczy: zaufania Bożej miłości i czynienia uczynków miłosiernych. To jest podstawa – tłumaczy Wioletta.

    Jej słowa potwierdza Lena Choromańska, która do wspólnoty trafiła, jak mówi, przypadkiem. – Siedziałam przed plebanią i czekałam na księdza proboszcza. Wtedy podeszła do mnie Wioletta i zapytała, czy ja też idę na spotkanie. Okazało się, że to było pierwsze spotkanie naszej wspólnoty. Na początku było nas mało, czasem przychodziły tylko dwie osoby, ale powiedzieliśmy sobie, że nawet dla tych dwóch osób warto przychodzić, bo jesli zrezygnujemy, to może się wszystko rozsypać – opowiada Lena.

    Wspólnota przy każdej możliwej okazji ewangelizuje innych. Za każdym razem, kiedy przyjeżdżają misjonarze świeccy, by formować wspólnotę, odbywa się również Wieczór Miłosierdzia w parafii. – Za pierwszym razem przyszła garstka osób, ostatnio już był pełny kościół. Widać, że jest to ludziom potrzebne – zaznacza W. Bulejak.


    Przyjdź na warsztaty!

    Na początku kwietnia odbędą się dwie tury warsztatów – Talitha Kum w Gietrzwałdzie, dla osób w wieku od 15 do 30 lat, oraz Ruah przy parafii MB Fatimskiej w Olsztynie dla osób po 30. roku życia. – Każdy, kto trafi na te warsztaty, nie pozostanie już taki sam. To, co było do tej pory, kończy się i zaczyna się coś zupełnie nowego, piękniejszego. Warto zaryzykować ten dzień czy dwa, by spotkać Jezusa i spojrzeć na nowo na swoje życie – zachęca Agnieszka.Zapisywać można się pod nr. tel.: 515 045 625.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół