• facebook
  • rss
  • Dwie drogi

    Krzysztof Kozłowski

    |

    Posłaniec Warmiński 24/2017

    dodane 15.06.2017 00:00

    Jedna nazywa się depresja, druga jest z drogowskazem z napisem: „wiara, nadzieja, miłość”.

    To był maj. Słoneczny poranek w gietrzwałdzkim sanktuarium. Grzegorz wszedł do pustego kościoła. Odgłosy jego kroków wracały echem. Obraz Matki Bożej, jej matczyne, przepełnione miłością spojrzenie. – To było niezwykłe spotkanie. Przeszło przeze mnie niczym płomień. Padłem przed ołtarzem na kolana. Ona patrzyła. Kto spojrzał Matce Bożej prosto w oczy, wie, że nie można tego spojrzenia opisać. Jest tak przepiękne. Dusza łaknie go. Dusza opisuje w sercu, słowa i usta nie potrafią. Wówczas mocno poczułem Jej opiekę nad sobą – wspomina Grzegorz Kasjaniuk, autor książki „Gietrzwałd. 160 objawień Matki Bożej dla Polski i Polaków – na trudne czasy”.

    Przyszedł ją prosić na kolanach o uzdrowienie. Miał problemy z kręgosłupem. – Nie mogłem klęczeć, a klęczałem na posadzce. Cały Różaniec odmówiony, bez żadnych boleści, w dziwnym stanie uniesienia. I łzy… Byłem zadziwiony. Wiadomo, mężczyźni nie lubią pokazywać swoich łez. Ale skoro mężczyzna zapłakał przed Matką Bożą, przed Panem Jezusem, to te łzy były dziecięce. To było zadziwiające, bo moja wcześniejsza praca nie pozwalała mi na to. Jako człowiek byłem najważniejszy, stawiałem siebie na piedestale. A tu okazałem swoją bezradność, że sam już nic nie mogę, że chcę to oddać. Weź to Matko Boża, Jezu zajmij się moim życiem. I to było niesamowite odkrycie, choć tak proste. Ów dzień majowy zmienił moje życie – wspomina. Później jeszcze poszedł na błonia, by przemierzyć Drogę Krzyżową. Stanął przy Kaplicy Jerozolimskiej, na wzniesieniu, spojrzał w dół na sanktuarium. Piękne niebo. – Poczułem się, jak w przedsionku Nieba – dodaje.

    Nie troszcz się

    Brak czasu, troski noszone samotnie, poczucie tego, że sam mogę wiele. I tęsknota za czymś. Historia życia, która doprowadza wielu do Matki Bożej, przez Nią do Jezusa. – Na początku dotknęły mnie kłopoty zawodowe. Stanąłem przed ścianą. Wydawało mi się, że sam mogę sobie poradzić. Nie udało się. Do tego doszły kłopoty związane z kręgosłupem. Kiedy wyszedłem od lekarza ze skierowaniem na operację, kiedy Pan Bóg napisał mi na kartce „idziesz na operację”, dopiero to skłoniło mnie do tego, by spojrzeć w stronę Matki Bożej. Człowiek wówczas staje przed wyborem dwóch dróg. Jedna nazywa się depresja, druga jest z drogowskazem z napisem: „wiara, nadzieja, miłość”. To, że wybrałem tę drugą, to łaska Boża. Dlaczego człowiek nie potrafi zawierzyć się Bogu, a do tego zmuszają go sytuacje kryzysowe? To działanie złego, który odciąga nas od Boga – mówi. Doświadczył uzdrowienia. Jak przyznaje, ono stało się krokiem ku uzdrowieniu duchowemu. Przestał wstydzić się Jezusa. Przestał wstydzić się Maryi. – Maryja to nie ludowa pobożność. To nie figurka znana z kapliczek. Różaniec uzdrawia każde pokolenie – dodaje. – Od tego dnia rozpoczęła się moja niesamowita przygoda, bo Pan Bóg napisał dla mnie plan, odsłania go, mówi, żebym nie troszczył się o jutro, bo i tak będzie ono zaskoczeniem. Jeśli idziesz zgodnie z wolą Bożą, to owo zaskoczenie będzie dla ciebie radosne, nawet jeśli będzie ono krzyżem – mówi. Tak odkrywał bogactwo Kościoła, że sakramenty to cuda.

    Nie dziwi

    Przyszedł w końcu dzień, kiedy Matka Boża powiedziała: „Grzegorzu, ty napisz o Mnie”. – Napisanie książki o Matce Bożej nie było proste – śmieje się Grzegorz. Pisał i nie zabiegał o wydawcę. Matka Boża znalazła go. – Odkryłem, że Matka Boża, jak obiecała, ciągle w Gietrzwałdzie jest, poprzez wodę w źródełku, płótno, wizerunek, obecność Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Miejsce wyciszone. A ludzie opowiadają o swoich pielgrzymkach do sanktuariów w Europie. Dlaczego nie przyjeżdżają tu? – mówi. Zaczął szukać informacji o Gietrzwałdzie z czasów objawień. Książka powstawała przez kilka lat. Każdy rok to nowe doświadczenie. – To opowieść o Polsce, o Polakach, o każdym Kowalskim, który może doświadczyć opieki Matki Bożej, Szafarki Łask. Przy okazji to historia Gietrzwałdu, opis faktów, których nawet nie znają obecni mieszkańcy wsi. Odkrywanie takich miejsc, jak choćby cmentarz gietrzwałdzki. Są i historie ludzi, którzy przyjechali do sanktuarium. Z zachowanych świadectw ludzi wyłonił się obraz Gietrzwałdu tamtych czasów, obraz żywy, dynamiczny, kolorowy, pokazujący Polskę pod zaborami. Książka kończy się świadectwem pani Alicji z Chojnic. I to jest świadectwo dla nas wszystkich – tłumaczy Grzegorz. Matka Boża nie pojawiła się w Gietrzwałdzie wyłącznie dla ówczesnego pokolenia. To objawienie z wezwaniem do modlitwy, pokoty i nawrócenia, ciągle jest aktualne. – Nie dziwi, że ludzie nieustannie odkrywają to miejsce. Słowa Maryi są żywe dla nas. O tym trzeba mówić, że jest miejsce, gdzie można doświadczać łask.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół