• facebook
  • rss
  • Dwa uśmiechy

    ks. Piotr Sroga

    |

    Posłaniec Warmiński 33/2017

    dodane 17.08.2017 00:00

    Aby wyrównać szanse edukacyjne uczniów z uboższych rodzin, nie potrzeba wcale wiele – wystarczy kupić zeszyt lub kredki...

    Wielkimi krokami zbliża się nowy rok szkolny. Rodzice już rozglądają się za zeszytami i podręcznikami dla swoich pociech. Są jednak takie rodziny, dla których wypełnienie tornistra to wyzwanie. Choć program 500 Plus polepszył egzystencję znacznej części polskich rodzin, to jednak wciąż są takie, którym pomoc jest potrzebna. Dlatego Caritas Archidiecezji Warmińskiej organizuje tradycyjnie latem akcję „Tornister pełen uśmiechów”.

    Dzieci dzieciom

    Inicjatywa ta od 2009 r. mobilizuje ludzi dobrej woli w całej Polsce do pomocy najmłodszym. W tym roku organizatorzy chcą skompletować wyprawki dla 50 tys. polskich uczniów. Archidiecezja warmińska rozpoczęła już zbiórki, z których dochód wesprze rodziny wielodzietne i samotne matki. – Ideą naszej akcji jest pomoc dzieciom z rodzin najbardziej potrzebujących. Jest to po prostu wyrównanie ich szans edukacyjnych, aby nie czuły się gorsze od rówieśników. W poprzednich latach prowadziliśmy zbiórki w sklepach, a właściwie robili to członkowie Szkolnych Kół Caritas. Można powiedzieć, że dzieci pomagały dzieciom – mówi Aleksandra Ptak z Caritas w Olsztynie. Znaleźli się również indywidualni darczyńcy, którzy zgłaszali się do siedziby Caritas przy ul. Grunwaldzkiej. Część pomagających wpłacała na konto potrzebne kwoty. – Za te pieniądze kupiliśmy niezbędne artykuły papiernicze i przybory szkole. Dzięki temu, że przedmioty wchodzące w skład wyprawki szkolnej nie są drogie, możemy kupić wiele produktów. Nawet niewielka wpłata przekłada się na bardzo konkretne działanie – mówi Aleksandra Ptak. Pracownicy Caritas docierają do potrzebujących przede wszystkim poprzez księży proboszczów. Oni znają doskonale sytuację materialną rodzin w swojej parafii. – Dostajemy również sygnały od Parafialnych Zespołów Caritas, komu należałoby pomóc. Mamy również rodziny, które zgłaszają się bezpośrednio do centrali w Olsztynie. Już rozdzwoniły się telefony i ludzie pytają się o tegoroczną wyprawkę – mówi pani Aleksandra.

    Bieda w spadku

    Województwo warmińsko-mazurskie szczególnie jest dotknięte zjawiskiem ubóstwa. Choć w całym kraju bezrobocie spadło poniżej 8 proc., to na Warmii i Mazurach wynosi ono wciąż kilkanaście procent. Naukowcy opisali tę sytuację i analizowali jej przyczyny: brak ośrodków przemysłowych, słaba sieć komunikacyjna, zagęszczenie w dawnych czasach PGR-ów na tych terenach, itp. Wysokie bezrobocie przekłada się na większy procent ubóstwa. Za tymi cyferkami kryją się jednak historie konkretnych ludzi. – Korzystam z pomocy Caritas, bo nie mam wyjścia. Od dwóch lat dają mojej córce zeszyty, kredki, flamastry. Jestem samotną matką, a na krewnych nie mam co liczyć – sami nie mają. Pewnie, że chciałabym mieć pieniądze na wszystko, ale czuję się trochę jak w klatce. Musiałabym stąd wyjechać i poszukać pracy. Na razie skupiam się na wychowaniu dziecka – mówi pani Katarzyna. Mieszka w jednej z gmin sąsiadujących z obwodem kaliningradzkim. Mówi, że w okolicy biedę dostaje się jako „spadek” po rodzicach. Co ciekawe, także część młodych ludzi korzysta już z pomocy socjalnej, tak jak ich rodzice, i nie widzi szans na wyjście z tej sytuacji. Gdzie tkwi problem? W warunkach zewnętrznych czy w samych ludziach? Pewnie odpowiedź jest złożona. Ci jednak, którzy chcieli coś zmienić, najczęściej wyjechali do większych miast albo za granicę. – Te przybory dla mojej córki to nadzieja na to, że jeśli się będzie dobrze uczyła, to znajdzie lepszą przyszłość. Dlatego bardzo dziękuję dobrym ludziom – mówi pani Katarzyna.

    Rozdzwoniły się telefony

    Pomocy potrzebują nie tylko dzieci z mniejszych miejscowości, ale również z dużych miast. Przykładem jest działalność Parafialnego Oddziału Caritas w parafii pw. bł. Franciszki Siedliskiej w Olsztynie. – Jak tylko rozpoczęła się akcja „Tornister pełen uśmiechów”, włączyliśmy się w nią i do dziś ją przeprowadzamy. Ludzie przynoszą szkolne artykuły na plebanię, a później panie z naszej Caritas powiadamiają rodziny potrzebujące, że można odebrać dary. Rodzice z dziećmi sami wybierają sobie potrzebne przybory. Organizatorki akcji mówiły, że już rozdzwoniły się telefony z pytaniem o akcję – mówi ks. kan. Romuald Zapadka, proboszcz. Zapotrzebowanie jest więc również w miastach. Ksiądz Romuald zwraca uwagę, że w mieście jest dużo rodzin niepełnych, gdzie najczęściej matki borykają się z trudami wychowania i utrzymania swoich dzieci. – Nie każda matka jest na tyle zaradna, żeby sobie poradzić. 500 Plus nie rozwiąże wszystkich problemów egzystencjalnych. Dlatego ta akcja jest dla wielu znacząca. Zresztą wiedziałem dzieci, które wychodziły z plebanii promienne, uśmiechnięte, że wybrały swój ulubiony piórniczek lub inne przybory – mówi ks. Zapadka. Ksiądz proboszcz może liczyć na zaangażowanie parafian, bo od lat nie brakuje darów dla dzieci. Jest pewna grupa ludzi, którzy co roku ofiarowują na ten cel cegiełkę. – Wśród darczyńców są osoby, które mają swoje rodziny, ale również osoby samotne. Widać w nich jakąś wrażliwość na los najmłodszych. Tytuł akcji „Tornister pełen uśmiechów” sprawdza się w rzeczywistości, bo uśmiechnięte są i dzieci, i ofiarodawcy – podsumowuje ks. Romuald.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół