• facebook
  • rss
  • Od św. Józefa

    Krzysztof Kozłowski

    |

    Posłaniec Warmiński 38/2017

    dodane 21.09.2017 00:00

    – Pomyślałem, że jeżeli tylko Święta Rodzina będzie chciała, to my to zrobimy – wspomina pan Andrzej.

    Pierwszy poranny dzwonek w szkole nie wyznacza początku lekcji. Wszyscy uczniowie gromadzą się na korytarzu, stoją klasami, wraz z wychowawcami. Ubrani są jednakowo. Jasnoniebieskie koszulki, granatowe swetry z naszytą tarczą, która przedstawia Świętą Rodzinę. Rozpoczynają dzień od modlitwy i błogosławieństwa kapłana. Często na modlitwę zostają rodzice, którzy zaczynają pracę trochę później. – I właśnie o to mi chodziło, takiej szkoły szukaliśmy. Takiej, która będzie kontynuacją wychowania, jakie mamy w rodzinie, by dziecko widziało, że jego rówieśnicy modlą się, mają wspólne wartości. Bo cóż ważniejszego dla nas, chrześcijańskich rodziców, ponad zbawienie dzieci? Nic – mówi pan Bogdan. Jego dwaj synowie uczą się w obchodzącej 20-lecie Katolickiej Szkole Podstawowej im. Świętej Rodziny w Olsztynie, trzeci – w katolickim przedszkolu.

    Nie mogłem spać

    20 lat minęło szybko. Ale to, co się w ciągu tych lat wydarzyło, można spokojnie nazwać Bożym dziełem, po ludzku – cudem. Choć powołanie do istnienia placówki katolickiej napotykało liczne problemy. Wiosna 1997 roku. Spotkania dotyczące założenia szkoły katolickiej. Zaangażowanie bp. Jacka Jezierskiego, Alicji Bukowskiej, Józefy Piskorskiej, Stanisława Sienkiewicza, ks. Andrzeja Pluty... Od euforii: „Będzie szkoła!”, po smutek: „Jednak nie będzie”. – To był czas, kiedy nasza córka miała pójść do pierwszej klasy szkoły podstawowej. Jako katolicy pragnęliśmy, aby była to szkoła, która również będzie wzmacniała w procesie wychowania wartości chrześcijańskie. Dlatego postanowiliśmy uczestniczyć w tych spotkaniach – mówi Andrzej Olszewski. W końcu pojawiła się propozycja ze strony ks. Andrzeja Pluty, że przy parafii Chrystusa Odkupiciela Człowieka powoła szkołę. Zadzwonił do kurii i umówił spotkanie z abp. Edmundem Piszczem. – Wcześniej zajechaliśmy z żoną do Spręcowa, do sióstr karmelitanek, z prośbą, aby modliły się za mającą powstać szkołę katolicką – mówi pan Andrzej. Jednak na dzień przed spotkaniem z arcybiskupem ks. Andrzej spotkał się jeszcze z Olszewskimi. Powiedział, że rozmawiał z ludźmi, zdobył więcej informacji, i nie powoła sam takiej szkoły, bo mnóstwo czasu zabierają mu już i budowa kościoła, i duszpasterstwo. Po prostu nie był w stanie tego pogodzić. Mimo tego spotkanie z metropolitą miało się odbyć. – Tej nocy nie mogłem spać. Prowadziłem rozmowy ze św. Józefem. I pomyślałem, że jeżeli tylko Święta Rodzina będzie chciała, to my to zrobimy. Więc mówię św. Józefowi: „Powołamy stowarzyszenie, ale nie nasze, a Świętej Rodziny. My oddamy swój czas i swoje ręce na Waszą służbę” – wspomina pan Andrzej. Spotkanie u arcybiskupa Edmunda. Pani Alicja jako pierwsza zabrała głos, prosząc, by zdjąć z niej misję powołania szkoły. Pani Józefa ubolewała, że choć taka szkoła jest potrzebna, głową muru się nie przebije. Ksiądz Andrzej przeprosił za całe zamieszanie, ale wówczas zakończenie budowy kościoła było priorytetem. „A ci państwo?” – zapytał abp Piszcz. – Powiedziałem, że mam pomysł, który podsunął mi św. Józef, że my powołamy stowarzyszenie, które będzie własnością Świętej Rodziny, a ono z kolei powoła szkołę katolicką – wspomina. Arcybiskup wysłuchał tych słów, zapytał o zdanie uczestników, ks. Pluta zgodził się na użyczenie pomieszczeń dla nowej szkoły. Wówczas abp. Edmund powiedział: „W takim razie – błogosławię temu dziełu. Zaczynajcie!”. Był to kwiecień 1997 roku.

    Pierwsza dziewiątka

    Czasu do rozpoczęcia nowego roku szkolnego było niewiele, bo zaledwie cztery miesiące. Ale jeśli Święta Rodzina sobie tego życzy, jeśli siostry karmelitanki modlą się w intencji powołania szkoły, to mogło to oznaczać tylko jedno – problemy piętrzące się, choć niebłahe, nie mogły w niczym przeszkodzić. 1 września 1997 roku. Rozpoczęcie roku szkolnego. Msza św. w kaplicy, w której udział bierze 9 dzieci, pierwszych uczniów. Anna Kobarynka-Łysek, dyrektor szkoły, w dresie przyczepiała do ściany styropian, żeby zrobić pierwszą gazetkę szkolną. Wkręcała żarówki. Wcześniej malowano salę. – Była ona podzielona na pół. W jednej części odbywały się lekcje, a w drugiej był pokój nauczycielski. W nim biurko, stolik, lampka i wersalka. Skromnie, ale to wystarczyło. Byliśmy od wszystkiego, od uczenia, sprzątania, parzenia herbaty – wspomina. Szkoła szybko się rozrastała. Dziś w placówce działają przedszkole, gimnazjum i liceum, w których uczy się prawie 600 uczniów. – Chcieliśmy dzieciom stworzyć szczęśliwą szkołę. Myślę, że nam się to udało – mówi pan Andrzej.

    Mówić można wiele

    Dziesiątki absolwentów, co roku nowi uczniowie. – Bardzo często rodzice wybierają nas, bo pielęgnujemy tu wartości chrześcijańskie, dzieci uczą się miłości do Polski... Szkoła ciągle jest kameralna, ciepła, choć oczywiście nie jest pozbawiona problemów wychowawczych. Ale jedno jest ważne dla nas, rodziców – że są one rozwiązywane w duchu chrześcijańskim. Opieką duszpasterską objęte są dzieci, rodzice, a nawet całe rodziny. Wyniki w nauce są ważne, a gwarantują je świetni pedagodzy. Jednak szkoła nie poprzestaje na tym. Bardzo wspiera każdego ucznia, zarówno tego, który ma jakieś problemy, jak i tego, który wykazuje jakieś talenty. Rozwinięty jest wolontariat, dzieci uczone są empatii, ale i wdzięczności, bez której człowiek nie potrafi się z niczego cieszyć, nie jest szczęśliwy. Mówić można wiele – wymienia Joanna Korzeniewska z rady rodziców. – Problemy są wszędzie takie same. Dobrze, że one są w szkole katolickiej, bo można je rozwiązać z panem Bogiem. A że to jest dzieło Boże i dobre, świadczy fakt, że co roku stowarzyszenie ma problem, skąd wziąć kolejne sale lekcyjne dla zwiększającej się liczby uczniów – dodaje Paweł Bodzon, dyrektor Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej „Nadzieja”, powołanej przez Stowarzyszenie Świętej Rodziny.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół