• facebook
  • rss
  • Warmiak niezłomny

    Krzysztof Kozłowski

    |

    Posłaniec Warmiński 40/2017

    dodane 05.10.2017 00:00

    We wrześniu 1953 r. prymasa bronili jedynie Niemiec i pies...

    Choć poświęcił życie Warmii i z odwagą bronił prawdy, został na wiele lat nieco zapomniany. Kochał Gietrzwałd, często tam przyjeżdżał, zachodził do świątyni, modlił się, przyklękał przy kaplicy objawień, odmawiał Różaniec. Po śmierci spoczął w tej warmińskiej wsi.

    „Niech dobry Bóg nagrodzi jego prawy charakter kapłana oddanego służbie Kościoła i jego praw do polskiej Warmii. Cierpienia i udręki, które przeżył w walce o sprawiedliwość i wolność Kościoła, niech pozostaną w pamięci ludu i całej Polski” – napisał wówczas prymas Polski kard. Stefan Wyszyński.

    A biskup warmiński Józef Drzazga, który przewodniczył liturgii pogrzebowej, dodał: „Życzenia prymasa Polski bierzemy głęboko do serca, przyrzekając zachować pamięć o tobie i przekazać ją następnym pokoleniom”. Było to 12 września 1969 roku. Wówczas pochowano ks. infułata Adalberta (Wojciecha) Zinka, który w latach 1951–1953 był rządcą diecezji warmińskiej.

    Nie podpisał „deklaracji”

    Początek lat 50. ubiegłego wieku był czasem nasilonych ataków władz komunistycznych na Kościół – usuwanie lekcji religii i krzyży ze szkół, na Warmii aresztowania księży, usuwanie członków kurii z zakazem powrotu, likwidacja niższego seminarium duchownego we Fromborku, nacjonalizacja majątku Kościoła... Na te wydarzenia nałożyła się nominacja prymasa Stefana Wyszyńskiego na kardynała. „To szpieg Watykanu i Waszyngtonu” – grzmiały partyjne gazety. Dekret o obsadzaniu stanowisk kościelnych tak komentował ks. Zink: „praktyka olsztyńskich władz wojewódzkich równa się całkowitemu sparaliżowaniu rządów ordynariusza diecezji w dziedzinie personalnej”.

    W końcu we wrześniu 1953 r. komuniści aresztowali prymasa kard. Stefana Wyszyńskiego. Episkopat, pod presją władz państwowych, zaakceptował ten fakt, a bp Michał Klepacz podpisał „deklarację” o stworzeniu warunków normalizacji stosunków między państwem a Kościołem. Episkopat wydał również „wezwanie do wiernych o zachowanie spokoju w kraju”. Oba dokumenty, na polecenie komunistów, miały być odczytane we wszystkich kościołach, a wraz z nimi komunikat rady ministrów w sprawie miejsca przetrzymywania prymasa Stefana Wyszyńskiego. Jednak ks. Wojciech nie zastosował się do tych zaleceń. Jako jedyny członek episkopatu nie podpisał „deklaracji” i zdecydował się pozostać lojalny wobec prymasa.

    Niewątpliwie Warmiak

    Komuniści aresztowali ks. Zinka. 3 października 1953 r. wywieziono go do Warszawy. Tam, na ul. Rakowieckiej, był więziony przez 16 miesięcy. Jednoosobowa cela. Na podłodze stała woda. Wilgoć i stęchlizna. Prycza była składana na dzień, tak że między 6.00 a 22.00 nie można było usiąść. W kącie ocynkowane wiadro służące za ubikację. I przesłuchania. Kilka razy dziennie.

    „Pewnego dnia rozpoznał na więziennym spacerniaku w jednym ze współwięźniów abp. Antoniego Baraniaka, sekretarza prymasa Polski, który tak jak ks. Zink odmówił podpisania deklaracji i wezwania” – pisze w książce „Niezłomny Warmiak” Edward Cyfus.

    Ksiądz Wojciech opuścił więzienie 2 lutego 1955 r. – Był on niewątpliwie Warmiakiem. Kiedy prymas został uwolniony, przyjechał do Olsztyna i wypowiedział pamiętne słowa: „We wrześniu 1953 r. prymasa bronili jedynie Niemiec i pies”. „Niemiec” to aluzja do zarzutów innych wobec ks. Wojciecha co do jego pochodzenia. Tak oddał cześć warmińskiemu kapłanowi – wyjaśnia proboszcz ks. Andrzej Lesiński. – W każdej diecezji byli tacy odważni kapłani, którzy za swoją postawę płacili wysoką cenę, upokorzenia, tortur...

    Społeczna inicjatywa

    Popiersie ks. Zinka ma stanąć przed konkatedrą św. Jakuba w Olsztynie. – To inicjatywa grupy społecznej. Cieszę się, że to działania świeckich – podkreśla ks. Lesiński. – Postać tego kapłana bliska mi jest już od lat 80. minionego stulecia. Jako student teologii chciałem napisać pracę magisterską, w której miałem nawiązać do postaci ks. Zinka. Jednak nie udało mi się tego wątku ująć. Dzięki przychylności metropolity warmińskiego i proboszcza ks. Lesińskiego dziś możemy godnie upamiętnić tego kapłana – mówi Bogdan Bachmura, jeden z pomysłodawców budowy pomnika. Do realizacji wybrano projekt Izydora Borysa. Przewodniczącym społecznego komitetu budowy pomnika jest Władysław Kałudziński. Obecnie zbierane są pieniądze na sfinansowanie przedsięwzięcia. – Wydaliśmy również książkę Edwarda Cyfusa „Niezłomny Warmiak”, która jest jednocześnie cegiełką. Chcemy, by w rocznicę śmierci ks. Zinka, w 2019 r., jego popiersie stało już przed konkatedrą – dodaje B. Bachmura.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół