• facebook
  • rss
  • Nie możemy tego zatrzymać dla siebie

    Łukasz Czechyra

    |

    Posłaniec Warmiński 42/2017

    dodane 19.10.2017 00:00

    – W naszym spektaklu nie tłumaczymy słów Maryi. Przekazujemy dokładnie to, co mówiła – zaznacza Maria Krystyna Andrzejewska, reżyser.

    Na scenie pojawia się 26 aktorów – najmłodsi mają po 8 lat, najstarsi – powyżej 70. Mówią trochę innym językiem niż współcześni, ale i historia, jaką przedstawiają, współczesna nie jest – zdarzyła się 140 lat temu. A jednak ciągle warto do niej wracać i ją przypominać, bo słowa Maryi są nadal bardzo aktualne.

    Różaniec taki jak dawniej

    Spektakl „Gietrzwałdzka opowieść” przenosi widzów do 1877 r., do miejsca, gdzie Matka Boża objawiła się Justynie Szafryńskiej i Barbarze Samulowskiej. – Chcemy opowiedzieć, co działo się 140 lat temu w Gietrzwałdzie. Zależy nam na bardzo dokładnym przekazie – o objawieniach powstało wiele opowieści. Ludzie wiedzą, kiedy do nich doszło i gdzie, a także to, że Maryja mówiła po polsku, ale cały czas ktoś Jej słowa tłumaczy z polskiego na „nasze” i da się zauważyć, że wielu ludzi tak naprawdę nie zna orędzia. Chociażby przy kapliczce objawień – tam, gdzie stał klon – Maryja wyraźnie powiedziała, że płótna dla chorych mają leżeć na ziemi, a ludzie kładą je na kapliczce, gdzieś tam wtykają... W naszym spektaklu nie tłumaczymy słów Maryi, ale przekazujemy dokładnie to, co Ona mówiła – zaznacza Maria Krystyna Andrzejewska. – Oczywiście nie pada każde słowo, jakie Matka Boża przekazała dziewczynkom, bo objawień było dużo, ale wybraliśmy to, co ważne. Niczego nie łagodziliśmy – jeśli coś było ganione, zostało i u nas. Organizatorzy spektaklu przygotowali dla wszystkich widzów instrukcję odmawiania Różańca sporządzaną przez ks. Augustyna Weichsla. – Dawniej na Warmii dzieci mówiły pełny, przepiękny Różaniec, nasze dzieci też go znają. Ten gietrzwałdzki Różaniec jest już zapomniany – kiedy Barbara Samulowska, już jako misjonarka, przyjechała do Polski z Gwatemali, ubolewała, że Różaniec nie jest odmawiany tak, jak kiedyś. Obecnie modlimy się o cud za jej wstawiennictwem potrzebny do beatyfikacji, więc może tym Różańcem, który ona tak bardzo ukochała? – zachęca reżyser spektaklu.

    Niech usłyszą Jej słowa

    – Niemca gra się trudno, mamy inną mentalność – mówi Stefan Smurzyński, który wciela się w postać ks. Augustyna Weichsla. – On był pragmatykiem, podchodził do sprawy na chłodno, wszystko dokładnie dokumentował, ale to sprawiło, że objawienia zostały uznane za autentyczne. Podoba mi się w nim to, że nie dał się zwyciężyć wątpliwościom, a to, co widział, ugruntowywało jego wiarę, nawet jeśli nie wszystko do końca rozumiał, przynajmniej na początku. 13-letni Michał Lendzion tłumaczy, że przez udział w spektaklu chce doskonalić swoją grę aktorską, pogłębić wiedzę o objawieniach, ale nie tylko. – Przede wszystkim chodzi o ewangelizację Ostródy i okolicznych miast. Żeby słowa Matki Bożej dotarły do jak największej liczby osób – zaznacza chłopiec. – Gra z nami o. Robert Wołyniec, proboszcz parafii św. Franciszka. Rodzina Ptaszyńskich robi specjalnie dla nas kapliczkę. Cały zespół stwierdził, że nie możemy tego zatrzymać tylko dla Ostródy, więc pojedziemy z tym dalej – wystąpimy m.in. na Festiwalu Kultury Chrześcijańskiej w Lubawie, w Brodnicy i Braniewie – mówi Maria Krystyna Andrzejewska. Spektakl zorganizowały Katolickie Stowarzyszenie „Civitas Christiana” w Ostródzie wraz z parafią św. Franciszka z Asyżu oraz Centrum Kultury w Ostródzie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół