GN 49/2018 Archiwum

Jesteś niczym relikwiarz

– Kiedy dowiedzieliśmy się o śmierci Dominika, prosiliśmy ludzi o modlitwę, aby Bóg dał nam łaskę godnego przeżycia tragedii – wspomina Marek.

Widzieliśmy na USG, jak machał do nas rączką. Widzieliśmy, jak ssał kciuk. On nas słyszał. Kiedy się urodził, był wielkości dwóch dłoni. Mały, piękny człowiek. Piękny był, choć nie żył. Cichy, spokojny... Nasz synek – wspomina Magda. – Dziś w sercach naszych jest jakaś otchłań, której nie da się zapełnić. Potrzebny jest czas – dodaje Marek.

On już jest święty

Magda i Marek mają adoptowane dziecko, bo nie mogli mieć własnego. Dziecięcy gwar wypełnił ich pusty dom... Minęły dwa lata. – Przychodzę w lutym do domu, a żona oznajmia, że jest w ciąży. W ogóle tego się nie spodziewaliśmy. Pan Bóg dał nam cieszyć się tą ciążą 5 miesięcy. Później lekarz nam powiedział, że serce Dominika przestało bić – wspominają. – Ale jak to? Towarzyszyły nam ból i gorycz. Później pobyt w szpitalu, lęk, jaka będzie opieka. – Bo rozmawialiśmy z małżeństwami, które przeżywały dramat poronienia i miały nie najlepsze wspomnienia. Spotykały się z niezrozumieniem, podśmiewaniem z ich wrażliwości. Nie mogły godnie pożegnać się z dzieckiem... Ale u nas było zupełnie inaczej. Od momentu, kiedy dowiedzieliśmy się o śmierci Dominika, prosiliśmy ludzi o modlitwę, aby Bóg dał nam łaskę godnego przeżycia tragedii. Nie wiem, ile osób się modliło... – mówi Marek. Trafili do sali jednoosobowej. Personel troszczył się o nich. – Poród musiał być wywołany farmakologicznie. Prosiliśmy o rzeczy, które dla nas były ważne, były zachowaniem naszej intymności. Zawsze spotykaliśmy się ze zrozumieniem. Kiedy Dominik się urodził, mogliśmy pobyć z nim tyle, ile chcieliśmy. Pani położna pomogła nam po porodzie, dała Dominika Magdzie na ręce i powiedziała: „Bądźcie razem, ile chcecie” – wspomina. – Miałam świadomość, że moje dziecko, które mam w łonie, nie żyje. Bardzo bałam się porodu. Było mi trudno psychicznie, powiedziałam mężowi, że czuję się niczym trumna. „Dlaczego? Przecież Dominik jest już święty. Jesteś raczej niczym relikwiarz” – odpowiedział. Kiedy to usłyszałam, uświadomiłam sobie, że mam syna, który jest święty. Nie byliśmy z Dominikiem na tyle, ile marzyliśmy. Ale dziś wiem, że on wiele cudów w naszym życiu zdziałał i nieustannie je czyni... Wiem, że to jest po coś – wyznaje Magda. Udało im się przy wsparciu rodziny, przyjaciół i księży zorganizować pogrzeb.

Pozostanie w nas

Dzień Dziecka Utraconego stanie się dla nich ważnym momentem. Co roku diakonia życia Ruchu Światło–Życie organizuje wieczór modlitewny w sanktuarium Matki Bożej Gietrzwałdzkiej. Na początku jest Różaniec, później Eucharystia i procesja do kaplicy Dziecka Utraconego ze zniczami. Te palą się później przed kapiliczką całą noc. – Dominik miał się urodzić 27 października tego roku. Dzień Dziecka Utraconego jest 15 października. Bliskość dat... Cieszę się, że jest taki dzień, że będziemy mogli wspólnie z innymi przeżywać stratę bliskiej osoby – mówi Magda. – To już na zawsze pozostanie w nas. Wspólna modlitwa uświadamia, że nie jesteśmy sami w cierpieniu. To bardzo ważne, bo w człowieku jest wulkan emocji – wyznaje Marek. W tym roku modlitwa w Gietrzwałdzie rozpocznie się 15 października o 17.15. – Przyjeżdżają rodzice, którzy utracili dziecko, ale też ci, którzy pragną łączyć się z nimi na wspólnej modlitwie. To jest czas wspólnego dzielenia cierpienia, ale i nadziei, powstawania, łagodzenia. Z myślą o takich osobach, by nasze spotkania były częstsze, nasza diakonia organizuje w Olsztynie w parafii Matki Boskiej Saletyńskiej spotkania raz na dwa miesiące. Najbliższe będzie w drugą sobotę listopada – mówi Janusz Prucnal z diakonii życia. Mówi o kolejnych inicjatywach, o pomniku Dziecka Utraconego w Olsztynie, o tym, że rodzice powinni być informowani o prawach, jakie im przysługują w momencie poronienia, choćby o tym, że mają prawo do godnego pogrzebu utraconego dziecka, bez względu na tydzień ciąży. – Chcemy również wydać zapomnianą książkę „Kainka” ks. Stanisława Tworkowskiego, która stanie się cegiełką w zdobywaniu pieniędzy na wspomniany pomnik – dodaje Janusz Prucnal.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy