Nowy numer 33/2020 Archiwum

Żona i matka, mistyczka i rekluza

– Błogosławiona Dorota z Mątów jest mi szczególnie bliska w cierpieniu z powodu utraty dziecka. Doświadczyłam takiego bólu kilka lat temu. W tych momentach była dla mnie ogromnym wsparciem – mówi Renata Cichowska-Tabarkiewcz.

Żyła w średniowieczu, ale do dziś zachwyca swoją osobą i wyprasza ludziom wiele łask. Patronuje m.in. matkom, Pomorzu, a także parafii w Dorotowie – miejscowości założonej rok po jej narodzinach. – Wciąż jest dla nas wzorem, ale nie ma co ukrywać, że naśladowanie jej to bardzo trudna sprawa. Gdy czytam jej życiorys, widzę, że jej droga do świętości nie była taka łatwa – mówi Wanda Kamińska, parafianka z Dorotowa.

Co znaczy wybaczać?

Błogosławiona Dorota urodziła się 25 stycznia 1347 r. jako siódme dziecko Agaty i Wilhelma Swartze. Gdy miała 16 lat, pomimo wewnętrznych oporów, za namową rodziny poślubiła starszego od siebie o prawie 20 lat płatnerza gdańskiego. Mąż Doroty pozwalał jej codziennie chodzić do kościoła i spędzać długie godziny na modlitwie. Jednak po pewnym czasie, nie rozumiejąc przeżywanych przez nią mistycznych stanów, które uważał za przejawy lenistwa, zaczął wszczynać awantury i wielokrotnie ją bił.

– Wiedziała, co to znaczy wybaczać, bo miała komu i to niejedno. Nie poddawała się w przeciwnościach. Podziwiam w niej to, że naturalnie pokazywała światu swoją świętość. Dzisiaj to ważne, by pokazywać swoim życiem, jakimi wartościami żyjemy, a my chcemy żyć Bogiem, jak ona – dodaje Wanda. Wreszcie mąż Doroty, Wojciech, pod wpływem żony nawrócił się. Wraz z nią pielgrzymował do miejsc świętych, przystępował do sakramentów, a w Środę Popielcową w 1380 r. razem złożyli ślub wstrzemięźliwości. Błogosławiona pielgrzymowała do Akwizgranu, Einsiedeln, a także do Rzymu. – Była nie tylko wzorem cierpliwości małżeńskiej, ale przede wszystkim troski duchowej o męża. Wyprosiła mu przecież nawrócenie – mówi Bogusław Orzechowski, również parafianin.

Pomogła w cierpieniu

Razem z mężem mieli dziewięcioro dzieci. Ośmioro zginęło podczas epidemii. Przeżyła tylko najmłodsza córka, Gertruda, która później wstąpiła do zakonu benedyktynek w Chełmnie.

– Dorota zachwyca mnie i jako żona, i jako matka. Podziwiam jej ogromną cierpliwość i pokorę wobec tego, co Bóg włożył na jej ramiona. Ona to wszystko pięknie uniosła – mówi Renata Cichowska-Tabarkiewcz. – Kilka lat temu straciliśmy z mężem nasze nienarodzone dziecko. Nie były to łatwe chwile. W tych najtrudniejszych momentach była mi ogromnym wsparciem. Modlitwa za jej wstawiennictwem przyniosła mi pokój – wspomina. – Dla mnie to patronka rodziny – mówi Bogusław Orzechowski.

– Nie bez powodu w naszym kościele są ołtarze poświęcone bł. Dorocie i św. Janowi Pawłowi II, patronowi rodzin. Oni wyznaczają każdemu z nas zadanie i powołanie, jakim jest rodzina. To nasza rola wypraszać jak najwięcej łask dla małżeństw i rodzin, a szczególnie łaskę świętości – dodaje. Po śmierci męża Dorota postanowiła oddać się Bogu jako rekluza w Kwidzynie. Na jej prośbę pomezańska kapituła katedralna wyraziła zgodę na jej dożywotnie zamknięcie się w pustelni przylegającej do katedry, co ostatecznie nastąpiło 2 lutego 1393 roku.

Nowe serce

Przez czas pustelniczego życia doświadczała wielu łask i darów, ale również dręczenia przez diabła. Zmarła 25 czerwca 1394 r. w wieku 47 lat z powodu „miłości rozrywającej serce”. Błogosławiona Dorota w ciągu swojego życia miała wiele przeżyć mistycznych. W wieku 17 lat otrzymała pierwsze widzenie o Krzyżu Świętym i posłanie Ducha Świętego. Wielokrotnie popadała w ekstazy, do końca życia rozmawiała z Jezusem. Miała częste wizje i rozmowy z Maryją i świętymi. Zbawiciel przychodził do jej pustelni ze świętymi i posyłał jej Ducha Świętego.

Szczególnymi darami były: dar nowego serca (zarówno co do natury, jak i substancji) oraz łaska przemiany w nowego człowieka. Przeżyła również mistyczne zaślubiny, doświadczyła przebicia serca dwiema włóczniami oraz otrzymała dar stygmatów. Pan Jezus pouczał Dorotę zarówno o sprawach teologicznych, jak również powoływał ją do prorockiej misji wobec duchowieństwa. Jej życiorys oraz dialogi, które prowadziła z Jezusem, zachowały się dzięki jej spowiednikowi Janowi z Kwidzyna, który je zapisywał. Dzieła te możemy znać za sprawą bp. prof. Juliana Wojtkowskiego, który je przetłumaczył. – Dzięki biskupowi Julianowi mamy również obraz bł. Doroty w naszym kościele – mówi ks. kan. Piotr Sroga, proboszcz parafii. Obraz pochodzi z początku XX wieku.

– Ksiądz biskup zadbał o jego renowację. To jeden z dwóch obrazów kultycznych tej świętej w naszej diecezji – drugi znajduje się w katedrze we Fromborku – tłumaczy ks. Piotr. – Do naszej patronki przychodzą małżeństwa i rodziny, przynosząc zarówno swoje smutki, jak i radości. Nie brakuje u nas osób spoza naszej wspólnoty parafialnej, które przyjeżdżają i zmawiają intencję za jej wstawiennictwem – opowiada duszpasterz. Wspomnienie bł. Doroty przypada 25 czerwca. – Przed tym dniem trwamy na wspólnej nowennie. Modlimy się „Koronką o serce nowe” inspirowaną jej duchowością. Ta forma modlitwy jest rozpropagowana w każdym domu, więc kto nie może przyjść, ten ma możliwość włączenia się w nowennę – mówi ks. Piotr. – Chcemy, by wyprosiła nam świeżość wiary – mówi Renata.

– Z naszej strony wymaga to modlitwy i zaangażowania. Ważne, by nasza wspólnota uczyła się, jak odczytać to, czego chce Pan Bóg – dodaje. – Potrzebujemy świadków Jezusa w naszej parafii i o to też ją prosimy – mówi Wanda. – I niech wymodli nam, jak być do dyspozycji Boga – dodaje Bogusław.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama