• facebook
  • rss
  • Zestaw promocyjny

    dodane 14.02.2013 00:00

    O działkach budowlanych dla młodych, wyludnianiu się miast i inicjatywach lokalnych władz z burmistrzem Dobrego Miasta Stanisławem Trzaskowskim rozmawia Krzysztof Kozłowski.

    Krzysztof Kozłowski: „Dobre Miasto – dobre działki. Zostańcie!”. Kiedy pokażą się takie hasła?

    Stanisław Trzaskowski: – Gdyby to ode mnie zależało, nawet już dziś. Ale w wielu kwestiach jesteśmy uzależnieni od decyzji rządu i prawa ustanawianego przez Sejm.

    Skąd pomysł na oddawanie działek budowlanych młodym małżeństwom, które chcą mieszkać w Dobrym Mieście?

    – Pomysł nie jest nowy. Już parę lat temu, kiedy spotykałem się z przedsiębiorcami ze strefy ekonomicznej, słyszałem, że brakuje im fachowców, kadry zarządzającej średniego szczebla. Myśleliśmy wtedy o tym, jak ich zachęcić, aby tu przyjechali. Spotykam się również z osobami, które mają może nieco szalone pomysły, ale szalone w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Podpowiadają, że mamy fajne tereny, można osiedle wybudować, ściągnąć do nas ludzi z zewnątrz, którzy rozwinęliby nasze miasto ekonomicznie i intelektualnie.

    Tak że ten pomysł krąży po Urzędzie Miejskim już od dwóch lat. Na wszelkie sposoby analizowaliśmy Ustawę o gospodarce nieruchomościami. Niby jakaś furtka jest, że gdyby chętnych na działki nie było, można ich ceny obniżyć. Ale co z tego? Jeśli je obniżymy, chętni się znajdą. Ale nie będą to już ci, na których nam bardzo zależy. A zależy nam na młodych.

    Przecież państwo pomaga młodym. Był program „Rodzina na swoim”. Teraz ma ruszyć „Mieszkanie dla młodych”. To nie wystarcza?

    – W naszym mieście praktycznie nikt z nowego programu „Mieszkanie dla młodych” nie może skorzystać, bo dotyczy on zakupu mieszkania na rynku pierwotnym, czyli nowego. U nas nie ma deweloperów. Obecnie nie buduje się nowych bloków. A więc młodzi z Dobrego Miasta mogą otrzymać preferencje, ale w dużych miastach. I co? Wyjadą. Oczywiście jako samorząd moglibyśmy wystąpić do rządu z żądaniem, by – skoro dopłacają do mieszkań w dużych miastach – dopłacili naszym mieszkańcom do zakupu działki budowlanej. Ale już z doświadczenia wiem, że kiedy rząd ma dać, to nie da.

    Przedsiębiorcy muszą zatrudniać specjalistów z innych miast. Gdzie oni mieszkają?

    – W strefie ekonomicznej pracuje ponad 800 osób. Część z nich mieszka w Olsztynie. Co dla nas ważne – są tam zameldowani, a część ich podatku dochodowego przekazywana jest do Olsztyna. A więc nasze miasto na tym traci. Dlatego też na spotkaniu z wiceminister skarbu Urszulą Pasławską podjąłem temat przekazywania lub też zbycia na preferencyjnych warunkach działek dla młodych. Zresztą wystąpiłem również do Związku Gmin Warmińsko-Mazurskich z pismem, żebyśmy przedyskutowali ten pomysł. Jeśli będzie nas więcej, będziemy może mieli większą siłę przebicia. Osobiście znam wielu młodych z Dobrego Miasta, którzy są niezwykle aktywni, robią imprezy, angażują się. Ale po studiach nie wracają. Coś trzeba im dać, tym bardziej, że w rozmowach ze mną podkreślają, iż z chęcią powróciliby do rodzinnego miasta.

    Obserwując mniejsze miasta w naszym regionie, rzeczywiście widzi się zjawisko wyludniania. Młodzi wyjeżdżają też za granicę do pracy.

    – Tam są większe możliwości. Jest praca, są wyższe zarobki. Ale przecież to nie wszystko. Gdyby stworzyć im odpowiednie warunki rozwoju, mogliby wrócić. Dzięki strefie ekonomicznej i dużym zakładom, które się w niej znajdują, jest możliwość otworzenia działalności gospodarczej, nawiązania współpracy. Nie ukrywam, że gdyby do tego „zestawu promocyjnego” dorzucić możliwość osiedlenia się tu, na efekty długo nie trzeba by było czekać.

    Ale czy przekazywanie działek za darmo nie niesie za sobą ryzyka, że wykorzystają to nieuczciwi?

    – Są w Europie państwa, gdzie tak się przecież robi. Przykładem może być Szwecja. Ale osobiście widziałbym to nieco inaczej. Młodzi mogliby otrzymać bonifikatę w wysokości 70 proc. wartości nieruchomości. Oczywiście, musieliby się zobowiązać, że będą mieszkać w Dobrym Mieście np. przez 5 lat od momentu ukończenia budowy. Sami również przekonaliśmy się, że dzięki takim działaniom można wiele zyskać. W okolicy nowej parafii pw. św. Faustyny mieliśmy ładne tereny pod zabudowę jednorodzinną. Dopiero kiedy zdecydowaliśmy się na ich oddanie w użytkowanie wieczyste, kiedy nabywcy mogli kupić je na zasadzie opłat rocznych, szybko je sprzedaliśmy. Dziś jest tam piękne osiedle, na którym w większości mieszkają właśnie młodzi ludzie. Na młodych mi zależy, staram się im zawsze pomóc. Młode rodziny to dzieci, pełne przedszkola i szkoły, nowe miejsca pracy. Oczywiście, jest to proces długotrwały, ale może zatrzymać widoczne powolne wyludnianie się miejscowości w naszym regionie.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół