• facebook
  • rss
  • Bez zbędnych pytań

    Krzysztof Kozłowski

    |

    Posłaniec Warmiński 32/2013

    dodane 08.08.2013 00:15

    Ważne jest, aby każda rodzina była otwarta na myśl, że jej dziecko może być księdzem.

    Przyjechali do Wyższego Seminarium Duchownego „Hosianum” na rekolekcje, aby podzielić się swoim doświadczeniem. Bo mimo radości, którą noszą w sercach, czują również wielką odpowiedzialność za swoich synów, którzy poszli za głosem Jezusa. – To rekolekcje dla rodziców kleryków i kapłanów oraz członków stowarzyszenia przyjaciół naszego seminarium. Takie rekolekcje odbywały się, kiedy rektorem był ks. Władysław Turek, rok temu ponowiliśmy tę formę formacji duchowej. Już wtedy na rekolekcje przyjechało 18 osób. W tym roku była to już grupa 30-osobowa – mówi wicerektor „Hosianum” ks. Bartłomiej Matczak, który wraz z ks. Pawłem Kozickim prowadzi rekolekcje. Podkreśla, że to jest najlepszy dowód na to, że taka forma spotkania i wspólnej modlitwy jest potrzebna. – Przyświeca nam cel stworzenia duszpasterstwa rodzin powołaniowych, czyli rodzin, z których wywodzą się kapłani i osoby życia konsekrowanego – dodaje. W tym roku rekolekcjoniści skupili się na radości chrześcijańskiej, chcąc ukazać, w jaki sposób czerpać z wiary radość, jak odnaleźć w wierze nadzieję i jak kochać.

    Może być księdzem

    Prowadzący starają się również pomóc odpowiedzieć na pytanie: „Jak być dobrym rodzicem kapłana?”. – Bo to nie jest proste i nie zawsze można sobie z tym poradzić. Rodzice podkreślają, że czują taką potrzebę, poszukują miejsca, w którym mogliby podzielić się swoimi doświadczeniami, potrzebują rozmów, wsparcia – mówi ks. Bartłomiej. – Ważne jest, aby w każdej rodzinie była pewna otwartość na myśl, że jej dziecko może być księdzem. W momencie, kiedy syn wstępuje do seminarium, zostaje kapłanem, rodzina nabywa również nową formę powołania, którym jest bycie rodziną księdza. Myślę, że czasami rodzice przyjmują to powołanie z lekkim przerażeniem. Bo jak to powołanie wypełnić? Dlatego takie spotkania pomagają im w odkrywaniu nowej drogi – mówi ks. Bartłomiej. Sześć lat formacji w seminarium to czas, kiedy przyszli duchowni nie tylko przeżywają utwierdzenie wiary i powołania, ale również czas wątpliwości, trudnych chwil, burzliwych relacji z Bogiem.

    – Kiedy rozmawiałem z rodzicami, dzieliłem się swoim doświadczeniem przeżywania relacji z rodzicami i ich towarzyszenia mi na drodze powołania. Nie chodzi o ingerowanie w życie syna, a o towarzyszenie – wyjaśnia ks. Matczak. Właśnie na tych rekolekcjach rodzice się tego uczą. A o tym, że takie spotkania są potrzebne, najlepiej świadczy fakt, że nocne rozmowy w pokojach trwały do późnych godzin.

    Wielkie przeżycie

    Co czują rodzice, kiedy ich syn przychodzi i oznajmia: „Idę do seminarium.”? – Jest wzruszenie, ale czuje się ogromną odpowiedzialność za to, aby to powołanie wzrastało, umacniało się, stawało święte. Człowiek zastanawia się, dlaczego właśnie nasz syn? Ale to wypływa z naszej troski, wewnętrznego zaangażowania w modlitwę w jego intencji. Myślę, że syn swoją decyzją zmobilizował nas do głębszej modlitwy, do pewnych zmian. Dziś syn jest już diakonem – mówi Ewa Szczepkowska, mama Dawida. Widziała, obserwując na co dzień syna, że może wybrać drogę Jezusa. – Po nim było widać to skupienie. Więcej czasu poświęcał komuś – mówi Marek Szczepkowski. Oboje byli już rok temu na rekolekcjach. Kiedy otrzymali informację z terminem tegorocznych, bez wahania przyjechali. Michał, syn państwa Dębskich, w tym roku otrzymał święcenia kapłańskie. – Kiedy syn wstąpił do seminarium, widziało się, że dostaje nowe zadania, że coraz głębiej patrzy mu z oczu. To było i trochę zdumiewające i zupełnie nowe doświadczenie – mówi Marzena Dębska. – Zanim syn wstąpił do seminarium, modliłem się o to, by Bóg pokierował tak życiem moich dzieci, aby odkryli swoje powołania. Kiedy syn oznajmił, że idzie do seminarium, uznałem, że tak ma być. Ucieszyło mnie to – mówi Wiesław Dębski. Wspominając moment święceń kapłańskich, wzruszają się i mówią o wielkiej odpowiedzialności, którą odczuwają. – Jako rodzic czuję ciężar tego, co syn na siebie bierze. Bo wstępuje przecież na drogę Krzyża i poważnego zadania. Wybrał i powinien do końca tą drogą pójść – dodaje Wiesław. Mówiąc o rekolekcjach, podkreślają, że jest to niezwykłe spotkanie, które umacnia. – Jako rodzice czujemy się członkami rodziny kapłańskiej. Dobrze jest, że się tu spotykamy. Udziela się entuzjazm, radość z powołania – mówi Marzena.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół