• facebook
  • rss
  • Trzy razy „tak”

    Łukasz Czechyra

    |

    Posłaniec Warmiński 29/2015

    dodane 16.07.2015 00:00

    Małżeństwo. – Czuliśmy takie zaproszenie od Maryi, jakby Ona chciała, żebyśmy ślubowali sobie właśnie tutaj, przed Nią – mówią Justyna i Piotr.

    Jeszcze przed ślubem zaczęli budować swój związek na bardzo solidnym fundamencie modlitwy. – Poznaliśmy się na spotkaniu Ruchu Czystych Serc. Było to w kościele akademickim św. Józefa w Tarnowie. Ja tam wówczas studiowałem, Justynka się tam przeprowadziła – opowiada Piotr Trojan. – Pomagałem przy spotkaniu, grałem na gitarze, a Justynka pięknie śpiewała, więc dołączyła do naszej scholi. I tak się zaczęło.

    Pociągnęła mnie za serce

    Przez 9 miesięcy narzeczeństwa starali się każdego dnia uczestniczyć wspólnie we Mszy św. Jeśli nie mogli być razem, szli osobno. Podobnie było z modlitwą. – Nie widzieliśmy się codziennie i czasami nie mogliśmy się razem pomodlić. Pamiętam, że pewnego dnia podczas rozmowy przez telefon Piotr powiedział, że ma do mnie bardzo nietypowe pytanie. Zaproponował, żebyśmy się pomodlili razem przez telefon. I tak też robiliśmy – wspomina ze śmiechem Justyna. Pewnego dnia w kościele Justyna zobaczyła plakat, który reklamował pielgrzymkę pieszą z Łomianek do Gietrzwałdu. Był na nim obraz Matki Boskiej. – Pomyślałam, że to jest to, że to jest właśnie wizerunek najbliższy mojemu sercu. Powiedziałam sobie, że muszę iść na tę pielgrzymkę – opowiada Justyna. Pierwszy raz wybrała się w 2012 r., potem znowu, a w 2014 r. wzięła już ze sobą Piotra. Postanowili, że właśnie tu – u Maryi w Gietrzwałdzie – chcą wziąć ślub, w dodatku na tej pielgrzymce. – Matka Boża Gietrzwałdzka od razu pociągnęła mnie za serce, szczególnie Jej wezwanie do codziennego odmawiania Różańca. W dodatku pielgrzymka ma piękną intencję – o świętość dla rodzin. Żeby były one silne Bogiem, a Polska silna świętymi rodzinami – mówi Justyna. Oboje przyznają, że pielgrzymka jest wyjątkowa dzięki dużej ilości modlitwy – codziennie cztery części Różańca, Różaniec do św. Józefa, Nowenna do Matki Bożej Gietrzwałdzkiej, Koronka do Bożego Miłosierdzia, Nowenna do Chrystusa Króla, do tego jeszcze inna modlitwa oraz modlitwa śpiewem. – Jest, oczywiście, zmęczenie fizyczne, a taka ilość modlitwy wymaga od każdego ofiary, ale owoce tego są niesamowite. Tak jak mówił Chrystus, żebyśmy troszczyli się najpierw o królestwo niebieskie, a wszystko inne będzie nam dodane – uważa Justyna. – To prawda. Na tej pielgrzymce ludzie, którzy nas przyjmują na postojach czy noclegach, są niezwykle gościnni i ofiarni. W zasadzie nic nie musimy ze sobą brać czy kupować, bo wszystko dostajemy, aż za dużo – przyznaje Piotr.

    Pierwszy pocałunek

    Młodzi podkreślają, że bardzo ważny w ich życiu jest Ruch Czystych Serc. Mówią, że to „szkoła miłości i klinika czystych serc”. – W ruchu jest młodzieńcza radość dziecka Bożego. Radość, która płynie z czystego serca, z łaski Bożej – zaznacza Piotr. Członkowie RCS podkreślają, że zachowanie czystości przedmałżeńskiej i wolność od wszelkich nałogów, a przede wszystkim pielęgnowanie relacji z Jezusem poprzez m.in. codzienną modlitwę i życie sakramentalne (częstą Eucharystię i regularną spowiedź św.) oraz podjęcie pracy nad sobą to sprawdzona drogą do prawdziwej, bo czystej, miłości. Potwierdzają to również Justyna i Piotr. – To nie jest tylko charyzmat Ruchu Czystych Serc. Jest wiele ruchów czy wspólnot, które czerpią z tej samej idei – takich ludzi jak my, dla których czystość jest niezwykłą wartością, jest naprawdę dużo. Trzeba o tym mówić – twierdzi Piotr. – Samemu trudno jest dochować czystości, to jest wielka łaska, ale siłę daje codzienna modlitwa czy Msza św. Bardzo dużo w tej kwestii zależy też od kobiety. Dlatego to ja zaproponowałam, że nie będziemy się całować w usta – mówi Justyna. – Było bardzo trudno, ale udało się. Pierwszy raz pocałowaliśmy się na ślubie, kiedy ksiądz powiedział: „teraz możesz pocałować swoją żonę”, jakby zaznaczając, że dopiero teraz jesteśmy tak naprawdę dla siebie. Na filmie zobaczymy, jak nam to wyszło – dodaje ze śmiechem młoda żona. Zarówno Piotr, jak i Justyna przed ślubem modlili się również do św. Józefa z prośbą o dobrą żonę/ dobrego męża i wtedy też obiecywali m.in. zachować czystość. – Zaufaliśmy Bogu, że jeżeli dochowamy czystości, to On da nam już tutaj, na ziemi, szczęście, o jakim nawet nie marzyliśmy – mówi Piotr.

    Mocny fundament

    Na pytanie, dlaczego chcieli wziąć ślub na pielgrzymce i tak daleko od domu, mówią, że ślub bierze się raz w życiu, a Gietrzwałd jest wyjątkowym miejscem. – Czuliśmy takie zaproszenie od Maryi, jakby Ona chciała, żebyśmy ślubowali sobie właśnie tutaj, przed Nią. Dlaczego podczas pielgrzymki? Bo ludzie są rozmodleni i modlą się też za nas. A my chcemy być omadlani, bo małżeństwa potrzebują dużo modlitwy – twierdzą młodzi małżonkowie. Przyznają, że ich decyzja nie wszystkim się podobała. – Niektórzy z rodziny mówili, że to za daleko, że nie przyjadą, że to duży kłopot szczególnie dla starszych. Ale w końcu wszyscy przyjechali i byli bardzo szczęśliwi – opowiada Justyna. Ich małżeństwo od początku było budowane na mocnym fundamencie – zaręczyli się 8 września, w uroczystość Matki Bożej Gietrzwałdzkiej. – Oświadczałem się w trzech miejscach, ważnych dla bł. Karoliny, patronki Ruchu Czystych Serc. Za każdym razem Justynka odpowiadała: „tak” – mówi Piotr. Swoje pierścionki zaręczynowe – pierścienie bł. Karoliny – zostawili u Maryi w Gietrzwałdzie jako wotum wdzięczności za dochowaną czystość. Na obrączkach mają wygrawerowane zawołanie św. Michała Archanioła: „Quis ut Deus?” („Któż jak Bóg?”).•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół