• facebook
  • rss
  • Tu rodzi się życie

    Krzysztof Kozłowski

    |

    Posłaniec Warmiński 28/2016

    dodane 07.07.2016 00:00

    – Są dzieci, które w wolnej chwili przychodzą do kaplicy, żeby się pomodlić. I chociaż nie potrafią grać na gitarze, biorą ją, brzdąkają i mówią, że grają piosenkę Panu Jezusowi – uśmiecha się kl. Szymon.

    Jeszcze do końca nie przebrzmiał ostatni dzwonek w szkole, a już najmłodsi uczniowie pakowali plecaki, śpiwory, co niektórzy maskotki, by przygotować się na wyjazd na rekolekcje oazowe. Podobnie w domu rekolekcyjnym tuż przed rozpoczęciem pierwszego turnusu była gorąca atmosfera. Końcowe przygotowania, układanie menu, ostatnie zakupy, by niczego nie zabrakło. I nadszedł w końcu ten dzień, kiedy od rana przyjeżdżali pierwsi uczestnicy, a dom powoli wypełniał się życiem, niespożytą energią dzieci i śpiewem, i śmiechem, i modlitwą.

    Mówimy o miłosierdziu

    Na pierwsze rekolekcje w Domu Rekolekcyjnym „Zacheusz” Ruchu Światło–Życie w Nowym Kawkowie przyjechały dzieci w wieku od 6 do 9 lat. – Jest Rok Miłosierdzia i chcemy dzieciom przybliżyć tajemnicę tego, że Bóg jest miłosierny i zaprasza nas, byśmy Go w tej postawie naśladowali. Robimy to trochę w formie modlitwy, trochę zabawy, trochę pozytywnego spędzenia czasu – wyjaśnia kl. Szymon Wawrzyńczak z WSD „Hosianum”, który pomaga w prowadzeniu rekolekcji ks. Krzysztofowi Lauterowi. W ciągu kolejnych dni dzieci poznawały Bożą miłość. – Uczyliśmy je, jak mają rozumieć Ewangelię, choćby fragment mówiący o miłosiernym ojcu, ale też jak tę Bożą miłość przekazywać innym na przykładzie opowieści o miłosiernym Samarytaninie. Oprócz tego były zajęcia plastyczne. W pierwszym dniu, kiedy był dzień Bożej miłości, dzieci robiły małe serduszka i przyklejały je na wielkie serce, które symbolizowało serce Boga. To był znak, że każdy z nas jest zanurzony w Jego sercu – wyjaśnia kl. Szymon. Na Drogę Krzyżową dzieci przygotowały własne krzyże, żeby uczestniczyć w trudzie Jezusa i nieść wykonany własnoręcznie symbol męki. – Dzieci poznawały uczynki miłosierdzia co do duszy i ciała, a wyrazem tego są wykonane przez nie prace plastyczne – dodaje kleryk.

    Dajemy im nasze serca

    Na rekolekcje do „Zacheusza” przyjechały nie tylko dzieci z archidiecezji warmińskiej, ale i z diecezji elbląskiej czy toruńskiej. Księdzu Krzysztofowi pomaga 9 animatorów. – Od września ubiegłego roku jeżdżę na rekolekcje. Bierzmozlot, rekolekcje oazowe. Ciocia Ela poprosiła mnie, żebym pomogła jej przy rekolekcjach dla dzieci. Tak się zaczęła moja posługa animatora i jestem... To zmieniło moje życie na lepsze, bo pomagam, nie trwonię czasu i swoich talentów – mówi Paulina. Wokół niej gromadzą się dziewczynki, zagadują, idą się razem bawić. – Turnus jest bardzo wesoły. Chłopcy grają głównie w piłkę. Oglądaliśmy także mecz. Wychodzimy na spacery, są spotkania w grupach, uczymy się Koronki do Miłosierdzia Bożego. Oczywiście, chcemy też wypocząć – uśmiecha się Mateusz, jeden z animatorów. – Uczymy się miłosierdzia, czym ono jest, jak Jezus opowiada o nim w przypowieściach. Pokazujemy to również dzieciom poprzez nasze czyny. Dajemy im nasze serca – dodaje. Kleryk Szymon zauważa, że dzieci z ogromną uwagą przysłuchują się przekazywanym treściom. – Na spotkaniach w grupach otwierają się. I kiedy rozmawiamy o miłosiernym ojcu, to zauważają, że się wzruszył, nie odrzucił syna. Potrafią nawiązywać do różnych sytuacji, które widzą. Kiedy rozmawialiśmy o osobach cierpiących, one podawały przykłady i mówiły, jak im pomóc. Są dzieci, które w wolnej chwili przychodzą do kaplicy, żeby się pomodlić. I chociaż nie potrafią grać na gitarze, biorą ją, brzdąkają i mówią, że grają piosenkę Panu Jezusowi – uśmiecha się kl. Szymon. Amelka jest na rekolekcjach po raz pierwszy. Na początku trochę tęskniła za rodzicami, ale już po dwóch dniach tak jej się tu spodobało, że zapomniała o tęsknocie. – Podoba mi się, fajnie jest. Lubię, kiedy się modlimy albo kiedy jest pogodny wieczór. Dużo zabawy i śmiechu. Wesoło jest! – mówi. – Rekolekcje oazowe cieszą się coraz większym zainteresowaniem. Jezus przyciąga ludzi. A ci ludzie mówią innym, że jest takie miejsce, gdzie można spotkać Jezusa, odnaleźć sens, głębię i prawdę życia. Ktoś przyjeżdża, a już na następne rekolekcje przyprowadza swoich przyjaciół. Bo z życia rodzi się życie – uśmiecha się Elżbieta Olender, czyli ciocia Ela, która prowadzi „Zacheusza”. W zeszłym roku na wszystkich turnusach w rekolekcjach wzięło udział 180 dzieci, w tym roku będzie ich prawie 300.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół