Nie odstraszyły mnie przeciwności

O swoim obozie opowiada Weronika Gielejza.

lc

|

GOSC.PL

dodane 05.07.2013 11:38
0

Na mój pierwszy fundacyjny obóz pojechałam z nogą w gipsie. Na dobry początek pani kierownik mojego ośrodka powiedziała, że gdyby wiedziała, że mam gips, to by mnie odesłała do domu, ale, że mój autobus już odjechał, to zostałam ;) i nie żałuję.

Był to chyba najlepszy ze wszystkich moich obozów, mimo że połowę czasu przesiedziałam w pokoju, bo nie mogłam brać udziału we wszystkich zajęciach. Miałam wspaniałą grupę i fantastycznego wychowawcę ;) Wieczorami organizowaliśmy sobie "biesiady" - jedliśmy lody i pisaliśmy kolejne strony naszego "dziennika obozowego", który do dzisiaj mam dobrze schowany.

Przeżyłam też wtedy najpiękniejszą Adorację Najświętszego Sakramentu w swoim życiu. Poznałam wiele osób, z którymi do dziś mam kontakt. Bardzo mile wspominam spędzony tam czas.

1 / 1
oceń artykuł Pobieranie..